Szykują się historyczne zwolnienia w Emirates

Fot. Bloomberg

Dubajskie Emirates, jedna z najbardziej podziwianych i rozpoznawalnych linii lotniczych na świecie, przymierzają się do zwolnienia 30 tysięcy pracowników. Jeśli rzeczywiście aż tyle osób straci pracę, będzie to największa redukcja zatrudnienia w historii światowego lotnictwa.

Grupa Emirates, do której należy również niskokosztowy flydubai zatrudnia obecnie 105 tysięcy osób, a biznes rozbudowała przede wszystkim dzięki lotom przesiadkowym z postojem w Dubaju. To dzięki Emirates Dubaj był w stanie przekształcić swoją gospodarkę, uniezależniając ją od wydobycia i eksportu ropy naftowej. A sama linia urosła do rangi największego przewoźnika oferującego rejsy dalekiego zasięgu. Ta strategia teraz jest poważnym obciążeniem.

CZYTAJ TEŻ: Emirates wznawiają loty do dziewięciu miast

Żeby przetrwać kryzys Emirates, pożyczyły już na rynkach 1,2 miliarda dolarów i starają się o wsparcie finansowe rządu w Dubaju. Według dobrze poinformowanych źródeł rozważana jest również wcześniejsza niż planowano rezygnacja z części floty airbusów A380, z których linia słynęła. W obecnych warunkach znalezienie 500 pasażerów chętnych na wspólne podróżowanie wydaje się zadaniem raczej niewykonalnym.

Linia w komunikacie podaje, że ostateczna decyzja o zwolnieniach nie została jeszcze podjęta i w tej chwili zarząd skupia się na oszczędzaniu gotówki i zatrzymaniu możliwie jak największej liczby pracowników. Ale prezes przewoźnika, Brytyjczyk Tim Clark, który jest twórcą potęgi Emirates, nie ma złudzeń co do szybkiej odbudowy rynku. Jego zdaniem powrót do normalnego latania potrwa przynajmniej kilka lat. Na razie zarząd Emirates zdecydował o obniżeniu wynagrodzeń i odsunięciu odbioru ośmiu zamówionych A380. Linia wstrzymała wszystkie swoje operacje 25 marca i zamierza powoli zacząć je przywracać od 21 maja w tempie, jakie umożliwiają poszczególne państwa, znosząc restrykcje w podróżowaniu.

ZOBACZ TAKŻE: Emirates: Zanim wejdziesz na pokład, zrobią ci test na covid-19

Teraz dubajski przewoźnik zamierza nie tylko nie odbierać, ale wręcz pozbywać się tych największych samolotów świata, tym samym przybliżając koniec ery superjumbo. Airbus próbował jeszcze wynegocjować nowe warunki, ale ostatecznie w zeszłym roku zdecydował się na zakończenie programu budowy tych maszyn. Jedynym chętnym do kupowania były właśnie Emirates, ale nie na warunkach oferowanych przez europejskie konsorcjum.

Teraz Emirates stawiają na mniejsze boeingi 777, które są znacznie bardziej ekonomiczne, zwłaszcza w czasach spadku popytu na podróże lotnicze. Emirates mają w swojej flocie 155 B777 i 115 A380.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Lepkie ręce urlopowiczów. Co znika z hoteli

Najczęściej giną kosmetyki, ręczniki i sztućce, ale też większe i droższe przedmioty: szlafroki, obrazy, ...

Gujana Francuska bez połączenia lotniczego

Linie lotnicze Air France oraz Air Caraibes odwołały poniedziałkowe loty do Kajenny, stolicy Gujany ...

Branża wydarzeniowa rośnie w siłę

26 mld złotych w budżecie państwa i 170 tysięcy miejsc pracy. Konferencje i kongresy ...

Egipcjanie mają pracować w turystyce

Minister turystyki Egiptu Rania al-Maszat chce, aby co najmniej jedna osoba z każdej rodziny ...

Setki policjantów na lotnisku Schiphol

Nawet 500 dodatkowych policjantów zostanie zatrudnionych w tym roku do ochrony holenderskiego lotniska Schipol. ...

Chatbot na wrocławskim lotnisku już działa

Od dzisiaj pasażerom Portu Lotniczego Wrocław pomaga chatbot – wirtualny asystent. Szuka połączeń lotniczych ...