Stowarzyszenie SAWIR – z długami przez świat

Materiały promocyjne

Działające jak biuro podróży stowarzyszenie SAWIR z Gniezna zostawia za sobą łańcuch długów. Oszukało już kilku przewoźników autokarowych, o pieniądze za noclegi upominają się też włoscy hotelarze

„Serdecznie zapraszamy na wspólne wycieczki i wyjazdy. Na naszych stronach znajdziesz wiele wiosennych i letnich ofert! Od polskiego Bałtyku do Morza Jońskiego. Zapraszamy nie tylko na plażę, ale i na aktywny wypoczynek!”. To nie reklama biura podróży, ale Stowarzyszenia Aktywnego Wypoczynku i Rekreacji SAWIR z Gniezna.

Na jego stronie internetowej można znaleźć oferty z programami wycieczek na lipiec i sierpień do Grecji, Chorwacji, Włoch, Bułgarii i do Ustki. Ceny zachęcające – Chorwacja, osiem dni, pięć noclegów w hotelach dwu- i trzygwiazdkowych, pięć śniadań i obiadokolacji, ubezpieczenie, wypoczynek i zwiedzanie, przejazd autokarem – 699 złotych i 180 euro. Bułgaria, dziewięć dni, osiem noclegów, śniadania i obiadokolacje, autokar, plażowanie i zwiedzanie, ubezpieczenie – 999 złotych i 150 euro. Są też propozycje wycieczek jedno-, dwu- i trzydniowych, zagranicznych i polskich, wycieczek szkolnych i pielgrzymek, a zimą – wyjazdów narciarskich.

Na stronie SAWIR-u można też przeczytać nazwiska osób, które wygrały w 2016 roku zwrot pieniędzy za wycieczki i zachętę dla kolejnych: „Uwaga !!! Rewelacyjna wiadomość dla wszystkich osób, które razem z naszym Stowarzyszeniem wybiorą się na wyjazd zimowy, wiosenny lub letni. Można otrzymać zwrot sumy wpłaconej na wyjazd. Jak to działa? 1 listopada 2017 zostanie sporządzona lista wszystkich uczestników naszych wyjazdów wiosennych i letnich. Następnie w obecności członków władz Stowarzyszenia zostanie przeprowadzone losowanie, które wyłoni dwie osoby. Te osoby jako zwycięzcy konkursu otrzymają zwrot sumy wpłaconej na wyjazd w ramach naszych imprez. Jeśli wylosowana osoba brała udział w kilku imprezach – sama wskaże wyjazd za który otrzyma zwrot. Warunkiem udziału w naszym konkursie jest oczywiście wpłata kosztów i udział w wyjeździe”.

Są też wyniki losowania trzech wycieczek w konkursie (zasady konkursu nie są wyjaśnione) i kolejnego, polegającego na polubieniu strony stowarzyszenia na Facebooku. W galerii zdjęć widać całe grupy turystów sfotografowanych podczas wyjazdów. W tle Berlin, Wenecja czy Rzym.

Trzy lata zakazu

SAWIR założył w 2012 roku Mirosław Andrzejczak. Przedsiębiorca zanim został prezesem stowarzyszenia prowadził biuro podróży. Prowadził je jednak… nielegalnie, bez wymaganego zabezpieczenia finansowego na wypadek bankructwa i bez wpisu do centralnej ewidencji organizatorów turystyki. Kiedy odkrył to Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego ukarał go trzyletnim zakazem (najwyższa wówczas kara przewidziana ustawą) „wykonywania działalności regulowanej w zakresie organizatora imprez turystycznych”.

Andrzejczak wykorzystał lukę w przepisach – można było obejść obowiązek rejestrowania biura podróży u marszałka województwa, jeśli prowadziło się usługi turystyczne jako odpłatną działalność statutową, a nie działalność gospodarczą, a ewentualne zyski przeznaczało na cele statutowe organizacji. 1 lipca tego roku przepisy się zmieniły – uszczelniono je, żeby wyeliminować tę tak zwaną szarą strefę.

Co ciekawe, stowarzyszenie zostało zarejestrowane tego samego dnia, 10 grudnia 2012 roku, w którym Andrzejczak dostał zakaz działalności jako touroperator.

Bez komornika ani rusz

Wszystko wskazuje na to, że SAWIR nie tylko obchodził przepisy, ale też oszukiwał swoich kontrahentów. Nazwa SAWIR jest znana wśród właścicieli firm świadczących usługi przewozowe w kraju. Coraz mniej z nich chce mieć cokolwiek wspólnego z tym stowarzyszeniem. Rozmawialiśmy z czterema przewoźnikami, którym SAWIR nie zapłacił za usługi. Wszyscy wygrali w sądzie i ściągają lub ściągali dług przez komorników. Każdy miał podobną przygodę z SAWIR-em.

