Długi rozgościły się w hotelach

Bloomberg

Inwestycyjny boom doprowadził do problemów w branży hotelowej. Większa podaż pokojów osłabiła obłożenie obiektów.

Branża hotelowa w Polsce, która w ostatnich latach szybko się umacniała dzięki rosnącej liczbie turystów i gości biznesowych i koniunkturze w gospodarce, wpada w długi. Według sporządzonego w październiku raportu Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor, udostępnionego „Rzeczpospolitej”, prawie 900 firm hotelarskich ma w sumie prawie miliard złotych niespłaconego zadłużenia.

W porównaniu z zeszłym rokiem wzrosła zarówno wartość zaległych zobowiązań, jak i liczba dłużników. Okazuje się, że branża ma problemy z terminowym spłacaniem zobowiązań częściej niż średnia całej polskiej gospodarki: obecnie 9,8 procent przedsiębiorstw hotelarskich nie płaci w terminie (wobec 8,9 proc. rok temu), a wśród ogółu firm jest to 6,2 procent. Jak podaje raport, więcej przeterminowanych długów mają jedynie handel, budownictwo i przemysł.

– Zaległości są w dużej mierze efektem zatorów płatniczych – stwierdza Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. Hotelarze mają bardzo dużą liczbę kontrahentów, którym muszą na bieżąco płacić. Jednocześnie sami są zależni od płatności, które nie zawsze spływają w terminie. – Jak bardzo w tym biznesie ważne są te powiązania, świadczą doniesienia o kłopotach europejskich hoteli po upadku biura podróży Thomas Cook – dodaje Grzelczak.

CZYTAJ TEŻ: Inwestowanie w condohotele to ryzyko. Jest ostrzeżenie

Zabójcza rywalizacja

Choć sporządzona przez wywiadownię gospodarczą Bisnode analiza sytuacji ponad 2000 firm hotelarskich wykazała, że prawie 49 procent przedsiębiorstw sektora jest w dobrej i bardzo dobrej kondycji finansowej, to zarazem wyszło na jaw, że co trzecia firma jest w sytuacji złej. Drastycznie wzrosła także liczba upadłości: jeśli w latach 2015–2016 dochodziło tylko do dwóch upadłości rocznie, to w roku 2017 upadły już cztery firmy hotelarskie, a w roku 2018 aż 18.

Zdaniem prezesa BIG InfoMonitor jednym z czynników wpływających na wyniki finansowe sektora jest trwający w branży boom inwestycyjny. – Jego konsekwencją już jest wzrost konkurencji, co wpływa na obłożenie hoteli – twierdzi Grzelczak.

Według specjalizującej się w doradztwie hotelowym i turystycznym globalnej firmy Horwath HTL z powodu gwałtownie rosnącej podaży miejsc noclegowych w dużych miastach jak Warszawa czy Poznań widać już spowolnienie tempa wzrostu obłożenia hoteli, a nawet spadki średniej frekwencji. Jak podaje firma Walter Herz, zajmująca się doradztwem na rynku nieruchomości, tylko w tym roku polski rynek hotelowy urośnie o 7 tysięcy pokojów. – W Warszawie w trakcie planowania i budowy jest ponad 40 hoteli. W następnych latach oferta noclegowa zwiększy się o ponad 5 tys. pokoi – informuje Walter Herz. Hotele szybko rosną także nad Bałtykiem. Zgodnie z prognozami Emmerson Evaluation w roku 2020 podaż może zwiększyć się tam o około 40 proc. – Silny wzrost podaży pokoi hotelowych nadal będzie widoczny przez kolejne dwa, trzy lata, co w połączeniu z przewidywanym spowolnienie w gospodarce może skutkować dalszym spadkiem średniego obłożenia hoteli – prognozuje Horwath HTL

Drobna konkurencja

Z hotelarzami coraz bardziej konkurują prywatni właściciele i pośrednicy mieszkań na krótkotrwały najem. Skala tej działalności błyskawicznie rozrasta się w Warszawie i miejscowościach turystycznych. Jak szacuje Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego (IGHP), w stolicy to już prawie 7 tys. pokoi, w Trójmieście przeszło 6 tys., jeszcze więcej w Krakowie. W całej Polsce w tej formie ma być oferowanych 40–50 tysięcy pokoi. – To zjawisko jest przejawem nierównej konkurencji na rynku. W zależności od charakteru hoteli – nastawienia na segment biznesu lub turystykę i ich lokalizacji – krótkotrwały najem bardziej lub mniej oddziałuje na średnią cenę i frekwencję – przyznaje Ireneusz Węgłowski, prezes IGHP i wiceprezes Orbisu.

