Partner strategiczny:

Linie lotnicze i lotniska

W boeingach B737 MAX wykryto kolejne usterki

Danuta Walewska 29-07-2019, ostatnia aktualizacja 29-07-2019 11:39
źródło: Bloomberg

Nie tylko wadliwy system MCAS uporczywie obniżał nos B737 MAX. Tak samo działa inna aplikacja w Maxach - wykryli piloci Federalnej Agencji Lotnictwa testujący na symulatorach poprawione systemy

Okazało się, że także po wyłączeniu systemu MCAS autopilot polegał na wadliwych danych i nadal doprowadzał do obniżenia nosa maszyny. Zdaniem pilotów FAA piloci linii lotniczych mogli nie mieć nawet czasu, aby zareagować na ten defekt i uniknąć niebezpieczeństwa. Wcześniej Boeing zapewniał, że ponowne szkolenie na symulatorach pilotów prowadzących Maxy, kiedy już wrócą one do operacji, nie są niezbędne i wystarczy jedynie nowy trening na iPadach.

Czytaj także: "Boeing może wstrzymać produkcję B737 MAX".

Niepokojące jest to, że w Maxach co jakiś czas wykrywane są kolejne defekty, co z kolei nieustannie odsuwa termin ponownej certyfikacji tej maszyny, na co niecierpliwie czekają linie lotnicze. Początkowo Boeing zapewniał, że naprawa aplikacji jest prosta, a Maxy miały ponownie latać pod koniec kwietnia, po uziemieniu tych maszyn 12 marca w Europie i 13 marca na całym świecie. Teraz prezes Boeinga Dennis Muilenburg przyznaje, że właśnie rozpoczęto prace nad naprawą kolejnej aplikacji i zakończą się one pod koniec września. Przy tym przedstawiciele FAA nieoficjalnie przyznają, że ostatnio wykryty defekt jest znacznie bardziej agresywny od poprzednio wykrytej wady w systemie MCAS, jest uporczywy i nie daje się wyłączyć. To właśnie miało wzbudzić największy niepokój pilotów.

Zobacz też: "Kryzys w Boeingu. Odchodzi szef programu MAX".

- Możemy tylko mieć nadzieję, że jest to błąd oprogramowania, a nie wada sprzętu - powiedział prezes Boeinga pytany przez dziennikarza „Seattle Times". - Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi, aby to wyjaśnić - dodał.

Jak mówi, ma nadzieję na zakończenie wszystkich prac do końca września. FAA z kolei już nie wypowiada się na temat potencjalnej daty zakończenia prac, wykonywania lotów testowych, a tym bardziej powrotu Maxów do operacji. Jak na razie obowiązujące jest oświadczenie z 26 lipca, że Boeing musi uporać się z kolejnymi niedociągnięciami, już bez wymieniania, o co dokładnie chodzi.

Nieoficjalnie wiadomo, że w tym wypadku przyczyną nieprawidłowości jest skrzydło na ogonie maszyny, które służy, jako stabilizator horyzontalny, który ma wpływ na opuszczanie nosa maszyny i nie ma nic wspólnego z MCAS. Winien jest natomiast przekazywaniu nieprawidłowych informacji do komputera pokładowego, które napływały tam równolegle z MCAS. Teraz więc i ten system będzie musiał zostać poddany oddzielnej certyfikacji, zresztą powracające Maxy mają być certyfikowane jako zupełnie nowe maszyny. Przy tym ten system był już certyfikowany w 2017 roku, kiedy B737 MAX były gotowe do dostarczenia liniom lotniczym. Wówczas FAA oddała Boeingowi daleko idące kompetencje przy certyfikowaniu maszyn, więc ustalono, że wystarczy, aby pilot wyłączył zasilanie ruchu stabilizatora i wszystko będzie w porządku. FAA uważała, że regulację jakichkolwiek zakłóceń w prowadzeniu maszyn z powodzeniem można powierzyć pilotom. Okazało się jednak podczas dwóch katastrof maszyn Lion Aira i Ethiopian Airlines, że samo wyłączenia systemu MCAS nie wystarczy.

Jak na razie uziemienie Maxów kosztowało Boeinga 5,9 miliarda dolarów. Z kolei na przykład niemiecki TUI Fly, który ma 32 takie maszyny, wycenił swoje straty (przewidując uziemienie do października) na 300 milionów euro. LOT w tej chwili miałby już 14 takich maszyn.

Przeczytaj więcej o:  Boeing , boeing max

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Notowania walut

  • brak danych
X-Trade Brokers SA

TV.RP.PL

common