Linie lotnicze nie przetrwają bez pomocy

Fot. AFP

Niemiecka Lufthansa uziemiła 95 procent floty. LOT, podobnie jak inni narodowi przewoźnicy, lata dzięki kroplówce, jaką są rejsy repatriacyjne.

Do 5 kwietnia, kiedy ma zostać wykonany ostatni rejs, LOT przewiezie około 45 tysięcy pasażerów w akcji #LOTdoDomu. Wykona w tym czasie 400 rejsów, wykorzystując 44 samoloty, czyli większość swojej floty. W „normalnych” czasach linia przewiozłaby w tym czasie przynajmniej milion osób.

Pasażerami LOT-u teraz są nie tylko Polacy. Przewoźnik na mocy porozumienia amerykańskiego Departamentu Stanu i polskiego MSZ zawiózł do USA Amerykanów. Część z nich miała już bilety powrotne na rejsy LOT-u, część je kupiła. Na mocy porozumień z ambasadami LOT wykonał takie rejsy również między innymi do Delhi i Baku.

Kryzys wywołany przez epidemię koronawirusa będzie kosztował europejskie linie lotnicze 76 miliardów dolarów, wyliczył główny ekonomista Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) Brian Pearce.

Bez zwrotów dla pasażerów

Za tą stratą idzie kolejna – z europejskiego rynku może zniknąć 5,6 miliona miejsc pracy związanych z branżą lotniczą. A gospodarka europejska straci 378 miliardów dolarów ze swojego PKB. Najbardziej ucierpi Hiszpania, która żyje z lotnictwa i lotniczej turystyki. W Polsce według najnowszych, ale jeszcze nie finalnych danych IATA i Centre for Aviation łącznie ma to być 182 tysięcy miejsc pracy (bezpośrednio w lotnictwie jest w kraju 137 tysięcy zatrudnionych).

Według Briana Pearce’a w tym roku w Europie pasażerów będzie o połowę mniej. Najgłębszy spadek jest prognozowany w Wielkiej Brytanii (minus 113,5 miliona), Hiszpanii (minus 93,7 miliona), Niemczech (minus 84,4 miliona) oraz we Włoszech (minus 67,7 miliona). Ucierpią potężnie także Turcja, która ma mocno rozwiniętą branżę turystyczną, oraz Rosja, gdzie ze względu na duże odległości transport lotniczy jest bardzo popularny.

CZYTAJ TEŻ: Linie lotnicze w kryzysie – chcą zwalniać pracowników

– Niektóre rządy szybko zrozumiały, jakie znaczenie dla gospodarki ich krajów ma transport lotniczy, i pospieszyły z pomocą. Lotnictwo wsparły Norwegia, Finlandia, Szwecja, Hiszpania i Włochy. Ale i pozostałe kraje muszą zrobić to szybko, bo nie będzie czego ratować – podkreśla wiceprezes IATA Rafael Schvartzman. Jego zdaniem na tę pomoc powinny złożyć się bezpośrednie wsparcie finansowe, gwarancje kredytowe i ulgi podatkowe.

– Miejsce pracy w europejskim lotnictwie generuje 24 miejsca w innych branżach. Dlatego wsparcie jest w tej chwili niezbędne – podkreśla Rafael Schvartzman.

Aby tak się stało, zdaniem Schvartzmana trzeba natychmiast zmodyfikować obowiązywanie regulacji EU261 nakazującej przewoźnikom wypłatę odszkodowań w wypadku odwołanych lub opóźnionych lotów. Pasażerowie zamiast bezpośredniego zwrotu pieniędzy powinni otrzymywać vouchery na wykupienie biletów w przyszłości. Ryanair w kwietniu w ogóle latać nie będzie. Wcześniej podobne decyzję podjęły LOT, Brussels Airlines i Austrian Airlines. Rejsy pasażerskie LOT-u są zawieszone do 11 kwietnia.

– Dzisiaj wszyscy w tej branży są pod ogromną presją. Muszą być w gotowości, a to kosztuje ogromne pieniądze. Dlatego państwa członkowskie muszą mieć prawo do wsparcia tego sektora. Także Bruksela musi pomóc – uważa ekspert lotniczy i przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego Jacek Krawczyk. A kwoty, jakie linie musiałyby zwrócić pasażerom, są ogromne. W przypadku Lufthansy byłoby to 3,5 miliarda euro, British Airways – 3 miliardy funtów, Air France – 770 milionów euro, a Ryanair – 760 milionów – wyliczyli analitycy Citi.

ZOBACZ TAKŻE: Europejskie linie lotnicze i lotniska proszą o pomoc

Odrobina optymizmu

Rafael Schvartzman zwraca też uwagę na konieczne ułatwienia dla rejsów cargo, w tym uproszczenia w kontroli dokumentów i wyłączenie załóg z obowiązku 14-dniowej kwarantanny. IATA domaga się również zniesienia opłat przelotowych i lotniskowych.

Tyle że i lotniska są w bardzo trudnej sytuacji. W Europie zamykają się kolejne porty lotnicze, bo nie ma w nich ruchu. W Polsce stanął Lublin, inne przyjmują jedynie rejsy cargo, we Francji zamknięto Orly, w Londynie – City, a Birmingham zostało zmienione w kostnicę.

Ale są i pierwsze oznaki przywracające odrobinę optymizmu. W ostatnią sobotę holenderski KLM wystartował z bardzo okrojoną (o 90 procent) siatką rejsów, które nie są wykupione przez rząd bądź Unię Europejską. Na początek linia przywróciła 57 kierunków – 25 międzynarodowych i 37 europejskich – jak informuje przewoźnik, popyt na takie podróże jest „zadowalający”. KLM na razie do Warszawy, Krakowa i Gdańska nie powrócił, ponieważ polskie granice są zamknięte przynajmniej do 11 kwietnia.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

48-godzinny strajk marynarzy w Grecji

Strajk załóg promów oznacza, że te greckie wyspy, na których nie ma lotnisk, będą ...

IGHP: Telewizja w pokojach za droga

Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego od kilku lat próbuje zablokować wprowadzenie wysokich opłat z tytułu ...

KLM zaprasza do słuchania o podróżach

Linie lotnicze KLM uruchomiły platformę z podcastami podróżniczymi – The Journey. Pasażerowie opowiadają w ...

ESky wchodzi do Rosji. Zyskuje 80 nowych linii lotniczych

Grupa eSky – lider w segmencie internetowych biur podróży w Europie Środkowej i Wschodniej ...

Marcin Pietrzyk rozstał się z Grecosem Holiday

Marcin Pietrzyk, znany polski przewodnik mieszkający w Grecji i autor książki „Grecja po mojemu”, ...

Airbnb: Nasi klienci to nasza sprawa

Airbnb odmówiło greckiemu resortowi finansów podania danych osób wynajmujących lokale turystom za pośrednictwem portalu. ...