Konkurencją stają się także obiekty, które działają w oparciu o ustawę o usługach hotelarskich, ale nieskategoryzowane. Mogą to być np. aparthotele lub condohotele w różnej formie. – Są w pewnej uprzywilejowanej pozycji do hoteli skategoryzowanych. Choćby dlatego, że czasami buduje się je w oparciu o pozwolenie dla budynków mieszkalnych, a nie hoteli. To oznacza m.in. niższy podatek od nieruchomości, inne przepisy w zakresie bezpieczeństwa, w rezultacie niższe koszty inwestycji i działalności – dodaje Węgłowski.

ZOBACZ TEŻ: Hotelarze chcą obniżyć rachunki

Rosnące koszty

Duża liczba inwestycji sprawia, że hotelarze mają kłopoty ze znalezieniem pracowników. W dodatku otwarcie rynku pracy w Niemczech grozi odpływem z polskich hoteli pracujących tam Ukraińców. Problemem są również rosnące koszty utrzymania i coraz droższa budowa nowych hoteli (wzrost o około 30 procent w ciągu ostatnich trzech lat).

Mimo to branża hotelowa w Polsce wciąż może dobrze zarabiać. Raport BIG InfoMonitor podaje, że jeden z kluczowych wskaźników dla rentowności hotelu RevPAR, czyli przychód z jednego dostępnego pokoju, urósł w maju o 7,2 procent (w całym 2018 r. tylko o 0,7 procent z powodu rosnącej podaży). Hotelarzom będzie sprzyjać koniunktura w turystyce. Z danych GUS wynika, że w zeszłym roku w hotelach zatrzymało się 22,1 mln turystów, o 5,5 procent więcej niż rok wcześniej. W największych polskich miastach widać także wzrostowy trend średnich cen za pokój.

Miliony do spłaty

W podziale na województwa najwięcej zadłużonych firm hotelarskich ma siedzibę na Mazowszu i Dolnym Śląsku – odpowiednio 156 i 139. Na trzecim miejscu pod względem liczby niesolidnych dłużników jest Małopolska, gdzie zobowiązań w terminie nie spłaca 86 firm. Jednak pod względem wartości przeterminowanych zobowiązań wyróżniają się firmy hotelarskie z woj. łódzkiego, które w bazach BIG InfoMonitor i BIK mają aż 303,7 mln złotych przeterminowanych zobowiązań. Jeden z tamtejszych hotelarzy zalega ze spłatą 212 mln złotych. Kolejnym najgorzej spłacającym długi hotelarzy jest województwo małopolskie, gdzie firmy mają do uregulowania 136,7 mln złotych. Na Mazowszu zobowiązań jest ponad 107,5 mln złotych, a firmy z Dolnego Śląska są zadłużone w bankach i u partnerów biznesowych na blisko 92,4 mln złotych.

OPINIA DLA „RZ”: Dariusz Futoma | partner zarządzający polskiego biura Horwath HTL

Z punktu widzenia inwestorów, chcących zainwestować w branżę hotelową, spowolnienie to fantastyczna wiadomość, bo oznacza większy ruch na rynku hotelowym. Powinna spaść wartość nieruchomości, które obecnie mają abstrakcyjne ceny, hamujące rozwój branży. Kluczem będzie wprowadzenie potencjalnych inwestycji jak najszybciej na rynek, czyli czas realizacji. W tym elemencie mogą pomóc nowe formy budowy hoteli, jak moduły czy półprefabrykaty.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Betlej: Hamulcowy Morawiecki kontra orbanomika

Premier Mateusz Morawiecki, liberał ekonomiczny, nie chce dać solidnych podwyżek budżetówce. Będzie miał wkrótce ...

Polska nagrodzona za promocję turystyczną w Rosji

Podczas kończących się dzisiaj międzynarodowych targów turystycznych MITT w Moskwie Polska Organizacja Turystyczna została ...

Jak dobrać obuwie wspinaczkowe?

Wspinaczka i profesjonalne buty to nierozerwalne połączenie. Nawet najprostsze modele są zdecydowanie lepszym rozwiązaniem ...

Indie świętują narodziny Ramy

Wielobarwne pochody, tańce, świąteczne posiłki i wspólna zabawa – tak wyglądają hinduskie święta upamiętniające ...

Polscy goście ważni dla Albanii

O prawie 74 procent wzrosła liczba Polaków odwiedzających Albanię w 2017 roku. Wszystkich obcokrajowców ...

VUSR: Agenci turystyczni mogą zostać bez prowizji

W pewnym momencie touroperatorzy przestaną płacić agentom prowizje, tak jak kiedyś zrobiły to linie ...