Branża turystyczna rozczarowana programem odbudowy. To nie rozwój, to przebranżowienie

Fot. https://uzdrowisko-krynica-zegiestow.pl

Rządzący obiecywali wesprzeć turystykę sumą 5,3 miliarda złotych z Krajowego Programu Odbudowy. Ostatecznie oferują 1,3 miliarda na turystykę, gastronomię i kulturę razem wzięte. – To rozczarowujące. Miała być odbudowa i rozwój, a jest propozycja przebranżowienia – mówi branża turystyczna.

Trwają konsultacje w sprawie przedstawionego przez rząd Krajowego Programu Odbudowy (KPO). Każdy może zgłosić do niego swoje uwagi. Ma na to czas do 2 kwietnia.

Do przygotowania takiego planu zobowiązany był każdy kraj unijny, który zamierza skorzystać z pieniędzy przeznaczonych przez Unię Europejską na odbudowę gospodarki po pandemii.

Pieniądze mają być przeznaczone na inwestycje poprawiające innowacyjność gospodarki, ochronę zdrowia, zieloną energię, cyfryzację, ochronę klimatu i czystego powietrza, a także na inwestycje infrastrukturalne, jak kolej i drogi.

W sumie chodzi o 57,3 miliarda euro, czyli 260 miliardów złotych. KPO musi jeszcze zaakceptować Komisja Europejska, do której powinien trafić on już po konsultacjach i poprawkach do 30 kwietnia (niektóre państwa już złożyły swoje plany).

KPO kładzie nacisk na dywersyfikację działalności gospodarczej, dzięki której firmy mają nabrać „długotrwałej odporności (elastyczności) na szoki wywoływane zjawiskami kryzysowymi”.

Dokument przyznaje, że pandemia covid-19 i wywołany przez nią kryzys w szczególności „mocno dotknęły przedsiębiorstwa z branż, które cechuje bezpośredni kontakt z klientem (tj. m.in. sektor HoReCa, turystyka, kultura, lecznictwo uzdrowiskowe itp.). Kluczowe stało się dostosowanie działalności do warunków związanych z obostrzeniami wynikającymi z pandemii poprzez nowe sposoby dostarczania usług, przeprofilowanie działalności lub też jej dywersyfikacja”. Na ten cel twórcy KPO przewidzieli 300 milionów euro, czyli około 1,35 miliarda złotych). Ich zdaniem ze wsparcia skorzysta około 1350 przedsiębiorstw.

CZYTAJ TEŻ: Szlachta: Do tej pory POT spacerował, teraz będzie biegł sprintem

Zanim znany był ostateczny kształt Planu rządowi urzędnicy deklarowali, że turystyka sporo na nim zyska. Według zapowiedzi wiceministra rozwoju, pracy i technologii, odpowiedzialnego za turystykę Andrzeja Guta-Mostowego 1,5 miliarda złotych miał zyskać program modernizacji polskich uzdrowisk „Polskie uzdrowiska”. Zgodnie z przyświecającą mu ideą uzdrowiska po unowocześnieniu miały stać się motorem turystyki zdrowotnej, tak potrzebnej społeczeństwu po lockdownie i przejściach covidowych.

Kolejne 3,8 miliarda złotych miało trafić do turystyki na realizację innych, drobniejszych i rozproszonych projektów, które miały służyć wzmocnieniu tej branży i uodpornieniu jej na ewentualne kolejne wstrząsy.

Poszczególne środowiska z sektora turystyki są rozczarowane tym, co zobaczyły w 230-stronicowym projekcie KPO.

Pozorowane konsultacje

– Zaproponowana suma 1,35 miliarda złotych, i to dla branż najbardziej zamkniętych, w tym między innymi gastronomii, kultury i turystyki, jest dalece niewystarczająca – mówi Łukasz Adamowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel i członek władz Rady Przemysłu Spotkań i Wydarzeń. – To zaledwie jedna trzecia tego, o czym się mówiło w stosunku do samej turystyki. To także zaledwie 0,5 procent całej sumy na KPO, podczas gdy wkład samej turystyki w tworzenie krajowego produktu brutto GUS ocenia na 6 procent.

Program miał służyć odbudowaniu tych segmentów gospodarki, które w wyniku pandemii ucierpiały najbardziej. Tymczasem proponuje się im ułamek procenta całego funduszu. Widać wyraźnie w projekcie przechył w stronę przemysłu, kosztem usług. To już PFR w tarczy 2.0 przeznaczył więcej na nasze branże, bo 7 miliardów złotych. Nasze branże, w tym szczególnie przemysł spotkań, ze względu na ogromne straty finansowe i organizacyjne związane z pandemia stoją na straconej pozycji wobec innych podmiotów przy staraniu się o środki z pozostałych obszarów KPO. Smuci też brak szczególnego potraktowania branż zamkniętych w pozostałych obszarach KPO.

