Niemcy – urok bliskiej zagranicy

Na turystów czekają tu niezliczone zamki, pałace, klasztory i muzea, ale też wspaniałe ogrody i dzika przyroda.

Wschodnie landy Niemiec mogą być szczególnie atrakcyjne dla tych, którzy nie planują wypraw zbyt dalekich. Saksonia, Brandenburgia i Meklemburgia-Pomorze Przednie leżą tuż za miedzą, a Turyngia czy Saksonia-Anhalt niewiele dalej.

Wieżowa stolica Turyngii

W podróżach lubię powroty. Te same miejsca – o innej porze roku, o innej porze dnia –  widzi się w nowym świetle. Jest w tym przyjemność wędrowania po własnych śladach, ale i odkrywania nowości.

Chętnie wróciłabym do Turyngii. W Erfurcie, stolicy tego regionu, spędziłam tylko jeden wiosenny wieczór. Dość, aby wejść po monumentalnych schodach do wspaniałej romańsko-gotyckiej katedry Mariackiej z największym na świecie średniowiecznym dzwonem Gloriosa (2,62 metra wysokości, 2,56 metra średnicy i 11,5 tony wagi) i spojrzeć na pobliski kościół św. Seweryna. Jednak na inny symbol miasta – most Kramarzy (Krämerbrücke), najdłuższy zabudowany domami mieszkalnymi most w Europie – czasu już nie starczyło. Podobnie jak na wzniesiony w XIII wieku klasztor augustianów, w którym Marcin Luter spędził pięć lat. Ojciec reformacji nazwał miasto „wieżowym Erfurtem” – za jego czasów strzelały w niebo wieże 50 kościołów (w tym 15 klasztornych) i kaplic.

Na inną okazję czeka prawie nienaruszone przez II wojnę światową, co rzadkie, Stare Miasto z gotyckimi i renesansowymi domami patrycjuszy, Pod Złotym Szczupakiem czy Pod Grodem Anielskim. Czeka też Alte Synagoge, najstarsza zachowana w całości synagoga w Europie, a także barokowa cytadela Petersberg, pełna tajemniczych przejść i korytarzy.

Klasyczny Weimar

Erfurt ma swój wdzięk, ale to Weimar jest najważniejszy. Przez stulecia duma Niemiec, centrum intelektualne i estetyczne, miasto poetów, filozofów i wirtuozów. W tym cichym, kameralnym mieście powstały wielkie dzieła z „Faustem” Johanna Wolfganga Goethego na czele, Friedrich Schiller napisał tu „Zbójców” i odę „Do radości”. Tworzyli Jan Sebastian Bach i Franciszek Liszt, a to tylko początek listy.

Po Weimarze chodziłam głównie ścieżkami literackimi. Ważnym przystankiem na tej trasie jest Dom Goethego przy Frauenplan, okazała barokowa rezydencja w sercu miasta. Wnętrza pozostawiono tak, jak wyglądały w ostatnich latach życia poety, a przeżył tu prawie pół wieku.

Drugie locum Goethego to podarowany mu przez księcia Karola Augusta Dom Ogrodnika nad rzeką Ilm, na skraju parku otaczającego książęcy zamek. Pawilon porośnięty zielonymi pnączami przypomina Goethego-ogrodnika. Człowieka, który zaprojektował park, z upodobaniem pielęgnował kwiaty i sadził drzewa owocowe.

Dom Schillera mieści się w skromnej kamienicy, przy dzisiejszej Schillerstrasse. Autor „Zbójców” spędził tu wraz z żoną i czwórką dzieci ostatnie lata życia. Nie był doceniony przez współczesnych, umarł w biedzie w wieku zaledwie 45 lat.

Kamienica bardzo ucierpiała podczas alianckich nalotów w 1945 roku, jednak szybko ją odbudowano i funkcjonuje jako muzeum ze stałą ekspozycją „Schiller w Turyngii”. Najwięcej autentycznych mebli zachowało się w gabinecie, w którym poeta w 1805 roku umarł na gruźlicę. Został pośpiesznie pogrzebany w zbiorowej mogile na cmentarzu Jakobsfriedhof.

Czaszka biednego Fryderyka

Sędziwy Goethe przed śmiercią wyraził życzenie, by pochowano go obok autora „Don Carlosa” ze względu na łączącą ich przyjaźń.  Ale czy tak się stało?

