16 kwietnia pokazał wpływ, jaki Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wywiera na sytuację orzeczniczą w sprawach frankowych. Trybunał wydał trzy „polskie” wyroki dotyczące przedawnienia roszczeń banku: C-752/24 Jangielak, C-753/24 Rzepacz i C-901/24 Falucka. Sprawy te łączy o wiele więcej niż stan faktyczny, treść i proweniencja pytań. TSUE oparł w nich bowiem swoje rozumowanie na tym samym schemacie, a treść orzeczeń świadczy o tym, że linia orzecznicza, proporcjonalizująca sankcję konsumencką, w odpowiedzi na dążenie do maksymalizacji roszczeń konsumenckich, umacnia się. Po raz kolejny Trybunał potwierdził też, że założenie, na którym oparty jest polski projekt ustawy frankowej: sprawne rozliczanie umów w jednym postępowaniu, całkowicie wpisuje się w koncepcje trybunalskie.
TSUE o umowach frankowych. Efekt nie tylko odstraszający
Trybunał oparł rozumowanie we wszystkich sprawach na tym samym schemacie, akcentującym proporcjonalność, a nie jak dotąd skuteczność czy odstraszający charakter sankcji. Państwa członkowskie muszą więc zapewnić środki, zapobiegające dalszemu stosowaniu klauzul abuzywnych. Po stwierdzeniu abuzywności, sąd powinien uznać klauzulę za nigdy nieistniejącą i przywrócić sytuację prawną i faktyczną, w jakiej konsument byłby, gdyby umowa nie zawierała postanowień abuzywnych – w szczególności należy mu się zwrot korzyści, które bank pobrał w oparciu o tę klauzulę. Taki skutek należy osiągnąć również po unieważnieniu umowy ze względu na abuzywność jej postanowień. Doprowadzenie do tego stanu winno odbyć się z poszanowaniem zasady proporcjonalności – prawo krajowe nie powinno więc wykraczać poza to, co jest konieczne aby osiągnąć wymagane skutki. Oznacza to, że obowiązek zwrotu świadczeń jest wzajemny, przy czym bank może żądać jedynie zwrotu kapitału oraz odsetek ustawowych za opóźnienie. Brak możliwości dochodzenia przez bank zwrotu kapitału naruszałby zasadę proporcjonalności i prowadził do bezpodstawnego wzbogacenia konsumenta. Jednocześnie, jak podkreślił w sprawie Jangielak i Rzepacz, wykonywanie praw konsumenta nie może stać się nadmiernie utrudnione lub niemożliwe na skutek zastosowania w prawie krajowym rozwiązań wskazanych przez TSUE i to powinny zagwarantować sądy krajowe.
Czytaj więcej
W wyjątkowych okolicznościach, gdy wymagają tego względy słuszności, można uwzględnić przedawnione roszczenia banku o zwrot kredytu frankowego. Jed...
