W hotelach rekord, ale o zyski będzie coraz trudniej

Bloomberg

Liczba hoteli w Polsce szybko rośnie, w niektórych miastach duża podaż pokojów zaczyna nawet prowadzić do spadku średniej frekwencji. Przyjazdy gości z Azji wyhamuje jednak koronawirus.

Polski rynek hotelowy szybko się rozwija. Jak podaje firma doradcza działająca w sektorze nieruchomości, CBRE, w latach 2020–2022 warszawski rynek hotelowy powiększy się o 3,6 tysiąca pokojów, krakowski o 1,7 tysiąca, a trójmiejski o 1,6 tysiąca. Jak wskazują zaś prognozy Emmerson Evaluation, w roku 2020 podaż miejsc w hotelach nad Bałtykiem może się zwiększyć nawet o około 40 procent.

Polacy chętniej wyjeżdżają

Szybko przybywa osób nocujących w hotelach. Według GUS w pierwszych trzech kwartałach 2019 r. liczba noclegów przekroczyła 38,2 miliona. To o 6,7 procent więcej niż rok wcześniej. – Z naszych prognoz wynika, że cały 2019 r. zakończył się wynikiem zbliżonym do 45 mln noclegów. To kolejny rekord – mówi dyrektor działu hotelowego w CBRE Rafał Rosiejak.

CZYTAJ TEŻ: Co drugi Polak nocuje w krajowych hotelach

Na polskim rynku hotelowym mocno rośnie także liczba transakcji. Według danych Walter Herz już w I półroczu 2019 r. ich wartość – 150 mln euro – była wyższa niż w całym 2018 r., kiedy umowy związane z kupnem lub sprzedażą hoteli sięgnęły łącznej kwoty 120 mln euro. W sumie w 2019 r. w segmencie hotelowym zrealizowano transakcje warte 290 mln euro. Do największych należał m.in. zakup hotelu Sheraton Warsaw przez Patron Capital od Benson Elliot i Walton Street czy hotelu Holiday Inn w Gdańsku przez Union Investment.

Źródło danych do wykresów: STR i Hotelon.

– Ponad dwukrotnie wyższa wartość transakcji pokazuje, że te aktywa są coraz bardziej atrakcyjne dla globalnych inwestorów – stwierdza Bartłomiej Zagrodnik, partner zarządzający w Walter Herz. Hotele w Polsce kupują głównie inwestorzy z Niemiec, USA i Wielkiej Brytanii. Pierwsze transakcje zrealizowali przedsiębiorcy z Azji i Bliskiego Wschodu (co ważne, rośnie grupa inwestorów, którzy dotychczas nie byli obecni w Polsce).

Na wzrost rynku i zainteresowanie nim inwestorów znacząco wpływa coraz większy udział w noclegach gości krajowych. W zeszłym roku mieli oni stanowić już prawie 70 procent nocujących w hotelach. Przeprowadzone na początku lutego badanie CBRE pokazało, że w roku 2019 co najmniej jedną noc w hotelu w Polsce spędziło 48 procent Polaków (większość korzystała z noclegów prywatnie). Silny popyt wewnętrzny ma duże znaczenie, bo pomaga łagodzić skutki niespodziewanych spadków liczby gości z zagranicy. W tym roku krajowi mogą się okazać wyjątkowo pożądani ze względu na epidemię koronawirusa, mocno hamującą zarówno globalny ruch turystyczny, jak i ruch biznesowy. Tymczasem do tej pory liczba turystów z Azji, w tym z Chin, korzystających z polskich hoteli, systematycznie rosła.

Branża hotelowa zakłada, że liczba nocujących w hotelach w 2020 r. zwiększy się, jednak nie będzie to łatwy rok.

– Wyzwaniem staną się rosnące koszty, wprowadzanie nowych technologii oraz konkurencja wynikająca z nowej podaży usług hotelarskich na niektórych rynkach – mówi Ireneusz Węgłowski, wiceprezes Orbisu i prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

W pokojach 
nadwyżka

Według specjalizującej się w doradztwie hotelowym i turystycznym globalnej firmy Horwath HTL przez gwałtownie rosnącą podaż miejsc noclegowych w dużych aglomeracjach widać już spowolnienie tempa wzrostu obłożenia hoteli, a nawet spadki średniej frekwencji. Na przykład w ciągu 11 miesięcy zeszłego roku obłożenie w Warszawie zmalało z 76,1 procent rok wcześniej do 73,6 procent.

