Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie kontrowersje wywołała postawa Jeana-Luca Mélenchona wobec zabójstwa Quentina Deranque'a?
- Jakie są konsekwencje polityczne działalności ultra-lewicy we Francji?
- W jaki sposób Jean-Luc Mélenchon planuje zdobyć władzę we Francji?
- Jakie są prognozy wyborcze dla Mélenchona i jego rywali w wyborach prezydenckich w 2027 roku?
- Dlaczego proponowane przez Mélenchona reformy gospodarcze budzą obawy wśród ekonomistów?
- Jakie międzynarodowe napięcia wywołało zabójstwo Deranque'a?
Nagranie z tragedii, jaka miała miejsce 12 lutego w Lyonie, nie pozostawia wątpliwości: to był lincz. Widać na nim, jak grupa kilkunastu zamaskowanych młodych ludzi pastwi się nad trójką rówieśników. Dwójce ofiar udaje się uciec. Trzecia, nawet kiedy leży już pod latarnią bez ruchu, zostaje jeszcze brutalnie kopnięta w głowę przez jednego z napastników. To Deranque. Dwa dni później umiera z powodu odniesionych ran.
Szybko udało się rozpoznać sprawców. Sześciu z nich postawiono zarzut umyślnego zabójstwa. Grozi im kara do 30 lat więzienia. Wszyscy znaleźli się w tym miejscu, aby „zabezpieczyć” wiec Rimy Hassan, działaczki Niepokornej Francji (LFI Jeana-Luca Mélenchona) pochodzenia palestyńskiego. Trzech było powiązanych z teoretycznie rozwiązaną bojówką skrajnej lewicy – La Jeune Garde Antifasciste (Młoda Gwardia Antyfaszystowska).
Do starć doszło, gdy Collectif Némésis, skrajnie prawicowa organizacja młodych kobiet, starała się przeszkodzić spotkaniu. Deranque wystąpił w ich obronie.
Jean-Luc Mélenchon twierdzi, że zabójcy Quentina Deranque'a tylko się bronili
Z całej Francji popłynęły słowa potępienia dla napastników. – Skrajna lewica zabiła – powiedział minister sprawiedliwości Gérald Darmanin.
Jednak lider LFI Jean-Luc Mélenchon wcale tak tego nie widzi. Uznał, że ultra-lewicowe bojówki jedynie broniły się. Nie potępił też założyciela Jeune Garde, a dziś deputowanego Francji Niepokornej Raphaëla Arnault. Policja wykryła, że teoretycznie zdelegalizowana organizacja wciąż działa. Za to grozi kara do 3 lat więzienia i 45 tys. euro grzywny.
Czytaj więcej
Na rok przed odejściem z Pałacu Elizejskiego Emmanuel Macron próbuje raz jeszcze przekształcić Unię w potęgę równą Ameryce i Chinom. Ale bez Niemcó...
– Mélenchon stara się w ten sposób wylansować jako jedyny polityk, który może uratować Francję przed skrajną prawicą. Chce, aby w wyborach prezydenckich wiosną 2027 r. Francuzi musieli rozstrzygnąć między nim a kandydatem lub kandydatką skrajnej prawicy: Marine Le Pen lub Jordanem Bardellą – mówi „Rzeczpospolitej” Harlem Désir, były przywódca Partii Socjalistycznej i minister ds. europejskich. Jego zdaniem po tym, co się stało, nie ma już zresztą szans na utrzymanie aliansu umiarkowanej lewicy i LFI, który rozstrzygnął o zwycięstwie tzw. Nowego Frontu Ludowego w wyborach parlamentarnych w 2024 r.
Sondaże pokazują, że Jean-Luc Mélenchon może w wyborach prezydenckich w 2027 roku wejść do II tury
W 2017 r. Mélenchonowi brakowało 600 tys. głosów, aby przejść do drugiej tury wyborów prezydenckich, w 2022 już tylko 400 tys. Najnowszy sondaż dla BFM TV pokazuje, że tym razem może mu się udać. Prawicowiec Bardella zbiera w nich już w pierwszej turze 35 proc. głosów, a daleko za nim jest były premier z czasów prezydentury Emmanuela Macrona, liberał Édouard Philippe (15,5 proc.). Jednak jego notowania spadają, podczas gdy trzeciego w tym zestawieniu lidera LFI (12,5 proc.) rosną. Na tym etapie kalendarza politycznego przed ostatnimi wyborami prezydenckimi Mélenchon zbierał zresztą w sondażach 7-8 proc. głosów. Ostatecznie poparło go 22 proc. Francuzów. Ta sytuacja może się powtórzyć.