Jak wskazuje Adamowicz, rozczarowanie jest tym większe, że jeszcze kiedy na czele resortu rozwoju stała Jadwiga Emilewicz, wicepremier zachęcała do udziału w planie odbudowy. Organizacje reprezentujące przedsiębiorców z przemysłu spotkań zgłaszały tak zwane fiszki z pomysłami na odbudowę swojego sektora.

– Nie wiemy, co się potem z nimi działo, nikt nic z nami nie konsultował, nie omawiał. A teraz przedstawia się nam projekt, w którym prawdopodobnie niewiele będzie można zmienić, bo ogłoszony tryb konsultacji nie gwarantuje nam wpływu na kształt KPO – wskazuje Adamowicz.

Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego wydała w tej sprawie komunikat. Zwraca w nim uwagę na „ograniczoną skuteczność, czy wręcz pozorność rozpoczętych konsultacji”. Zaplanowane przez rząd trzy debaty, które będzie można jedynie obejrzeć, bez możliwości zabrania głosu „sprowadzają się do (…) audycji telewizyjnej”.

Hotelarze przypominają, że od września zeszłego roku zgłaszali Ministerstwu Rozwoju, Pracy i Technologii gotowość do udziału w programu wsparcia sektorowego z unijnego funduszu odbudowy, ale zostali zignorowani. „Skutkiem tego są błędy w założeniach projektu KPO w odniesieniu do hotelarstwa, gastronomii i turystyki”.

Projekt w zakresie inwestycji w naszej branży jest obarczony wadliwymi lub co najmniej ryzykownymi założeniami – tłumaczy wiceprezes IGHP Krzysztof Szadurski. – Odporności i konkurencyjności przedsiębiorstwa w danej branży nie zwiększa zmiana profilu jego działalności, a nadmierna lub nietrafiona dywersyfikacja może prowadzić do osłabienia przedsiębiorstwa w jego głównej działalności.

– IGHP popiera dywersyfikację działalności gospodarczej, jako jeden z elementów strategii rozwoju przedsiębiorstw, jednak nie może być ona głównym instrumentem odbudowy turystyki po pandemii – dodaje Szadurski.

IGHP podkreśla, że głównym celem inwestycji w hotelarstwie i turystyce powinny być nie tyle zmiana profilu działalności i dywersyfikacja, ile zrównoważony rozwój, który zgodnie z zaleceniami ONZ „tworzy miejsca pracy i promuje lokalną kulturę i produkty”. A KPO powinien wspierać zarówno inwestycje polegające na modernizowaniu istniejących obiektów, jak i tworzeniu bazy hotelowej w miejscach, wpisujących się w politykę promowania turystyki zrównoważonej, służącej rozproszeniu ruchu turystycznego i równomiernemu rozwojowi regionów (np. na wsiach).

Na koniec IGHP wskazuje, że wartość wsparcia w wysokości 300 mln euro (dla hotelarstwa, gastronomii, turystyki, kultury i lecznictwa uzdrowiskowego) jest znikoma i stanowi zaledwie 0,5 procent całego KPO. Dlatego organizacja postuluje znaczne zwiększenie tej puli – co najmniej do poziomu udziału turystyki w PKB przed 2020 rokiem, czyli 6 procent.

„Turystyka przeżywa największy w historii kryzys i po pandemii konieczna będzie jej odbudowa, finansowana ze środków publicznych. Jeśli to w Polsce nie nastąpi, dynamicznie rozwijająca się w ostatniej dekadzie rodzima turystyka, w tym hotelarstwo, utraci konkurencyjność w obliczu silnego wsparcia, jakie inne rządy europejskie uruchamiają na rzecz swoich przedsiębiorców” – podkreślają hotelarze.

Uzdrowiska bez pieniędzy?

Suchej nitki na przedstawionym przez rząd dokumencie nie zostawia prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych i burmistrz Muszyny Jan Golba. Jego zdaniem nie spełnia on zupełnie dawanych samorządom i przedsiębiorcom z gmin uzdrowiskowych obietnic. W dodatku pod pretekstem inwestowania w zdrowie rząd chce odciąć gminy uzdrowiskowe od pieniędzy, a wpompować je w będące w większości we władaniu spółek skarbu państwa zakłady lecznicze i w zakup szczepionek na koronawirusa. Między innymi na takie cele w KPO jest zapisanych 961 milionów złotych.

– To nieporozumienie, zakładom leczniczym, nawet kiedy stały, płacił NFZ i korzystały z kolejnych tarcz pomocowych. One nie ucierpiały ekonomicznie, a już na pewno nie tak, jak całe uzdrowiska, których straty szacujemy na 80 procent licząc w stosunku do roku poprzedniego. To są straty, których się już nie odrobi – podkreśla.

