Stworzyliśmy bon optymizmu, jak krzemień pasiasty

Marcin Marzec od 2018 r. jest burmistrzem Sandomierza. Nauczyciel, absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Od 2010 roku radny miejski. Fot. materiały prasowe

Temat bonu wzbudza kontrowersje, bo są rodziny w kraju, które mają dwoje dzieci, troje, ale są małżeństwa, które nie mają dzieci. Ale kierunek jest słuszny – mówi burmistrz Sandomierza Marcin Marzec.

Michał Kolanko: Sandomierz to miasto, dla którego turystyka jest bardzo ważna. Jak to się zmienia czy zmieni w trakcie pandemii i po niej?

Marcin Marzec, burmistrz Sandomierza: Chyba nigdy aż tak bardzo nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak turystyka jest ważna dla Sandomierza. Dopiero pandemia, brak dochodów z działalności turystycznej i okołoturystycznej dla samej branży i dla budżetu miasta to pokazała. To jest pierwszy wniosek, który się nasuwa. To specyfika Sandomierza, który odczuł skutki w związku z tym, że zamarł ruch turystyczny. Stracili hotelarze, restauratorzy nie mieli dochodu. A co za tym idzie, miasto również. Wiele osób podaje przykład innych miast, np. że w Ostrowcu Świętokrzyskim jest lepiej. Być może inaczej jest w miastach, w których jest jeszcze działalność przemysłowa. Może te samorządy radzą sobie lepiej i mogą inwestować. My jesteśmy na etapie wyczekiwania, co się wydarzy.

ZOBACZ TAKŻE: Odpoczywaj w Polsce – ruszyła kampania promocyjna

A widzi pan już pierwsze sygnały powrotu do normalności?

Myślę, że wszyscy w Sandomierzu patrzyliśmy z niepokojem w przyszłość. Zwłaszcza w kwietniu, kiedy w mieście dosłownie hulał wiatr, było pusto. Siedzieliśmy zamknięci w domach. Nikt nie przyjeżdżał. To miało swoje pozytywne aspekty – nie mieliśmy praktycznie żadnych zachorowań, tylko jakieś pojedyncze przypadki. Pandemia tu nie szalała. I to się nie zmieniło. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców, miasto zostało uratowane. Ale to wszystko niesie ze sobą skutki ekonomiczne i gospodarcze.

W maju były ogłaszane kolejne etapy odmrażania, pojawiły się pewne możliwości podróżowania. Zaczęli się pojawiać turyści. Dziś robimy wszystko, żeby tych turystów było jak najwięcej. W miarę naszych skromnych możliwości finansowych oczywiście.

W jaki sposób?

Stworzyliśmy coś takiego jak „voucher optymizmu”. Nawiązujemy do krzemienia pasiastego, który występuje na ziemi sandomierskiej, jest to bardzo poszukiwany kamień jubilerski. Występuje tylko tutaj i nazywany jest kamieniem optymizmu. Stąd pomysł na nasz voucher. To szereg zniżek, np. na Bramę Opatowską, Trasę Podziemną czy do Muzeum Okręgowego. Jestem pod wrażeniem, jak chętnie hotelarze i restauratorzy przyłączyli się do tych zniżek.

CZYTAJ TEŻ: Polskie miasta i regiony walczą o turystów

To tylko lokalna inicjatywa?

Zależało mi, aby Sandomierz stał się miastem pierwszego wyboru dla turystów. Dlatego od początku postawiliśmy na promocję miasta. Chcemy być też atrakcyjni cenowo. 31 podmiotów gospodarczych zaoferowało zniżki na różne usługi czy np. konkretne dania. Taki voucher kosztuje 24 złote, można przyjechać do miasta i skorzystać z różnych zniżek. Przygotowana przez nas oferta jest bardzo bogata i atrakcyjna. Zachęcamy też do zjedzenia kolacji na Bramie Opatowskiej. To kolejna inicjatywa organizowana z przedsiębiorcami z branży gastronomicznej. Kolacja na wysokości ponad 30 metrów z pięknym widokiem na Sandomierz i Wisłę. Gorąco polecam.

Wracając do turystyki, czy z perspektywy pierwszych dni czerwca widać już poprawę?

Najbardziej miarodajne dane mamy np. z Sandomierskiego Centrum Kultury, które administruje największymi atrakcjami turystycznymi. W kwietniu nie było żadnych odwiedzin, był fizyczny zakaz, nikt nie przyjechał – obiekty były zamknięte. W maju pod odpowiednimi rygorami sanitarnymi zostały otwarte, turyści zaczęli przyjeżdżać, wróciły ogródki restauracyjne, restauracje też się otworzyły. Raport z maja pokazuje 10 procent tego, co było w maju 2019 roku. Takie mamy statystyki.

Ma pan już sygnały, jak będzie wyglądał ruch turystyczny w wakacje?

Robimy dużo, by zatrzymać turystów na dłużej. Do tej pory oczekiwanie mieszkańców naszego kraju było takie, że chcą spędzać weekendy w Sandomierzu i okolicy. W związku z pandemią pojawiła się szansa na zachęcenie naszych rodaków do odwiedzania Sandomierza i okolic na dłużej, do spędzenia urlopu – dni od niedzieli do soboty, czyli co najmniej tygodnia. Prace nad takimi pakietami trwają, bo jest mnóstwo atrakcji wokół miasta – zabytków, parków rozrywki czy nawet miejsc, gdzie można pływać czy jeździć na rowerze. Mamy w okolicy np. Góry Pieprzowe, gdzie można spacerować i zwiedzać. Liczę na to, że model turystyki zmieni się i turyści będą wybierać dłuższy pobyt w Sandomierzu, zwłaszcza że nie wiemy, jak będzie wyglądać zainteresowanie turystyką zagraniczną wśród Polaków. Przed pandemią były tanie loty do atrakcyjnych miejsc w Europie, teraz tego nie ma.