W czasach NRD przebudowano mauzoleum książęce (Fürstengruft) na zabytkowym cmentarzu Historischer Friedhof. W centralnym miejscu grobowca stanęły obok siebie trumny z prochami Goethego i Schillera. Przewodnicy mają jednak kłopot z wyjaśnieniem, co faktycznie zawiera trumna Schillera. W 1826 roku domniemane szczątki poety przeniesiono z masowego grobu do… biblioteki księżnej Anny Amalii. Tu zaczyna się afera z czaszką, w którą zamieszany był sam Goethe. Miał ją sobie przywłaszczyć, przechowywać w domu i wpatrując się w nią, napisać wiersz „Rozważanie o czaszce Schillera”. Co się później z ukradzionym szczątkiem poety działo, nie wiadomo.

Historia z czaszką stanowi materiał na powieść sensacyjną pełną znaków zapytania. Nawet badania DNA nie rozjaśniły sprawy do końca. A trumna Schillera pozostaje ponoć pusta.

Legendarną przyjaźń dwóch gigantów literatury niemieckiej uwiecznia brązowy pomnik na placu przed teatrem. Opisał go w roku 1881 prawnik i krytyk literacki Włodzimierz Spasowicz: „W haftowanym urzędowym dworskim fraku, wysokim halsztuku i z żabotem koronkowym podaje Goethe prawą ręką Schillerowi wieniec laurowy, lewą zaś trzyma protekcjonalnie na jego ramieniu”.

Pożar w bibliotece księżnej

Do wybitnych postaci klasyki weimarskiej należy księżna Anna Amalia Sachsen-Weimar-Eisenach. Zapisała się w pamięci potomnych jako miłośniczka sztuki i patronka książnicy naukowej, jednej z najwspanialszych w Niemczech.

Bibliotekę można podziwiać w Zielonym Pałacu, którego nazwa pochodzi od pokrytego patyną miedzianego dachu. Grüne Schloss słynie z owalnej, wysokiej na trzy piętra rokokowej sali. Olśniewająco białe wnętrze wypełniają bogato oprawione tomy ksiąg, a także dziesiątki rzeźb i obrazów. Honorowe miejsce zajmuje portret księżnej Anny Amalii – w perłach, w wysokiej, pudrowanej peruce, w sukni z koronkami. Na kolanach sawantki leży otwarta książka, na stoliku obok – zwój pergaminu.

Książnica, założona pod koniec XVII wieku przez księcia Wilhelma Ernesta, liczyła początkowo jedynie 1400 ksiąg. W czasach gdy jej dyrektorem był Goethe, a trwało to 35 lat, księgozbiór powiększył się do 80 tysięcy woluminów. Dziś posiada ich ponad milion. W 2004 roku miał miejsce tragiczny w skutkach pożar. Ogień strawił wówczas 50 tysięcy tomów, w tym wiele białych kruków, spłonęło też 37 obrazów. Biblioteka odzyskała dawny blask po remoncie kosztującym 13 milionów euro.

Trubadurzy i kryjówka Lutra

Wartburg, jeden z najsłynniejszych niemieckich zamków średniowiecznych, widziałam tylko raz – w deszczu i mgle. W dodatku pod wieczór, więc pamiętam głównie wnętrza i opowieści przewodnika.

A miał o czym opowiadać – w ciągu dziesięciu stuleci Wartburg stał się pomnikiem niemieckiej historii i kultury. Tu odbywały się słynne koncerty trubadurów, uwiecznione przez Wagnera w jego operze „Tannhäuser”. Mieszkała na zamku znana z dobroczynności, ale i z rozrzutności, Święta Elżbieta z Turyngii, zwana też Elżbietą Węgierską.

Pod przybranym imieniem rycerza Jerzego ukrywał się tu też przed prześladowcami Marcin Luter. Do dziś można zajrzeć, ale tylko z progu, do Lutherstube, niewielkiej komnaty, w której przez dziewięć miesięcy mieszkał i pracował. W spartańsko urządzonym wnętrzu przetłumaczył na niemiecki Nowy Testament. Zwiedzający wypatrują na ścianie plamy atramentu – śladu po kałamarzu, którym Luter miał cisnąć w diabła.

Zwiedza się tu też surową, pozbawioną ozdób salę rycerską, salę jadalną z drewnianym, belkowym stropem i tchnącą autentyczną dawnością kaplicę. Ale są tu także pomieszczenia odbudowane i zmienione w XIX wieku, takie jak pyszna sala bankietowa, sala trubadurów, komnaty landgrafa i komnata św. Elżbiety, ozdobiona na wszystkich ścianach (łącznie z sufitem) złoconymi mozaikami.

