Przywracanie obostrzeń zniechęca do podróżowania

Fot. Newseria Biznes

W czasie wakacji ruch lotniczy trochę odżył. Teraz jednak lotniska przygotowują się na ponowne spadki ruchu. Złe prognozy wynikają nie tylko z zakończenia sezonu wakacyjnego, ale również z coraz bardziej niepewnej sytuacji związanej z rozwojem pandemii.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów, obowiązującym od 16 do 29 września, na liście krajów objętych zakazem lotów jest 30 państw, w tym Czarnogóra, Hiszpania, Izrael czy Brazylia. Ze względu na pogarszającą się sytuację epidemiczną, między innymi we Francji czy Wielkiej Brytanii, władze wielu krajów i miast decydują się na przywracanie ograniczeń i restrykcji związanych na przykład ze swobodnym przemieszczaniem się.

– Na mniejsze wypełnienie samolotów wpływ ma z całą pewnością brak pewności wynikających z regulacji prawnych, do których krajów można, a do których nie można latać, w przypadku których podróży po powrocie będzie nam groziła kwarantanna, a w jakich nie – mówi agencji Newseria Biznes prezes Portu Lotniczego we Wrocławiu Dariusz Kuś. – Pasażer wychodzi z założenia, że powstrzyma się od podróży lotniczej w sytuacji, kiedy nie jest pewien, czy z całą pewnością będzie mógł z danego kraju bezpiecznie wrócić. To wpływa na lotniska, linie lotnicze i cały sektor turystyczny.

CZYTAJ TEŻ: Lotniska wciąż bez pieniędzy z tarczy

Również rosnąca liczba przypadków koronawirusa w Polsce powoduje, że coraz mocniej obawiamy się o zdrowie swoje i bliskich i staramy się minimalizować ryzyko zakażenia, unikając skupisk ludzi.

– Widać, że osoby podróżujące prywatnie, jeśli nie muszą lecieć, unikają podróży lotniczej, choć z punktu widzenia bezpieczeństwa, co często powtarzamy, samolot jest dzisiaj najbezpieczniejszą formą komunikacji, jaką możemy sobie wyobrazić. Wszystkie osoby, które wchodzą na terminal lotniska, są proszone o używanie maseczek. Podróż na pokładzie samolotów odbywa się w maseczce, wszystkim wchodzącym na teren lotniska mierzymy temperaturę, badamy objawy po to, żeby zminimalizować ryzyko zakażenia, i to jest bardzo skuteczne. Nie słychać w ostatnich miesiącach o przypadkach pojawienia się źródła zakażeń w podróży lotniczej – mówi prezes Portu Lotniczego we Wrocławiu.

To powoduje, że lotniska ponownie przygotowują się na trudne miesiące. Tym bardziej że ruch wakacyjny udało się odbudować tylko w niewielkiej części. Port Lotniczy Wrocław w lipcu obsłużył ponad 99 tysięcy pasażerów. To sporo więcej niż w czerwcu, kiedy było ich trochę ponad 5 tysięcy. Z kolei w sierpniu liczba pasażerów wyniosła prawie 148 tysięcy. W ubiegłym roku w ciągu dwóch wakacyjnych miesięcy lotnisko obsłużyło ponad 770 tysięcy. osób.

W lipcu mieliśmy zaledwie 25 procent ruchu, który normalnie o tej porze obsługujemy. W sierpniu około 40 procent. Niestety w kolejnych miesiącach będzie gorzej, ponieważ w czasie wakacji popyt na podróże był największy. Powodzeniem cieszyły się szczególnie kraje basenu Morza Śródziemnego – mówi Dariusz Kuś. – Dotyczy to zarówno rejsów przewoźników niskokosztowych lub PLL LOT, kiedy pasażerowie sami kupowali bilety, jak i oferty biur podróży i przewoźników czarterowych – dodaje.

Z danych Międzynarodowej Rady Portów Lotniczych (ACI) wynika, że ruch pasażerski na europejskich lotniskach był w lipcu o prawie 78 procent mniejszy niż w tym samym okresie 2019 roku, a w sierpniu było to około 66 procent. W pierwszych dwóch tygodniach września spadek znów się pogłębił.

ZOBACZ TAKŻE: W drugim kwartale lotniska straciły 99 procent pasażerów

– Oferowanie jest na dobrym poziomie, więc dochodzi kwestia wypełnienia samolotów. Wskaźniki ich wypełnienia, które w normalnych sezonach sięgały 80-90 procent, a w czarterach 95-100 procent, w tym roku spadły bardzo znacząco. Pomimo dobrego oferowania i wolnych miejsc w samolotach zainteresowanie ze strony pasażerów jest mniejsze niż oferują linie lotnicze, co jest oczywiście problemem dla branży – podkreśla prezes wrocławskiego portu lotniczego.

Branża liczyła, że od września ratunkiem na spowolnienie ruchu wakacyjnego ponownie staną się podróże służbowe. Ruch korporacyjny jest jednak znacznie słabszy niż przed pandemią.

– Wiele korporacji, szczególnie międzynarodowych, preferuje pracę zdalną, wręcz zabrania swoim pracownikom czy menadżerom podróży służbowych, spotykania się w świecie realnym, zamiast tego preferuje załatwianie interesów przez internet, przez dostępne platformy komunikacji zdalnej. Siłą rzeczy tych pasażerów wtedy nie mamy na lotnisku – podkreśla Dariusz Kuś.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) prognozuje, że powrót do stanu sprzed pandemii zajmie cztery albo pięć lat. W całym roku spadek popytu wyniesie 54 procent, a straty lotnictwa przekroczą 84 miliardy dolarów.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Betlej: Turystyka jest przewidywalna jak pogoda

Jeśli stworzyć dobry model do analizowania sytuacji w turystyce i podstawiać do niego aktualne ...

Egipt ustępuje – test PCR tak, ale można go też zrobić na miejscu

Egipski Urząd Lotnictwa Cywilnego ogłosił dzisiaj wszystkim liniom lotniczym latającym na lotniska w Hurghadzie, ...

LOT: Nie będziemy latać nad Iranem

Loty z Warszawy do Indii, Singapuru, Bangkoku i na Sri Lankę nie będą wykonywane ...

LOT zapowiada 70 kierunków na ten rok

Z LOT-em będzie można polecieć do większej liczby portów w Niemczech, Francji i Hiszpanii, ...

Doris namieszała w brytyjskim transporcie

Wiejąca z prędkością do 150 kilometrów na godzinę wichura Doris uderzyła wczoraj w Wielką ...

Dania: Airbnb musi przekazywać informacje fiskusowi

Władze fiskalne Danii uzgodniły z serwisem pośredniczącym w wynajmowaniu mieszkań i domów turystom, Airbnb, ...