Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Partner strategiczny:
Tutaj jesteś: rp.pl » Turystyka » Najnowsze

Hotele

W hotelarstwie nie zawsze będzie tak różowo

Filip Frydrykiewicz 19-06-2017, ostatnia aktualizacja 19-06-2017 13:00

Chociaż biznes hotelowy przeżywa teraz boom, nie możemy zapominać, że prędzej czy później nadejdą gorsze czasy. Warto się do tego przygotować – zachęca prezes Polish Prestige Hotels Krzysztof Jędrocha

Filip Frydrykiewicz: Hotele w Krakowie od lat mają znakomite obłożenie, ich biznes kwitnie, goście przyjeżdżają prawie cały rok, a pan na forum Krakowskiej Izby Turystyki wstaje i mówi, że przydałaby się promocja Krakowa. Po co?

Krzysztof Jędrocha, prezes Polish Prestige Hotels: Bez wątpienia miasto przeżywa złoty okres, jeśli chodzi o odwiedziny turystów. Ale ja siedzę za tym biurkiem od 1991 roku i mam w pamięci różne momenty naszej historii, a nie zawsze było tak różowo.

To, że teraz jest dobrze powoduje, że instytucje publiczne usypiają. Tymczasem w tej euforii nie powinniśmy zapominać o pracy organicznej. Przypadłością nie tylko Krakowa, ale i biznesów w ogóle w Polsce i struktur publicznych jest, że jak jest dobrze, to się nic nie robi, zamyka wręcz pewne działania.

Większość właścicieli hoteli, apartamentów na wynajem, czy hosteli inwestowało w ostatnich czterech, pięciu latach, czyli w okresie boomu. Nie przeżywali załamania, wręcz przeciwnie, mają znakomite wyniki finansowe. Kiedy to się zmieni, będzie więc płacz, bo nagle okaże się, że hotel nie osiąga już takich dobrych wyników.

Co się może wydarzyć?

Sytuacja polityczna i bezpieczeństwa jest na tyle niestabilna, że wszystko się może zdarzyć.

Po drugie, zmienność na rynku między państwami jest taka, jakiej jeszcze nigdy nie było. Tracimy, albo już straciliśmy, efekt nowości, który był magnesem przyciągającym turystów do Polski. Jakiekolwiek załamanie na rynku low costów – na przykład wzrost kosztów paliwa - spowoduje natychmiast załamanie i na rynku hotelowym.

Już dziś widać również ograniczenie produktowe miasta. Muzeum Auschwitz czy Kopalnia Soli Wieliczka, które chcą zobaczyć niemal wszyscy odwiedzający pierwszy raz Kraków, nie mogą już przyjąć więcej odwiedzających. Trzeba znaleźć więc nowe produkty, motory, dzięki którym w Krakowie uda się podtrzymać ruch turystyczny. A wprowadzenie nowych produktów na rynek wymaga czasu i pieniędzy, trzeba o tym myśleć już dzisiaj. Władze publiczne odpowiedzialne za promocję powinny to wziąć pod uwagę.

Również świadomość przedsiębiorców wcale w tej materii nie jest duża. Jeszcze kilka lat temu istniała spora koncentracja na rynku touroperatorskim. Obsługiwaniem turystyki przyjazdowej zajmowały się wielkie firmy: Orbis, Furnel Travel, Mazurkas Travel, Janpol. Z nimi można było wspólnie oddziaływać na rynek. Teraz zapanowało duże rozdrobnienie, wprawdzie zostało kilku wielkich, ale powstało też mnóstwo małych podmiotów, które żyją z jednej lub dwóch grup w miesiącu. Te ostatnie nie są partnerem dla władzy samorządowej czy Polskiej Organizacji Turystycznej.

Hotelarze coraz częściej mówią też o konkurencji w postaci noclegów udzielanych przez indywidualne osoby w ramach tak zwanego sharing economy. Czy to zjawisko niepokoi środowisko w Krakowie?

Zdecydowanie tak. Myślę, że pod tym względem (rozbudowy bazy noclegowej) Kraków jest miastem numer jeden w Polsce. Takie noclegi są po prostu dużo tańsze niż hotele. Zjawisko rośnie skokowo. Pochodną tego zjawiska jest zresztą wyludnianie się okolic centrum miasta. Ludzie się wyprowadzają, żeby zarabiać na wynajmowaniu dobrze położonych mieszkań. W konsekwencji może być tak, ze Kraków przestanie być atrakcyjny, bo nie będzie się z kim spotkać. Tymczasem plusem Krakowa jest, że można w nim spotkać jeszcze normalnych mieszkańców.

O tym też była mowa na wspomnianej konferencji Krakowskiej Izby Turystyki – turyści podróżują, żeby spotkać drugiego człowieka. Chcą obserwować ludzi i życie odwiedzanego miejsca, nie tylko oglądać zabytki.

Poprzednia
1 2 3 4
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Notowania walut

X-Trade Brokers SA

TV.RP.PL

common