– Scenariusz zawsze jest ten sam – opowiada Paweł Brzeskwiniewicz z poznańskiego Masterbusa. – SAWIR szuka na ostatnią chwilę przewoźnika, ogłasza się na forach lub dzwoni do firm. Ponieważ do wyjazdu zostały dwa, trzy dni, zapewnia przewoźnika, że mu zapłaci później. Jeśli ktoś bardzo nalega, dostaje zaliczkę. Z odzyskaniem reszty pieniędzy jest już problem.

W czerwcu 2017 roku Masterbus zawiózł niedużą grupę klientów SAWIR-u busem na Mazury. – Niestety, przyznaję, że ponieważ SAWIR zgłosił się tuż przed wyjazdem, a ja nie miałem czasu, nie dopilnowałem tego i nie wziąłem od niego nawet zaliczki. Nie zapłacili mi ani grosza, są winni ponad 5 tysięcy złotych – opowiada Brzeskwiniewicz. – Zajmuje się tym mój prawnik, z tego co wiem jest już wyrok komorniczy. Chociaż widzę po wpisach na forach, że odzyskać pieniądze będzie trudno, bo lista wierzycieli SAWIR-u jest długa – dodaje.

Daniel Żmijewski prowadzący firmę przewozową Daniel Travel z Nowego Miasta na Mazowszu wspomina, że miał trzy zlecenia od SAWIR-u. Na wycieczki do Włoch, do Budapesztu i do Norwegii. – Za trzeci wyjazd Andrzejczak dał mi 4 tysiące złotych zaliczki, a potem kontakt się urwał. Sprawę w sądzie wygrałem, ale co z tego, skoro przez rok komornikowi udało się ściągnąć tylko jakieś grosze, a cała zaległa suma to 16 tysięcy złotych plus odsetki i koszty procesu, ponad 3 tysiące złotych – mówi.

– Trochę mnie dziwiło, że choć wyjazdy są z Wielkopolski, SAWIR ściąga autokar aż z Mazowsza, ale ponieważ za pierwsze dwa kursy się rozliczył, nabrałem zaufania. Teraz wiem, że szukał autokaru w innym regionie, bo na swoim terenie był spalony. To widać na forach, gdzie zamieszcza zapytania o autokary – coraz trudniej mu znaleźć przewoźnika. Ostatnio nawet – chyba przez pomyłkę – zadzwonił do mnie – dodaje Żmijewski.

Kontakt się urywa

– Niedawno komornik przelał mi 267 złotych – opowiada Mirosław Kulbida, właściciel firmy autokarowej Santiago z Wrocławia. – Z tego 160 złotych to odsetki, a 107 złotych to część właściwego zadłużenia z 3,8 tysiąca złotych, jakie jest mi winien SAWIR.

 

„Przygoda” Kulbidy z SAWIR-em zaczęła się w wakacje 2016 roku. – Za pierwszym razem wystawił mnie do wiatru, bo odwołał zamówiony wcześniej autokar dzień przed planowanym kursem, kiedy zażądałem zaliczki na poczet wyjazdu. Drugi raz pojechałem dla niego we wrześniu 2016 roku na trasę obejmującą Litwę, Łotwę i Estonię. Przysłał mi wtedy 6 tysięcy złotych zaliczki na duży autokar 61-miejscowy. Po zrealizowaniu zlecenia wystawiłem mu fakturę i nie mogłem się doprosić pieniędzy. Zdenerwowany przeprowadziłem z nim męską rozmowę, to przysłał jeszcze 4 tysiące. Potem nie można się z nim było w żaden sposób skontaktować. Sprawę pozostałych 3,8 tysiąca złotych oddałem do sądu na początku 2017 roku, a klauzulę wykonalności uzyskałem we wrześniu. Teraz przyszedł pierwszy przelew. Podobno trudno ściągnąć pieniądze, bo ani stowarzyszenie, ani Andrzejczak niczego nie mają.

– Nasza historia z SAWIR-em jest typowa – relacjonuje Hubert Frankiewicz z Frank Tour z Konina. – Za pierwszym razem pojechaliśmy z nim dwa lata temu do Wielkiej Brytanii, na wycieczkę ze zwiedzaniem Londynu. Pilotem był wtedy sam Andrzejczak. Nabraliśmy do niego zaufania. Zapłacił nam i od razu umówił się na kolejną imprezę – objazdową wycieczkę do Włoch. Ale za tę dał tylko zaliczkę, 15 tysięcy, a 6 tysięcy już nie zapłacił. Przestał odbierać telefony i odpisywać na maile. Od razu zgłosiliśmy sprawę do windykacji. Mieliśmy dobrego komornika, bo dosyć szybko ściągnął nasze pieniądze. Ale widzę, że temat się powtarza. Andrzejczak ciągle szuka przewoźników, do nas też dzwoni i pisze maile z zapytaniem, ale nawet gdyby zapłacił z góry, to z oszustem więcej nie pojedziemy.

– Sytuacja jest o tyle przykra, że uczestnicy wyjazdu byli tak zadowoleni z naszych usług, że powiedzieli Andrzejczakowi, że chcą na następną wycieczkę jechać właśnie z nami. Obiecał im to, a potem okłamał. Wiemy to, bo mamy z niektórymi kontakt.

