Enter Air powoli się rozgrzewa do (re)startu

Fot. enterair.pl

Enter Air przygotowuje się do wznowienia lotów na szerszą skalę. Popyt jednak jeszcze długo nie dorówna poziomowi sprzed roku.

– Ostrożnie przymierzamy się do wznowienia naszych usług na większą skalę niż w ostatnich tygodniach. Na razie potrzebne nam informacje w kwestii lotów od instytucji europejskich czy krajowych spływają powoli, co jest zrozumiałe z uwagi na sytuację – przyznaje dyrektor generalny Enter Aira Grzegorz Polaniecki. – Dlatego będziemy potrzebować jeszcze kilku tygodni, by ruszyć pełną parą – dodaje.

CZYTAJ TEŻ: Enter Air zadowolony z wyników. Analitycy mniej

Zostało otwarte niebo nad Europejskim Obszarem Gospodarczym z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, Portugalii i Szwecji. – My jednak nie wznowiliśmy jeszcze rejsów, bo touroperatorzy potrzebują trochę czasu na zorganizowanie wycieczek, zmiany rezerwacji itd. U touroperatorów wraca jednak optymizm i nadzieja na normalność – twierdzi Polaniecki.

W okresie pandemii spółka wykonywała pojedyncze loty. – Z naszej floty obecnie latają cztery samoloty, wykonują jednak tylko kilka rejsów tygodniowo. Większego zapotrzebowania jeszcze nie ma. Podobnie było przez cały czas pandemii – dodaje Polaniecki. Flota przewoźnika składa się z 21 boeingów 737-800 i dwóch boeingów 737 MAX 8.

Otwarcie części krajów Unii Europejskiej jest już jednak dużym krokiem dla przewoźnika. – Duża część ruchu, między 20 a 30 procent w zależności od sezonu, odbywała się przed pandemią poza Unię, na przykład do Turcji czy Egiptu. Są to też tańsze oferty i pewnie wielu klientów teraz czeka jeszcze na szerszy dostęp – ocenia Polaniecki. Jak mówi, rynek w końcu ruszy, choć z pewnym przesunięciem. – Nie spodziewamy się dużego obłożenia w lipcu, będzie to czas rozruchu. Sierpień będzie już jednak dużo lepszy. Pozytywnie zaskoczyć może też wrzesień. Mamy już dużo zamówień na loty po sezonie letnim – zapowiada Polaniecki.

Przewoźnik nie liczy jednak, że ruch turystyczny w najbliższych miesiącach odbuduje się do poziomu z zeszłego roku. – Ale jesteśmy przygotowani na stopniowy powrót do normy – mówi. – Wszystkie spółki dotknięte pandemią, w tym my, będą miały w tym roku słabe wyniki finansowe. Nie mamy jednak jeszcze dokładnych szacunków – przyznaje.

ZOBACZ TAKŻE: Enter Air wynajął kolejnego boeinga. „Szykujemy się do sezonu”

Jak na spółki turystyczne może wpłynąć ewentualna druga fala zachorowań? – Branża turystyczna, czy to firmy lotnicze, czy touroperatorzy, jest biznesem bardzo kapitałochłonnym. Cały czas musimy mieć kapitał obrotowy. Pandemia wydrenowała finanse przedsiębiorstw, które ponosiły koszty przy minimalnych bądź zerowych przychodach – zaznacza Polaniecki. – Polskie firmy mogą nie wytrzymać drugiej fali zachorowań. Wówczas rynek otworzy się na zagranicznych przewoźników, którzy go zdominują – ostrzega.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polacy odkrywają nowe regiony Czech

W pierwszym półroczu 2017 roku do Czech przyjechało ponad 286 tysięcy Polaków, o 13 ...

Bieszczadzkie drezyny popularne jak nigdy dotąd

Prawie 50 tysięcy turystów od początku tegorocznych wakacji zwiedzało Bieszczady, korzystając z drezyn rowerowych ...

Szumowski: Wytyczne dla kolonii i obozów za dwa tygodnie

W ciągu dwóch tygodni minister zdrowia przedstawi wytyczne dotyczące wakacyjnych obozów i kolonii dla ...

Emilewicz poddana kwarantannie, pakiet osłonowy odsunięty

Dułgo i z napięciem wyczekiwany przez branżę turystyczną rządowy pakiet rozwiązań osłonowych dla przedsiębiorców, ...

PPL: Przez upadłość do lotniska w Radomiu

Wniosek o upadłość radomskiego portu cywilnego trafi najprawdopodobniej na początku przyszłego tygodnia do sądu ...

„Bezpieczny autokar” już trwa

Minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk ma nadzieję, że w tym roku nie będzie ...