– Silny wzrost podaży pokoi hotelowych nadal będzie widoczny przez kolejne dwa–trzy lata, co w połączeniu z przewidywanym spowolnienie w gospodarce może skutkować dalszym spadkiem średniego obłożenia – prognozuje Horwath HTL.

Dla branży szczególnie trudna okazała się końcówka roku, gdy polskie hotele na tle innych krajów Europy pogorszyły wyniki. Według międzynarodowej organizacji HOTREC w grudniu frekwencja w Polsce skurczyła się licząc rok do roku o 0,5 procent (ale w całym 2019 r. wzrosła o 1,1 proc.), a średnia stawka za pokój zmalała o 0,9 procent (w całym roku poprawiła się o 3 proc.), gdy w innych krajach te wskaźniki w grudniu rosły. Jednak w nadchodzących miesiącach sytuacja powinna się polepszać. Jak podaje Europejski Fundusz Leasingowy, analizujący nastroje w branży hotelarzy i restauratorów, obecnie co czwarty jej przedstawiciel planuje inwestycje. Wzrosła liczba przedsiębiorców spodziewających się wzrostu zamówień, a 27,5 procent firm (w IV kw. 2019 r. – 20 proc.) spodziewa się polepszenia płynności finansowej.

Problemem będą natomiast ceny, które zdaniem hotelarzy są niższe niż w pozostałych krajach europejskich i nie rekompensują rosnących kosztów. Wyhamować mogą również nowe inwestycje ze względu na bardzo wysokie ceny gruntów i kurczącą się ilość dobrych lokalizacji.

Krótkotrwały najem odbiera gości

Trwający boom inwestycyjny 
w branży hotelarskiej zaczyna jej także szkodzić. Jak podawał jesienią zeszłego roku BIG InfoMonitor, około 900 firm hotelarskich miało około miliard złotych niepłaconych na czas długów w bankach i u swoich dostawców. Choć sporządzona przez wywiadownię gospodarczą Bisnode analiza sytuacji ponad 2000 firm hotelarskich wykazała, że prawie 49 procent przedsiębiorstw sektora jest w dobrej i bardzo dobrej sytuacji finansowej, to zarazem wyszło na jaw, 
że co trzecia firma jest w sytuacji bardzo złej. Problemem jest wzrost kosztów i rosnąca konkurencja. Nie tylko ze strony innych hoteli: z hotelarzami coraz bardziej konkurują prywatni właściciele i pośrednicy mieszkań na krótkotrwały najem. Skala tej działalności błyskawicznie się rozrasta, zwłaszcza 
w Warszawie i miejscowościach turystycznych.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Dariusz 
Futoma, partner zarządzający Horwath HTL w Polsce

Rok 2020 może okazać się dla hoteli bardzo trudny ze względu na wzrost kosztów energii i mediów, a także wzrost kosztów pracowniczych. Problemem będzie brak wykwalifikowanych pracowników i konieczność poszukiwania ich za granicą, przy tym nie mówimy już o sąsiadach, ale np. o Filipinach. Zahamowaniu może ulec ruch turystyczny i biznesowy z rynków azjatyckich, głównie z Chin z powodu koronawirusa, a do tej pory liczba odwiedzin z tych kierunków rosła. Mam nadzieję, że wzrost inflacji jest przejściowy i rozłoży się w skali roku.

ZOBACZ TEŻ: Klienci hoteli coraz bardziej wymagający

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

LOT lata i zarabia

Prawie 200 milionów złotych zarobił LOT na działalności podstawowej, czyli przewozie pasażerów, w 2016 ...

Niemiecki MSZ odradza egipską e-wizę

W grudniu zeszłego roku Egipt uruchomił system do elektronicznego wydawania wiz. Ponieważ nie działa ...

Wycieczki do Azji tanieją, linie zwracają pieniądze

Linie lotniczą dają swoim pasażerom możliwość zmiany terminu podróży do Chin, nie obciążając ich ...

Na polskich lotniskach nawet 39 milionów pasażerów

Polskie porty lotnicze w tym roku obsłużą 39 mln pasażerów – szacuje Urząd Lotnictwa ...

Lodowce Tyrolu liczą na Polaków

Muzeum Jamesa Bonda, wioska igloo, w której można spędzić noc czy skiturowa trasa dla ...

Enter Air: Mamy nowy kontrakt z Itaką

Enter Air podpisał z Itaką dwuletnią umowę o współpracy. Jej szacunkowa wartość w pierwszym ...