Przelew nie przychodzi

Z kolei o nieregulowanie rachunków w hotelach oskarża SAWIR pilotka specjalizująca się w prowadzeniu wycieczek do Włoch. Choć zamieściła na zamkniętym forum pilotów i przewodników na Facebooku ostry post przeciwko SAWIR-owi, prosi o zachowanie jej nazwiska do wiadomości redakcji. Jak mówi, ma kontakty z wieloma włoskimi hotelarzami, z usług których korzystają polscy touroperatorzy. Włosi skarżą się na zachowanie SAWIR-u, który nie płaci im za noclegi. Nasza rozmówczyni wymienia osiem miejscowości, w których miało to miejsce: Chianciano, Montecatini, Wenecja, Rimini, Cattolica, San Giovanni Rotondo, Val di Sole, Fiuggi.

– Tu nie zapłacili 500 euro, tam 1,5 tysiąca, gdzie indziej 2 tysiące – opowiada. – To są za małe sumy, żeby hotelarze z zagranicy wynajmowali prawnika i ścigali wierzyciela, ale uderzają w nich ekonomicznie. Czasem dyrektor hotelu musi za to zapłacić z własnej kieszeni.

To jeden aspekt, drugi jest nie mniej bolesny – ubolewa pilotka. Przez SAWIR polscy touroperatorzy i piloci mają fatalną opinię, hotelarze boją się z nimi współpracować, każą sobie płacić z góry, inaczej grożą niewpuszczeniem gości do hotelu.

Jak mówi nasza rozmówczyni, ma też dowód, że SAWIR posunął się do wysłania hotelowi sfałszowanego potwierdzenia przelewu.

Na Facebooku tak opisała tę sytuację (pisownia oryginalna): „Schemat jest zawsze ten sam: na 2 dni przed grupą – [SAWIR] potwierdza rezerwacje, daje do łapy pilotowi 300-400 eur a reszta na przelew, później wysyła fałszywy przelew. FAŁSZYWY!!!!! wiecie co to znaczy wysłać fałszywy dokument bankowy?!??!?! Hotel jest spokojny, że kasa przyjdzie, ale kasa nigdy nie dochodzi!!!! grupa wyjeżdża – właściciel już nie odbiera telefonów, ale płacze jeszcze kilka dni, że hotel ma „zepsuty IBAN”! (…) biuro SAWIR pokazało we Włoszech jak się okrada na cwaniaka i złodziejskiego polaka! Ostrzegam wszystkich i nawołuję do zjednoczenia w tej kwestii. (…) Mnie już mdli od słuchania oszukanych hoteli. I szkoda mi tylko tych, co się napracowali, żeby zostać okradzeni i naszych polskich biur, które kiedyś dopadnie konsekwencja [działania] tego oszusta!!!!”.

Pod postem swoje opinie o SAWIR-ze zaczęli wpisywać przewoźnicy i piloci, ale po interwencji prezesa Mirosława Andrzejczaka, administrator forum zamazał nazwę stowarzyszenia w poście, a dyskusję ukrył.

Według naszych informacji jeden z włoskich hotelarzy postanowił jednak wyegzekwować swoje pieniądze i wynajął prawnika w Polsce do poprowadzenia tej sprawy.

Prosiliśmy o ustosunkowanie się Andrzejczaka do wszystkich zarzutów. Nie zgodził się zrobić tego przez telefon, a na naszego maila ze środy, 18 lipca, nie odpisał.

Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu, który nadzoruje na swoim terenie działalność organizatorów turystyki – od 1 lipca także tych niezarejestrowanych w centralnej ewidencji – na nasze pytania, czy znana jest mu działalność SAWIR-u i czy planuje podjąć jakieś czynności w tej sprawie odpowiada enigmatycznie: „Sprawa działalności stowarzyszenia SAWIR jest nam znana, jednak do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego, dla dobra ewentualnych poszkodowanych, nie chcielibyśmy w tym momencie szerzej komentować tej sprawy”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Więcej eSkya w Europie i Amerykach

Internetowy serwis do rezerwacji podróży eSky rozpoczął działalność w Niemczech, Austrii, we Włoszech, w ...

W czerwcu zyskiwały noclegi nieskategoryzowane

Średnia cena noclegu w czerwcu wyniosła 256,04 złotych i była o 0,96 procent mniejsza ...

Kayak zwalnia ludzi w Europie

Ponad 50 pracowników zatrudnionych w europejskich biurach Kayaka pożegna się z pracą. Firma łączy ...

Mercure Kraków Stare Miasto z nowym dyrektorem generalnym

Z początkiem lipca stanowisko dyrektora generalnego hotelu Mercure Kraków Stare Miasto objął dotychczasowy dyrektor ...

Ryanair: Od wiosny z Poznania do Rzymu

Od kwietnia 2019 roku w ramach letniej siatki połączeń Ryanair rozpocznie loty z Poznania ...

Czarny dym nad plażami Portugalii

Od siedmiu dni płoną lasy w górzystej części południowego regionu Portugalii, Algarve. Czarny, gęsty ...