Frankowicze. Najnowsze rozstrzygnięcia TSUE w polskich sprawach
Wyroki, podkreślając konieczność zachowania wysokiego poziomu ochrony konsumenta, wzmocniły pozycję procesową banków. W sprawie Jangielak TSUE dopuścił rozwiązanie krajowe, zgodnie z którym powództwo banku o zwrot kapitału, wytoczone w czasie, gdy toczy się sprawa z powództwa konsumenta o unieważnienie umowy, przerywa bieg przedawnienia roszczenia banku. TSUE argumentował, że wymagają tego zasady równości broni i rzetelnego procesu, nie sprzeciwia się natomiast zasada pewności prawa. Ze sprawy Rzepacz wynika, że sąd krajowy może w wyjątkowych okolicznościach, gdy wymaga tego zasada słuszności, uwzględnić roszczenie banku o zwrot od konsumenta kapitału kredytu, nawet po upływie terminu przedawnienia tego roszczenia. Zasada słuszności, która umożliwia uwzględnienie przedawnionego roszczenia, w zakresie, w jakim pozwala uniknąć bezpodstawnego wzbogacenia konsumenta, nie narusza więc prawa UE. W sprawie Falucka Trybunał uznał natomiast, że oświadczenie konsumenta złożone w procesie o uznanie umowy kredytu za nieważną, potwierdzające, że jest on świadomy, iż stwierdzenie nieważności umowy skutkuje koniecznością zwrotu kapitału wypłaconego przez bank (uznanie długu), przerywa bieg terminu przedawnienia roszczenia banku. A to gwarantuje bankom zachowanie prawa do sądu. Fakt, że oświadczenie miało doprowadzić do stwierdzenia nieważności umowy, a nie przerwania biegu przedawnienia roszczenia banku, Trybunał uznał za pozbawiony znaczenia. Przerwaniu biegu przedawnienia nie sprzeciwia się też zasada pewności prawa, zwłaszcza że w następstwie uznania długu bank mógł spodziewać się, że konsument dobrowolnie spłaci swój dług i w związku z tym odłożyć w czasie wniesienie sprawy o zwrot kapitału. Przerwanie biegu gwarantuje więc bankom prawo do sądu.
Zmiany i ich konsekwencje
Omawiane rozstrzygnięcia rozwijają linię orzeczniczą TSUE wielopłaszczyznowo, nie tylko wzmacniając sytuację procesową banków, ale również doprecyzowując pojęcia ukształtowane w orzecznictwie (przywrócenie sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta czy zakres obowiązków informacyjnych obciążających sąd w procesie). Korekta linii orzeczniczej przez TSUE nie jest czymś nadzwyczajnym, choć Trybunał działa zazwyczaj w sposób bardziej subtelny. Zapowiedzi zmiany w kierunku proporcjonalizacji oraz eliminacji nadużyć można doszukać się już w orzeczeniach C-38/21, C-47/21 i C-232/21 BMW Bank i in., C-564/24 Eisenberger, a w kontekście postępowań frankowych – w sprawie C-902/24 Herchoski. Jej kontynuacja ma miejsce w sprawie C-744/24 Bank Polska Kasa Opieki.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego Trybunał zdecydował o modyfikacji ewidentnie prokonsumenckiej linii orzeczniczej tkwi w sposobie wykorzystywania w Polsce ochrony konsumenckiej, która przeszła ewolucję od dążenia do przywrócenia równowagi kontraktowej (...) do poszukiwania możliwości uzyskania największego zysku
Odpowiedź na pytanie, dlaczego Trybunał zdecydował o modyfikacji ewidentnie prokonsumenckiej linii orzeczniczej tkwi w sposobie wykorzystywania w Polsce ochrony konsumenckiej, która przeszła ewolucję od dążenia do przywrócenia równowagi kontraktowej oraz sytuacji prawnej i faktycznej, w jakiej znajdowałby się konsument, gdyby postanowienia umowy nie były abuzywne, do poszukiwania możliwości uzyskania największego zysku („bezpodstawnego wzbogacenia” słowami TSUE) w związku z dochodzeniem roszczeń konsumenckich. Mechanizmy prawa konsumenckiego nie mają jednak zapewniać konsumentom zysku, lecz prowadzić do ukształtowania wysokiego standardu ochrony na rynku.
Dlaczego orzecznictwo TSUE w sprawach frankowych ewoluowało
Istnieje kilka powodów, dla których sytuacja w Polsce doprowadziła do modyfikacji standardu orzeczniczego TSUE. Wpłynął na to brak wykorzystania narzędzi publicznoprawnych do osiągnięcia wymaganego standardu ochronnego na rynku, czyli brak adekwatnej dla problemu aktywności prezesa UOKiK. Jest to o tyle zastanawiające, że sprawy frankowe to jak dotąd najliczniejsze sprawy sporne na rynku konsumenckim, co sugerowałoby, że powinny były wzbudzić zainteresowanie urzędu, zajmującego się ochroną konsumenta.
