Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są obecne próby uznania Greków za mniejszość narodową w Polsce?
- Jakie przywileje mogą zyskać Grecy po uznaniu za mniejszość narodową?
- Dlaczego dotychczasowe próby uznania języków śląskiego i wilamowskiego zakończyły się niepowodzeniem?
- Jaką rolę odgrywają historyczne powiązania Greków z Polską w kontekście uznania mniejszości?
- Od czego zależy ostateczna decyzja o uznaniu Greków za mniejszość narodową?
Wprowadzenie dodatkowych nazw miejscowych i ulic w języku greckim, emitowanie programów informacyjnych w tym języku, działania na rzecz języka greckiego przez władze publiczne czy nauczanie go w szkołach – takie przywileje może wkrótce uzyskać około czterech tysięcy mieszkających w Polsce Greków. Wiele wskazuje na to, że staną się oficjalnie uznaną przez państwo mniejszością narodową.
Czytaj więcej
Pierwszy raz od 1991 r. mniejszość niemiecka nie będzie miała swojego przedstawiciela w polskim parlamencie. Odchodzący z Sejmu poseł Ryszard Galla...
Obecnie w Polsce jest dziewięć mniejszości narodowych, a także cztery mniejszości etniczne oraz jeden język regionalny – kaszubski. Pomimo różnego nazewnictwa, z każdą z tych kategorii łączą się podobne przywileje. Lista nie zmieniała się od lat, więc ewentualne dopisanie do niej Greków może zaskakiwać. Szczególnie że prace toczą się w cieniu o wiele głośniejszych, niedoprowadzonych do końca prób zmian w ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym.
Najgłośniejsze ostatnie zmiany w ustawie dotyczyły Ślązaków i Wilamowian. Obie zakończyły się prezydenckimi wetami
Najgłośniejsza dotyczyła uznania za regionalny języka śląskiego, co miało być realizacją jednego z „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” autorstwa Koalicji Obywatelskiej. Ustawę w tej sprawie uchwalił w kwietniu 2024 r. Sejm, ale zawetował ją ówczesny prezydent Andrzej Duda, i to z bardzo ostrym uzasadnieniem. „Niedające się wykluczyć działania hybrydowe, jakie mogą być podjęte w stosunku do Rzeczypospolitej Polskiej, związane z prowadzoną wojną za wschodnią granicą, nakazują szczególną dbałość o zachowanie tożsamości narodowej. Ochronie zachowania tożsamości narodowej służy w szczególności pielęgnowanie języka ojczystego” – oznajmił.
Wetując ustawę Andrzej Duda podkreślił, że zdaniem wielu językoznawców gwary śląskie są dialektem języka polskiego, a nie odrębnym językiem
Dyskusja na temat języka śląskiego była jedną z najgłośniejszych w tej kadencji Sejmu, a podobne, choć nieco mniejsze emocje wywołał kolejny projekt, zgodnie z którym językiem regionalnym miał stać się wilamowski, używany przez garstkę mieszkańców Wilamowic niedaleko Bielska-Białej. Tę ustawę z kolei zawetował Karol Nawrocki. Uzasadniał, że istnieją wątpliwości, czy wilamowski jest odrębnym językiem, czy dialektem języka niemieckiego, a w dodatku trudno byłoby znaleźć nauczycieli, którzy – na mocy nowelizacji – mieliby nauczać wilamowskiego w szkołach.
Czytaj więcej
We wtorek w Sejmie ruszą prace nad nadaniem statusu języka regionalnego językowi wilamowskiemu, który przetrwał kilka stuleci w Wilamowicach w woj....
W tle tych głośnych sporów trwają przymiarki do uznania Greków za mniejszość narodową i są już na bardzo zaawansowanym etapie. Tak przynajmniej wynika z posiedzenia Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, które miało miejsce tuż przed świętami w Sejmie.
Zgodnie z opiniami, zamówionymi przez ministerstwo, mniejszość grecka spełnia kryteria do uznania jej przez państwo
– To wielki moment dla mniejszości greckiej w Polsce – oświadczył w trakcie posiedzenia wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szymański, zwracając się do Niki Kamby, ambasador Grecji w Polsce. Dodał, że ministerstwo jest w posiadaniu opinii prawnych, które jasno wskazują, że Grecy spełniają warunki do uznania ich za mniejszość narodową.
Zgodnie z ustawą, by zyskać taki status, przedstawiciele danej mniejszości muszą spełniać kilka kryteriów, w tym „istotnie odróżniać się od pozostałych obywateli”, „dążyć do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji”, czy posiadać udokumentowane „zamieszkiwanie obecnego terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat”. I jak wynika z wypowiedzi wiceministra Szymańskiego, Grecy mieli największy problem ze spełnieniem tego ostatniego warunku.