– Pracowaliśmy z Ministerstwem Rozwoju nad projektem „Polskie uzdrowiska ku przyszłości”. Panowała zgoda, że uzdrowiska są wyjątkowo dotknięte kryzysem. Tymczasem jedyne, co zostało z naszego planu to diagnoza stanu, w jakim się znalazły. Uzdrowiska to cały zespół usług. Jak ludzie nie przyjeżdżają się leczyć, to zamiera cała miejscowość – nie zarabia hotel, nie zarabiają sklepy, transport, usługi. Wszystko stoi. Trwa pełzająca likwidacja – znikają restauracje, kawiarnie, pensjonaty, hotele – wymienia.

Zgodnie z planem 1,5 miliarda złotych miało iść na unowocześnienie infrastruktury uzdrowisk, stworzenie nowych atrakcji, ekologiczny transport i drogi, kąpieliska z wodą termalną, a nawet na górskie kolejki. – Nawiązywaliśmy do przedwojennego programu Polskiej Ligi Popierania Turystyki, dzięki któremu powstały kolejki na Kasprowy Wierch, Gubałówkę i Górę Parkową w Krynicy, korty tenisowe, skocznie narciarskie, lodowiska, tory saneczkowe i słynna Luxtorpeda z Krakowa do Zakopanego – wyjaśnia Golba.

– Będziemy protestować przeciwko takiemu traktowaniu. Może premier przypomni sobie, co mówił w 2019 roku w Szczawnie Zdroju, cytuję dokładnie: „Polska musi być potęgą uzdrowiskową i turystyczną” – kończy.

Przebranżowienie to nie rozwój

Tomasz Koralewski prezes Łódzkiej Organizacji Turystycznej zwraca uwagę na sytuację branży turystycznej w dużych miastach, w których turystyka „boryka się z dużymi problemami z powodu zaniku ruchu biznesowego”.

Wskazuje, że KPO kładzie nacisk na przebranżowienie się, które ma służyć odporności biznesu na przyszłe podobne, jak pandemia, zdarzenia. – Tylko, że to nie przyczyni się do rozwoju turystyki. A nie chodzi chyba o to, żebyśmy teraz zamieniali hotele na przykład na miejsca hodowli drobiu.

Zdaniem Koralewskiego branży turystycznej potrzebne są pieniądze na inwestycje, które pozwolą rozszerzyć działalność, dostosować się do nowych potrzeb turystów i pobudzić ruch turystyczny. Na to jednak trzeba dziesięć razy więcej środków niż ostatecznie wpisano do KPO. – Widać wyraźnie rozdźwięk między zapowiedziami, a rzeczywistością. Nie jestem tym zaskoczony, bo obserwuję, że ciągle turystyka jest przez decydentów lekceważona. Mimo nagłaśniania jej problemów.

– Co ciekawe, w dokumencie diagnoza dotycząca sytuacji turystyki jest właściwa. Przyznaje się tam, że jest jedną z dziedzin najmocniej uderzonych przez covid. Ale za tą konstatacją nie idą projekty. Wystarczy powiedzieć, że na 232 strony dokumentu, zapowiadanego jako pomoc dla branż, które najbardziej ucierpiały, słowo turystyka pada zaledwie 11 razy. Albo inny przykład – czytamy, że zakłada się wsparcie dla około 1350 przedsiębiorstw w sektorach, jak gastronomia, turystyka i kultura. To nieporozumienie, wiemy że w tych dziedzinach działają dziesiątki tysięcy małych firm. Więcej pieniędzy, bo 500 milionów złotych, przeznaczono na przykład dla przetwórstwa rolno-spożywczego. To wszystko razem sprawia wrażenie zapchajdziury budżetowej – rząd chce sobie zniwelować część deficytu budżetowego.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kurort w opałach. „Zaczęły się zwolnienia z pracy”

Analizy wskazują, że w naszym regionie lokalny kapitał nie jest zbyt silny. Jeśli nie ...

Aresztowali turystkę za bikini. Teraz przepraszają

Komisarz policji Malediwów, Mohamed Hameed, przyznał, że aresztowanie brytyjskiej turystki za to, że na ...

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Jedna osoba nie żyje

W nocy na drodze w kierunku Budapesztu autokar z polskimi turystami zjechał z jezdni ...

Organizacja lotów w razie twardego Brexitu

Europejskie lotniska zaapelowały do władz Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii o przygotowanie planu organizowania ...

Egipt, jakiego nie znacie

Biała Pustynia, leżąca około 500 kilometrów na południowy zachód od Kairu, pełna jest kredowych ...

Warszawiacy: Nie zabierajcie nam Lotniska Chopina

Warszawiacy są mocno podzieleni w kwestii budowy nowego lotniska w Baranowie. Za to są ...