I tu płynnie przechodzimy do pomysłu na bon turystyczny. W pierwszej wersji 1000 zł, później prezydent mówił o 500 zł na dziecko. Ten pomysł się panu podoba?

Nie znam szczegółów. Był pomysł wicepremier Emilewicz, później nową propozycję zaprezentował prezydent. Ten pierwotny pomysł zakładał większe kwoty. Ten temat wzbudza kontrowersje, bo są rodziny w kraju, które mają dwoje dzieci, troje, ale są małżeństwa, które nie mają dzieci. Kwota została obniżona, pewnie brakuje pieniędzy w kasie państwa. Ale sam kierunek, żeby ożywić branżę turystyczną, żeby zachęcić rodaków do aktywności turystycznej i przeznaczyć na to środki, jest słuszny. Przecież mnóstwo osób w naszym kraju już odczuło skutki pandemii w swoich domowych budżetach poprzez tzw. postojowe, redukcje etatów czy inne działania związane ze skutkami Covid-19. Takie wsparcie branży turystycznej poprzez ten bon jest w tych warunkach wskazane. Szczegółów nie znam, ale patrząc z pozycji burmistrza miasta turystycznego, idea wydaje się zasadna.

WARTO: Duda w Ustce ogłasza szczegóły bonu – turysta rezerwuje, ZUS płaci

A jak pan ocenia ogólnie wsparcie rządu dla samorządu w czasie pandemii. To też budzi mocne kontrowersje.

Nie odczuliśmy takiego wsparcia w ogóle. Jedna z tarcz kryzysowych pozwala nam zadłużać się bardziej na walkę z koronawirusem, czyli brać dodatkowe pożyczki na środki ochrony bezpośredniej. Może następne tarcze spowodują, że samorządy otrzymają jakieś wsparcie. Teraz jest tak, że lokalni przedsiębiorcy oczekują wsparcia od samorządu. Mają to wsparcie też od rządu i je dostają, ale oczekują obniżania czynszów, oczekują niepobierania opłaty za zajęcia pasa drogowego, oczekują od nas realnego wsparcia i to wsparcie dostają.

Sandomierz i kilka innych miast regionu liczy np. na inwestycje kolejowe związane z CPK.

Zawiązaliśmy porozumienie czterech miast, które kiedyś funkcjonowały w ramach województwa tarnobrzeskiego. To Sandomierz, Stalowa Wola, Nisko i Tarnobrzeg. Wiele więzi z czasu dawnego województwa pozostało, choć nowy podział administracyjny nas podzielił. Walczymy o tę linię kolejową. Chcemy, by ta „szprycha” przebiegała przez wszystkie nasze miasta, bo każde z nich jest istotne. Nie wyobrażam sobie, by w Sandomierzu – mieście turystycznym – nie zatrzymywał się pociąg. Sandomierz to perła województwa świętokrzyskiego i powinniśmy zrobić wszystko, mam tu na myśli samorządowców i parlamentarzystów, aby ten szybki pociąg miał przystanek w Sandomierzu.

Kampania prezydencka stała się w ostatnim czasie w dużej mierze rozmową o inwestycjach.

Rozmawiać trzeba zawsze. Bez tego byśmy się nie rozwijali. Trudno też uniknąć tematów gospodarczych w kampanii. Zwłaszcza że wiele samorządów mocno te inwestycje ograniczyło, a to przecież przekłada się bezpośrednio na mieszkańców: Polaków, czyli wyborców. My, samorządowcy, oczekujemy wsparcia na realizację naszych inwestycji. Chcemy, by nasze miasta, gminy mogły się rozwijać. Kandydaci na urząd prezydenta RP od tego nie uciekną, więc nic dziwnego, że takie tematy pojawiają się w kampanii. My mamy propozycję dla CPK, by przy planowaniu tej inwestycji wziąć pod uwagę nasze ambicje, by przeprojektować nieco linię kolejową, by turyści mogli sprawnie dojechać do Sandomierza. Inne samorządy też mają swoje oczekiwania.

Mogą Ci się również spodobać

Betlej: Itaka ma ciągle szansę w hotelarstwie

Rainbow inwestuje w hotele w Grecji. Pomaga mu w tym państwowy fundusz. Itaka z ...

MSC Cruises planuje powrót na Morze Śródziemne

Szwajcarski armator rejsów wycieczkowych MSC Cruises zapowiada, że jeśli władze krajów uznają opracowane przez ...

Niemieckie miasta chciałoby odwiedzić 50 procent badanych. Na zdjęciu Frankfurt nad Menem

Niemcy: Jesteśmy w czołówce rankingu turystycznych celów

Na początku 2021 roku Niemcy zajmowały drugie miejsce, po Hiszpanii, w światowym rankingu celów ...

Angela Merkel: Jeśli nie musicie, nie podróżujcie

Kanclerz Angela Merkel wezwała Niemców w sobotę do ograniczenia kontaktów społecznych i ograniczenia podróży ...

Francuzi dyskutują, jak chronić lotniska

Po udaremnionej w sobotę próbie zamachu na lotnisku Orly w Paryżu francuskie media zastanawiają ...

Targi branżowe – gastronomia z hotelami pod jednym dachem

Poznać ofertę producentów sprzętu hotelowego. Zamówić ręczniki, wykładziny lub firany do swojego obiektu. Umówić ...