Kamienny łabędź króla Ludwika

Król Ludwik Bawarski zachwycił się górującą nad Lasem Turyńskim warownią do tego stopnia, że wziął ją za wzór swojego baśniowego Neuschwansteinu, zamku, który zbudował u stóp Alp, w południowej części Bawarii. Budowa trwała 17 lat, zakończono ją w 1886 roku.

Sceptycy mówią jednak, że w porównaniu z autentycznie średniowiecznym Wartburgiem zamek Neuschwanstein (co znaczy „nowy kamienny łabędź”) przypomina raczej scenografię teatralną. W dodatku w wątpliwym guście. Podłużną, osadzoną na skale  budowlę zdobi mnóstwo fantastycznych wież z blankami i girlandy balkonów. Wnętrze jest przedziwną mieszanką mauretańsko-gotycko-barokową. Olśniewać ma pełna przepychu, pokryta w całości złotem bizantyjska Sala Tronowa i ogromna Sala Minstreli, zaplanowana do odgrywania oper Wagnera. Motyw łabędzia z wagnerowskiego „Lohengrina” pojawia się na każdym kroku, ale można też trafić na zwisające z sufitu stalaktyty.

Ponoć wszystko to robi piorunujące wrażenie. Konfrontacja z tą eklektyczną budowlą, jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych Niemiec (około 1,3 miliona odwiedzających rocznie) wciąż jednak przede mną.

Moritzburg z porcelanowym bizonem

W przeciwieństwie do zamku Wartburg saksoński Schloss Moritzburg widziałam wyłącznie z zewnątrz. I był to piękny widok. Czterowieżowy pałac w kolorach bieli i ochry, usytuowany na sztucznej wyspie pośrodku jeziora, odbijał się w tafli wody jak w lustrze.

Ten najpiękniejszy w Saksonii pałac otoczony wodą swoją nazwę zawdzięcza księciu Moritzowi von Sachsen. W połowie XVI wieku w okolicy bogatej w zwierzynę łowną, a nieodległej od Drezna, książę zlecił budowę pałacu myśliwskiego w stylu renesansowym. Wkrótce Moritzburg stał się centralnym miejscem spotkań saksońskich myśliwych. Zmienił wygląd dopiero za sprawą Augusta II Mocnego. W 1723 roku elektor saski i król Polski rozpoczął  gruntowną przebudowę, pałac renesansowy przekształcił w barokowo-rokokowy. Zamierzał urządzać tutaj królewskie polowania, wystawne przyjęcia, a nawet inscenizacje morskich bitew na pałacowym stawie.

Pałacowe wnętrza mieszczą dziś jeden z większych w Europie zbiorów trofeów myśliwskich, w tym niezliczone poroża jelenie. Tych nie muszę koniecznie oglądać. Bardziej interesuje mnie miśnieńska porcelana, którą August II namiętnie kolekcjonował.

W tej dziedzinie także daje o sobie znać myśliwska pasja monarchy. W jego kolekcji znalazły się serwisy do herbaty i kawy z motywami dworskich polowań oraz scen z życia Świętego Huberta. Są też porcelanowe figurki i figury zwierząt, w tym „długi na ponad metr i wysoki na sześćdziesiąt centymetrów walczący z dzikiem bizon”. Można podejrzewać, że ów walczący bizon to mieszkaniec Rzeczypospolitej, żubr z Puszczy Białowieskiej.

Elżbieta Sawicka

Materiał przygotowany we współpracy z Niemiecką Centralą Turystyki

Mogą Ci się również spodobać

Strajk w fińskich portach. Pasażerowie nie wypłyną

W poniedziałek szereg związków zawodowych z Półwyspu Skandynawskiego przyłączy się do strajkujących pocztowców z ...

Hotel NAT w Bukowinie Tatrzańskiej przyjmie więcej gości

Trzygwiazdkowy hotel NAT zyskał nowy budynek z sześcioma dwuosobowymi pokojami i trzema dwupoziomowymi apartamentami ...

Nowy Pickalbatros otwarty w Szarm el-Szejk

500 milionów euro kosztowała budowa hotelu Pickalbatros, który otwarto właśnie w Szarm el-Szejk Albatros ...

Wiceminister Dawid Lasek odwołany z Ministerstwa Sportu i Turystyki

Premier Beata Szydło odwołała dzisiaj ze stanowiska podsekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki ...

Cypr ma pierwszego ministra od turystyki

Z początkiem tego roku na Cyprze zaczęło działać Ministerstwo Turystyki. Wcześniej taki resort nie ...

Best Reisen rośnie na egzotyce

Biuro podróży Best Reisen zanotowało bardzo dobry wynik w 2018 roku – jego przychody ...