Hiszpania coraz bliżej decyzji o wpuszczeniu turystów

Fot. AFP

Hiszpania, której gospodarka zależy w 12 procentach od turystyki, zamierza otworzyć swe granice w końcu czerwca. Stopniowo łagodzi ograniczenia wprowadzone w połowie marca, bo kolejny dzień zanotowała mniej niż 100 zgonów z powodu koronawirusa.

W ubiegłym tygodniu Madryt zaskoczył partnerów z Unii Europejskiej wprowadzeniem dwutygodniowej kwarantanny dla wszystkich przybyszów z zagranicy. Według oficjalnych wyjaśnień miało to być niezbędne dla zapobieżenia drugiej fali zachorowań.
To oczywiście posunięcie tymczasowe, minister transportu José Luis Abalos wyjaśnił 18 maja, że będzie stopniowo znoszone równoległe z zezwalaniem na podróże po kraju, którego regiony przechodzą w nierównym rytmie do kolejnych etapów łagodzenia rygorów. — Kwarantanna jest zgodna z planem łagodzenia ograniczeń. Nie mogliśmy pozwolić na poruszanie się cudzoziemców po kraju, gdy miejscową ludność obowiązywały ograniczenia — powiedział Abalos w publicznym kanale telewizji TVE. — Obecnie, gdy Hiszpanie mogą udawać się do innych prowincji, cudzoziemcy mogą przybywać do Hiszpanii. To kwestia logiki. Pod koniec czerwca możemy zapoczątkować działalność turystyczną, o ile utrzymamy rytm łagodzenia. Musimy uczynić z Hiszpanii kraj atrakcyjny z sanitarnego punktu widzenia. Turystyka wymaga zaufania — cytuje go Reuters.
W poniedziałek, 18 maja, na koronawirusa zmarło w Hiszpanii 59 osób, drugi kolejny dzień poniżej 100, ale łącznie zmarło dotąd 27 709 osób, a przybyło 285 chorych. W sumie ich liczba wyniosła 231 606 — podał resort zdrowia. — To naprawdę dobre dane, zaczynamy stwierdzać pozytywną ewolucję epidemii — ocenił szef hiszpańskiej służby pogotowia ratunkowego Fernando Simón.

Lepsze wyniki skłoniły Hiszpanię do stopniowego łagodzenia ostrego zakazu opuszczania domu trwającego od wielu tygodni. W większości regionów bary i restauracje wznawiają działalność, choć nadal dla małej liczby klientów. W Walencji właścicielka restauracji, Cristina Gonzalo, pomagała pracownikom od świtu przygotować bar na plaży, rozstawiali stoliki w odpowiedniej odległości.

Nie wszyscy przetrwają ten kryzys, choćby właściciel baru w Walencji, Manuel Caceres, bardziej znany jako „Manolo od pucharu”, zdobytego przez Hiszpanię w 2010 r. w mundialu w RPA, najbardziej znany na świecie kibic reprezentacji Hiszpanii. Ten 71-latek był na dziesięciu mistrzostwach świata w piłce nożnej. — Wszystko straciłem — mówi teraz. — Chciałem nawet sprzedać puchar, bo mam emeryturę 800 euro i raty ponad 400 euro do spłacania i nie zostanie mi nic na jedzenie.

Życie mieszkańców w regionach mniej zaludnionych, na Balearach czy Wyspach Kanaryjskich, wróciło już prawie do normalności, brakuje tam tylko turystów.

Mogą Ci się również spodobać

Agencja Syzygy unowocześni stronę internetową TUI

Biuro podróży TUI Poland wznowiło współpracę z firmą Syzygy. Agencja ma zadbać o rozwój ...

Volare Travel odpowiada na zarzut Travelplanet

Dziękujemy za lata udanej współpracy, ale podjęliśmy pewną decyzję biznesową i bardzo prosimy o ...

Kompas Wakacyjny 2017: Egipski Jaz podbił serca agentów

Hotel Jaz Aquamarine w Hurghadzie zdobył bezkonkurencyjną liczbę głosów agentów turystycznych. W konkursie Kompas ...

Grecos da pracę uśmiechniętym pasjonatom

Touroperator rozpoczął nabór na stanowiska rezydentów, animatorów i pilotów wycieczek. Oferuje pracę od kwietnia ...

Enter Air zarobił do września 100 milionów złotych

Przychody Enter Aira w pierwszych trzech kwartałach tego roku wyniosły 1,34 miliarda złotych, co ...

Prezydencki bon turystyczny – znamy już projekt

Do Sejmu trafił dzisiaj projekt ustawy o Polskim Bonie Turystycznym. Wprowadzenie bonu zapowiadał w ...