Polacy nie kupią niemieckiego Condora

Fot. Bloomberg

— Potwierdzam, że Polska Grupa Lotnicza poinformowała dzisiaj linię lotniczą Condor o odstąpieniu od transakcji zakupu tej spółki. Na tym etapie nie udzielamy więcej informacji – mówi „Rzeczpospolitej” dyrektor biura komunikacji korporacyjnej PGL Katarzyna Majchrzak.

Według nieoficjalnych informacji strona polska nie zdecydowała się na dalsze negocjacje, ponieważ Condor nie był w stanie spełnić warunków zawartej w styczniu umowy inwestycyjnej.

Kilka dni temu, po tym jak sąd oddalił roszczenia wierzycieli niemieckiego przewoźnika, przed PGL otworzyła się droga do zakończenia tej transakcji. Wcześniej wyraziły na nią zgodę niemieckie władze antymonopolowe.

24 stycznia, kiedy PGL i Condor podpisywały umowę, na mocy której polska grupa miała przejąć Condora, sytuacja w światowym lotnictwie była zupełnie inna niż dzisiaj, kiedy rynek lotniczy w Europie jest zamrożony w wyniku pandemii koronawirusa. LOT miał za mało samolotów, na lotach czarterowych można było świetnie zarobić, a Condor, który miał wiernych klientów na rynku niemieckim bez kłopotu — wydawało się — zarobi i odda 380 mln euro kredytu pomostowego, jaki dostał od niemieckiego rządu i miał spłacić do 15 kwietnia. Ten kredyt firma zaciągnęła po upadku biura podróży Thomas Cook.

Teraz niemiecka linia utrzymuje się dzięki kroplówce niemieckiego rządu, wykonując rejsy repatriacyjne. Podobnie jest z należącym do PGL LOT-em. Condor zwrócił się do rządu niemieckiego o nowe wsparcie finansowe, tym razem chodzi o 200 mln euro. Również wicepremier Jacek Sasin nie ukrywał kilka dni temu, że polski rzad będzie musiał wesprzeć LOT. W sytuacji pandemii koronawirusa nie jest to niczym wyjątkowym, ponieważ z publicznych środków korzystają dzisiaj wszystkie linie europejskie. Korzysta z nich także Lufhansa, która ostro krytykowała projekt przejęcia Condora przez PGL. Teraz państwo dopłaca największemu niemieckiemu przewoźnikowi do wypłat dla pracowników.

Condor nie ma co marzyć o szybkim powrocie do latania z pasażerami, skoro wszystkie biura podróży, które były jego klientami nie sprzedają żadnych wycieczek. A i prywatnych klientów też nie ma. LOT natomiast jest uziemiony przynajmniej do 26 kwietnia, bo do tego czasu rząd zdecydował się na zamknięcie lotów międzynarodowych.

Rząd niemiecki w tej chwili ma dwa wyjścia — albo pozwolić na bankructwo największej niemieckiej linii czarterowej, albo ją dofinansować kolejny raz i spróbować sprzedać w przyszłości. Wiadomo jednak, że w najbliższym czasie, być może nawet w najbliższych latach taka transakcja będzie niesłychanie trudna, bo chętni może i by się znaleźli, ale nikt na rynku nie ma teraz pieniędzy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Droga do przejęcia Condora otwarta, czy LOT się zdecyduje?

Mogą Ci się również spodobać

Jerozolima z wirtualną wystawą o Bożym Grobie

Franciszkanie w Jerozolimie tworzą nową multimedialną wystawę. Ma ona pokazać mękę i śmierć Chrystusa, ...

Na Balearach będzie drożej

O 100 procent wzrośnie podatek turystyczny na Balearach. Nowa taryfa zacznie obowiązywać w przyszłym ...

Linie lotnicze tracą miliardy

Strach przed koronawirusem drastycznie zmniejszył popyt na podróże lotnicze. Zdaniem Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych ...

Słaby kwartał dla największych biur podróży

Grupa TUI obniżyła wysokość szacowanego zysku na koniec roku, a Grupa Thomasa Cooka obawia ...

W lotnictwie brakuje kadr

Branża lotnicza boryka się z niedoborem mechaników, pilotów, personelu pokładowego i naziemnego. Sam Centralny ...

Cypr zaprosi do stołu, na pokera

550 milionów euro będzie kosztował nowy cypryjski kurort-kasyno. Kompleks powstanie na południowym wybrzeżu, niedaleko ...