Ale Jean-Luc Mélenchon ma jednak też drugi pomysł na zdobycie władzy: siłą. Obszernie to wykłada w swojej najnowszej książce „Faites-mieux! Vers la révolution citoyenne”. („Zróbcie lepiej! Ku rewolucji obywatelskiej”). Pisze w niej, że, jak choćby przed „Arabską Wiosną”, także we Francji potrzebny jest „zapłon”, który doprowadzi do wyjścia narodu na ulice. Wykłada teorię, jak sparaliżować kraj. Mówi, że ukształtowane przy tej okazji komitety strajkowe staną się wtedy równoległym czy wręcz podstawowym źródłem legitymizacji władzy. Wszystko to dzieje się w kraju ze sprawnie funkcjonującą demokracją.
– Trzeba poważnie traktować to, co pisze Mélenchon. Jego teoria legitymizuje użycie siły – mówi Harlem Désir, który dobrze znał lidera LFI, gdy ten był jeszcze działaczem Partii Socjalistycznej.
Program Mélenchona oznaczałby natychmiastowe bankructwo kraju
Jean-Luc Mélenchon ostatni raz próbował wprowadzić swój plan w życie jesienią zeszłego roku. Przyłączył się wówczas do oddolnego ruchu Bloquons tout (Zablokujmy wszystko), który zrodził się z powodu planów oszczędnościowych premiera François Bayrou (koniecznych w zadłużonym po uszy kraju). Wcześniej próbował szczęścia wspierając ruch Żółtych Kamizelek w 2018 r.
– Francja to jest kraj Wielkiej Rewolucji. Tkwi w nim gen buntu – przyznaje Harlem Désir.
Czytaj więcej
Za czternaście miesięcy rozegra się bój o Pałac Elizejski. Najbardziej prawdopodobne jest starcie w drugiej turze lidera skrajnej prawicy Jordana B...
Tyle, że plan Mélenchona może mieć efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego: przejęcie Pałacu Elizejskiego przez Zjednoczenie Narodowe. Co prawda badania pokazują, że zdecydowana większość aktów przemocy politycznej we Francji jest popełniana przez skrajną prawicę, jednak po zabójstwie Deranque’a Bardella wezwał do rozwinięcia kordonu sanitarnego wokół Francji Niepokornej. Odwołał się do taktyki, która przez wiele dekad uniemożliwiła dojście do władzy jego własnej formacji.
Sondaże pokazują, że gdyby do drugiej tury wyborów prezydenckich faktycznie przeszedł Mélenchon i Bardella, ten drugi po prostu zmiażdżyłby swojego konkurenta.
– Francuzi w większości boją się Mélenchona – przyznaje Harlem Désir.
Tak się dzieje nie tylko z powodu brutalnych metod na zdobycie władzy, jakie forsuje lider LFI, ale także programu, jaki chce realizować po dojściu władzy. Przewiduje on konfiskatę majątku najbogatszych, super-wysokie podatki w połączeniu z niezwykłą rozbudową zabezpieczeń socjalnych w kraju, gdzie presja fiskalna jest i tak już najwyższa w Europie. Ekonomiści nie mają wątpliwości, że doprowadziłoby to do błyskawicznego bankructwa państwa. Mélenchon, trockista, który nie ukrywa podziwu dla byłego prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza czy chińskich komunistów, nie waha się jednak wprowadzić swojego planu metodami autorytarnymi czy wręcz dyktatorskimi. Gdyby stanął na czele Francji, oznaczałoby to koniec Unii, jaką znamy. I wyjście kraju z NATO.
Czytaj więcej
Rozpoczynający się we wtorek proces w sądzie wyższej instancji rozstrzygnie, czy liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen (Zjednoczenie Narodowe) będ...
Zabójstwo Deranque’a już doprowadziło do kryzysu dyplomatycznego między Paryżem i Waszyngtonem. Po tym, jak ambasada USA podała dalej tweet Departamentu Stanu, w którym napisano, że „brutalny radykalizm lewicowy rośnie w siłę i jego udział w śmierci Quentin Deranque’a pokazuje, jakim jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego”, ambasador Charles Kushner (i zarazem ojciec zięcia Donalda Trumpa) został wezwany do MSZ. Ale nie przyszedł.
Wtedy szef francuskiej dyplomacji Jean-Noël Barrot zapowiedział, że Kushner nie będzie miał prawa kontaktować się z francuskimi resortami (poza MSZ). – Nie będziemy tolerowali żadnych pouczeń, szczególnie gdy idzie o przemoc, od międzynarodówki reakcyjnej – powiedział Barrot. Francja zdecydowanie weszła już w tryb kampanii wyborczej.