Czytaj więcej
Potrącenie stanowi jeden ze sposobów uzyskania przez bank zwrotu pożyczonego kapitału, do czego bank ma prawo po stwierdzeniu nieważności umowy - w...
To oraz motywowany politycznie brak wczesnej interwencji ustawowej, spowodowało masowe dochodzenie roszczeń w drodze prywatnoprawnej (w sądach zarejestrowano już ponad pół miliona spraw frankowych) i stopniową radykalizację strategii procesowej części pełnomocników konsumentów. Zaczęli oni dążyć do wykształcenia sytuacji, w której roszczenie banku uległoby przedawnieniu, co spotkało się z nieprzychylnym przyjęciem polskich sądów i sprzeciwem TSUE. Niestety, rozstrzygnięcia te wpłyną nie tylko na sytuację frankowiczów, którym udało się doprowadzić do osiągnięcia wysokiego poziomu ochrony konsumenta w zakresie spraw frankowych, ale również na pozycję procesową wszystkich innych grup konsumentów – także w obszarach, gdzie poziom ochrony nie jest tak wysoki, a często niewystarczający. W sytuacji, jaką obserwujemy w Polsce, gdzie mechanizmy publicznoprawne nie gwarantują osiągnięcia wymaganego standardu ochronnego, wzmocnienie w procesie pozycji przedsiębiorcy odbije się oczywiście na konsumentach, którzy będą chcieli dochodzić swoich roszczeń, czasami bez udziału reprezentacji prawnej. Franki przeminą, spory konsumenckie pozostaną. Paradoksalnie, obecna sytuacja ilustruje, jak działania urzędu i pełnomocników, reprezentujących interesy konsumentów mogą prowadzić – w szerokim kontekście – do osłabienia ochrony konsumentów.
Franki przeminą, spory konsumenckie pozostaną. Paradoksalnie, obecna sytuacja ilustruje, jak działania urzędu i pełnomocników, reprezentujących interesy konsumentów może prowadzić – w szerokim kontekście – do osłabienia ochrony konsumentów.
Argumentacja w sprawach z 16 kwietnia pokazuje też, że Trybunał za optymalne uznaje rozstrzygnięcie sprawy frankowej w jednym postępowaniu. Jeżeli jest ono rozłożone na dwa procesy, pojawiają się zagrożenia dla skuteczności ochrony konsumenta – koszty postępowania i honoraria adwokackie, a także podkreślana wcześniej niepewność. TSUE zasugerował nawet, że skoro konsument składa oświadczenie, w którym deklaruje świadomość konieczności zwrotu kapitału, to bank może oczekiwać, że po unieważnieniu umowy konsument dobrowolnie dokona rozliczenia. Jeżeli jednak odrębne powództwo jest jedynym wyjściem umożliwiającym otrzymanie zwrotu kapitału przez bank, bank powinien mieć zagwarantowaną możliwość jego dochodzenia. Jak stwierdził w sprawie Herchoski – prawo do sądu przysługuje każdemu, nawet podmiotowi, który dopuścił się naruszenia.
Projekt ustawy, który umożliwia całościowe rozliczenie świadczeń z nieważnej umowy, spotyka się jednak z mocną krytyką ze strony niektórych kancelarii. Krytyka ta idzie tak daleko, że doprowadziła nawet do wykreślenia z projektu przepisu ewidentnie dla konsumentów korzystnego. Postępująca w orzecznictwie TSUE proporcjonalizacja ochrony w praktyce mocno ogranicza możliwość, że dojdzie do przedawnienia roszczeń banku. Pozostaje zagadką, czy wpłynie to na postawę kancelarii tak w procesie legislacyjnym, jak i na salach sądowych.
Autorka jest dr. nauk prawnych, pełnomocniczką ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, zastępczynią dyrektora Departamentu Analiz i Strategii MS
Czytaj więcej
Sztywne stosowanie terminu przedawnienia mogłoby stanowić nadmierne utrudnienie w korzystaniu przez frankowiczów z ich praw do podważenia warunków...