Czytaj więcej
Gdziekolwiek byli, przez kilkadziesiąt kolejnych lat wznoszone przy różnych okazjach toasty łączyli z życzeniem: – Kie tu chronu stin patrida! Oby...
Chodzi o to, że najwięcej Greków przyjechało do Polski zaledwie 80 lat temu, po zakończeniu greckiej wojny domowej. Wówczas komunistyczna Polska przyjęła około 12 tys. Greków i Macedończyków, popierających Demokratyczną Armię Grecji, powiązaną z Komunistyczną Partią Grecji, która przegrała w tym konflikcie zbrojnym. Dla Greków zorganizowano nawet w Polsce szpital polowy w Dziwnowie, a wielu przedstawicieli tego narodu zamieszkało następnie na Dolnym Śląsku, szczególnie w Zgorzelcu.
Z analizy ministerstwa wynika jednak, że obecność Greków na terenach polskich jest o wiele dłuższa niż sto lat, a datuje się w zasadzie od średniowiecza. – Mamy udokumentowane dowody licznej obecności Greków w Poznaniu, w Kaliszu i Lublinie, a także w Warszawie, w Łodzi, no i w Zgorzelcu – mówił wiceminister Szymański.
zadeklarowało narodowość grecką w Narodowym Spisie Powszechnym w 2021 roku
Taki wniosek ma płynąć z kilku opinii, które dla ministerstwa przygotowali eksperci. Jeden z autorów, prof. Stefan Dudra, mówił podczas posiedzenia, że tożsamość Greków w Polsce nigdy nie została przerwana, o czym może świadczyć fakt, że w latach 30. wielu przedstawicieli tej narodowości pojawiło się podczas wizyty premiera Grecji w Polsce.
– Z wyników moich badań jednoznacznie wynika, iż społeczność grecka zamieszkiwała Polskę od kilkuset lat. Mamy ewidentny przykład zaadaptowania mniejszości w Rzeczpospolitej, podobnie jak Żydów, jak później Szkotów, Holendrów. Ta społeczność była aktywna przez kilkaset lat – mówił inny badacz, prof. Mirosław Dymarski.
Projekt ustawy o uznaniu Greków za mniejszość ma być gotowy w najbliższych miesiącach
Efekt posiedzenia? Ministerstwo zaproponowało podjęcie prac legislacyjnych w celu zmiany ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, a komisja sejmowa zapowiedziała, że złoży stosowny projekt w pierwszej połowie 2026 r.
– Grecy mieszkający w Polsce mają duże zasługi dla naszej nauki, kultury i życia społecznego. Uznanie ich za mniejszość byłoby postawieniem kropki nad i, jeśli chodzi o ich wielowiekową obecność w naszym kraju, a także zachętą, by pozostawali w Polsce i czuli się tu dobrze. Mam nadzieję, że nie będzie to budzić większych kontrowersji, a ustawę poprze cały Sejm – mówi „Rzeczpospolitej” posłanka Wanda Nowicka z Lewicy, przewodnicząca Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych i jednocześnie szefowa Polsko-Greckiej Grupy Parlamentarnej.
Czytaj więcej
Obecny prezydent już „przelicytował” Andrzeja Dudę. Ale by dogonić w statystykach Aleksandra Kwaśniewskiego, musi się jeszcze trochę postarać. Co i...
Czy rzeczywiście jest szansa na ponadpartyjne porozumienie? Świadczyłaby o tym wypowiedź podczas posiedzenia komisji posła Jarosława Sellina z PiS, który zdecydowanie poparł ten postulat, mówiąc, żeby „listę mniejszości narodowych powiększyć z dziewięciu do dziesięciu”.
Losy pomysłu uznania Greków za mniejszość narodową zależeć więc będą najprawdopodobniej od jednej osoby: prezydenta Karola Nawrockiego. Co mógłby zrobić z taką propozycją? To trudne do przewidzenia, bo na temat mniejszości greckiej dotąd nigdy się nie wypowiadał.
– Ostry sprzeciw polityków prawicy budzą wszystkie propozycje zmian w ustawie, które mogą mniej lub bardziej kojarzyć się z Niemcami, włączając w to język śląski czy wilamowski. Tego po prostu nie akceptuje prawicowy elektorat – mówi jeden z członków sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, proszący o zachowanie anonimowości. – Grecy z Niemcami nie mają jednak nic wspólnego. To daje nadzieję na podpis głowy państwa – zaznacza.