Reklama
Rozwiń
Reklama

Fatalnie prowadzona wojna z Iranem może się skończyć rozłamem obozu Trumpa

Prewencyjny atak na Iran można, moim zdaniem, uznać za uzasadniony, ale już sposób prowadzenia tej wojny jest dowodem na chaotyczność przywództwa obecnego gospodarza Białego Domu. Pod tym i wieloma innymi względami jest to prezydentura odmienna od wcześniejszych.
Donald Trump

Donald Trump

Foto: REUTERS/Evelyn Hockstein

Joe Kent, szef Narodowego Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu USA, zrezygnował ze stanowiska. Napisał na platformie X: „Nie mogę z czystym sumieniem popierać trwającej wojny. Iran nie stanowił zagrożenia dla naszego kraju. Jest jasne, że zaczęliśmy tę wojnę pod presją Izraela oraz jego wpływowego lobby w Stanach Zjednoczonych”.

Kent to zawodowy funkcjonariusz służb, ale także republikański polityk kandydujący dwukrotnie bez powodzenia do Izby Reprezentantów w stanie Waszyngton. Jego motywacja jest zapewne odbiciem frustracji części obozu MAGA z powodu tej wojny. Donald Trump trzykrotnie startował do prezydentury pod sztandarem powstrzymywania USA od nadmiernego zaangażowania poza granicami kraju. Sam wypowiadał się kilka razy na różnych etapach swojego życia publicznego przeciw konfrontacji z Iranem. J.D. Vance, kandydat na wiceprezydenta u boku Trumpa, otwarcie mówił tak jeszcze w październiku 2024 r., tuż przed wygranymi przez nich obu wyborami. Podkreślał, że interesy Izraela nie muszą się pokrywać z amerykańskimi. „Pójście na wojnę z Iranem nie leży w naszym interesie” – zapewniał.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama