Partner strategiczny:
Tutaj jesteś: rp.pl » Turystyka » Obyczaje

Obyczaje

Z szalikiem przez świat

Bartosz Klimas 13-06-2018, ostatnia aktualizacja 13-06-2018 02:25

Wielkie wydarzenia sportowe, mistrzostwa, igrzyska przedstawiane są jako źródło zysku dla lokalnej gospodarki, w tym dla branży turystycznej. Ale czy na pewno tak jest?

Przejazd do Moskwy autokarem lux, dwa noclegi w hotelu trzygwiazdkowym na Łotwie, dwa noclegi w hotelu trzygwiazdkowym w Moskwie (pokoje dwuosobowe), wyżywienie, krótkie zwiedzanie, ubezpieczenie, opieka pilota – tak w skrócie wygląda jedna z ofert wyjazdu na mundialowy mecz Polska – Senegal. Cena prawie 2,5 tys. złotych. Do tego trzeba doliczyć koszt biletu na mecz i czas poświęcony na wyrobienie Fan ID, czyli bezpłatnego odpowiednika wizy.

– Wszystkie miejsca już wyprzedane – mówi Henryk Sobieraj z katowickiego biura podróży Gryf, które organizuje podobne wyjazdy już od 20 lat. – Najczęściej na duże imprezy sportowe rangi mistrzowskiej, w tym igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy w piłce nożnej, no i na mecze czołowych europejskich drużyn – m.in. do Barcelony, Madrytu i Monachium – opowiada.

To jedna z wielu firm zajmujących się turystyką sportową, chociaż – jak zauważa Ewa Kubaczyk z Polskiej Izby Turystyki – tego rodzaju wyjazdy stanowią zwykle dla nich działalność poboczną. – Rozwijają się wprawdzie wyspecjalizowane portale i biura z doświadczoną kadrą znającą ten rynek, ale w większości wyjazdy na imprezy sportowe organizowane są przez biura, których głównym nurtem działalności jest jednak wypoczynek – wyjaśnia.

Z mundialowej oferty Gryfa skorzysta około 300 osób. Pojadą do Rosji bądź polecą, bo o ile mecz z Senegalem (19 czerwca) odbędzie się na stadionie stołecznego Spartaka, o tyle z dojazdem na kolejne spotkania z udziałem biało-czerwonych – z Kolumbią w Kazaniu (24 czerwca) i z Japonią w Wołgogradzie (28 czerwca) – byłoby już trudniej. W obu wypadkach to dodatkowy tysiąc kilometrów do pokonania.

– Dlatego organizujemy przelot do Moskwy, a potem wsiadamy w pociąg sypialny do Kazania. Rosyjska kolej ma dobrą opinię – wyjaśnia Henryk Sobieraj. – Tam dwa noclegi, a później znów sypialny do Wołgogradu. Tam także dwa noclegi i dla części powrót do Moskwy, a dla części – jeśli Polacy awansują – być może decyzja, czy jechać dalej, na mecz jednej ósmej finału do Rostowa nad Donem.

Szykuje się nie tyle wycieczka, ile wyprawa. Nic dziwnego, że na internetowych forach ożywienie – jedni szukają towarzyszy podróży, drudzy możliwości dojazdu, wszyscy narzekają na wysokie ceny. W Wołgogradzie dochodzą jeszcze problemy ze znalezieniem noclegu. To zapewne jedna z przyczyn, dla których bilety na mecze rozgrywane na Wołgograd Arenie sprzedawały się najwolniej.

Zresztą miasta, które zdołały już pobudować hotele, też nie zachęcają – ceny pokojów rosnące w postępie geometrycznym to typowy problem podczas dużych imprez. W wypadku rosyjskich mistrzostw zabolały nawet Szwedów, którzy – jak doniosły skandynawskie media – licznie zwracali bilety na mecze swojej reprezentacji po informacjach o podwyżce cen noclegów.

– Rozpoczęliśmy przygotowania już w lipcu zeszłego roku, bo rosyjski mundial to operacja bardziej skomplikowana niż np. ostatnie mistrzostwa Europy we Francji – potwierdza Sobieraj. – Większe odległości, mniejsza baza hotelowa poza Moskwą, no i ceny, które zawsze idą w górę. Trzeba też było porozumieć się z miejscowymi kontrahentami, np. w kwestii autobusów i pociągów na trasach lokalnych. Jeśli chodzi o rezerwacje miejsc w hotelach, to zajmowaliśmy się tym już w grudniu, potem byłaby tragedia.

Biletowy monopol

Ostrożność w zakupie biletów na mecze w Rosji jest więc uzasadniona, tym bardziej że zgodnie z polityką FIFA wejściówek nie wolno odsprzedawać, oddawać, wystawiać na aukcjach bez pisemnej zgody (można je odsprzedać na oficjalnej platformie online z 10-procentowym potrąceniem, koniecznością odesłania i bez gwarancji powodzenia). To niedogodność dla biur podróży, bo ich oferty nie mogą być kompletne, ale jak mówi Sobieraj, inaczej chętnych biur byłoby pewnie tak wiele, że kłopoty z zakupem mieliby kibice indywidualni. – Nie wiem więc, czy jest lepsza metoda – podsumowuje.

– Jedną z przyczyn, dla których turystyka sportowa nie wychodzi ze swojej niszy, jest, co często podkreślają przedstawiciele biur podróży, konkurencja globalnych platform sprzedaży biletów – zauważa Ewa Kubaczyk. – Jeżeli rynek się otworzy, być może znajdzie się miejsce na biura wyspecjalizowane w podobnych wyjazdach, ale obecnie organizatorzy raczej wycofują się z tej branży – twierdzi rzeczniczka PIT (chociaż przedstawiciele biur, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że konkurencja nie śpi).

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  kibic , mundial , sport , turystyka

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Notowania walut

X-Trade Brokers SA

TV.RP.PL

common