Sprawę fałszywego greckiego amfiteatru, która wywołała skandal we Włoszech, opisuje CNN. Jego twórca w tym miesiącu, po 10-letniej batalii sądowej, został skazany na karę więzienia za fałszowanie dzieł sztuki, prowadzenie prac budowlanych bez zezwolenia oraz niszczenie chronionego terenu.

„Starożytny” teatr z betonu i styropianu

Historia zaczęła się na malowniczym wzgórzu w regionie Wenecji Euganejskiej na północy Włoch w pobliżu miasteczka Arcugnano, na terenie objętym ochroną UNESCO. Franco Malosso, samozwańczy odkrywca „starożytnego” teatru, podawał się za przedstawiciela właściciela gruntu. Pierwotnie wnioskował o pozwolenie na budowę w tym miejscu zwykłego garażu, następnie zatrudnił lokalnych robotników. Ekipa budowlana wzniosła schody i trybuny, używając nowoczesnych maszyn, kamienia sprowadzonego z Apulii, cementu oraz polistyrenu. Zgodnie z instrukcjami oszusta budowlańcy mieli sprawić, „by budowla wyglądała na starą”.

Zamiast tradycyjnej sceny Malosso wykopał basen z wodą, całość uzupełnił betonowymi kolumnami i gipsowymi posągami, a rzekome antyczne ruiny reklamował jako teatr zbudowany ręcznie przez starożytnych Greków ponad 2000 lat temu. W zależności od wersji nazywano go m.in. Anfiteatro Berico, Marittimo Berico czy Anfiteatro Porta degli Angeli. Obiekt miał około 5000 metrów kwadratowych.

Czerwone flagi, których nikt nie widział. „Czarujące miejsce”

Amfiteatr był odwiedzany przez tłumy turystów, którzy nie dostrzegali, że betonowe kolumny i gipsowe rzeźby nie mają nic wspólnego z historią. Na portalu TripAdvisor obiekt zbierał same pięciogwiazdkowe recenzje. Odwiedzający zachwycali się obiektem, pisząc m.in., że to „Czarujące miejsce”, „Unikatowe na skalę planety” i „Świat poza czasem i przestrzenią”. 

Malosso, oprowadzając gości po terenie, twierdził, że obiekt odkryto po osunięciu ziemi. Z biletów, które miały kosztować nawet do 40 euro od osoby, a w przypadku prywatnych wycieczek grupowych nawet 600 euro, uczynił dochodowy biznes. Turystom wmawiał m.in., że bywali tu Juliusz Cezar, Kleopatra czy... Julia Kapulet.

Dla historyków i archeologów sprawa była jasna od początku. Po pierwsze, budowla miała kształt wachlarza, a nie owalu charakterystycznego dla amfiteatrów. Po drugie, starożytni Grecy nie budowali takich obiektów na tych terenach, a Arcugnano leży kilkadziesiąt mil od morza – wbrew określeniu „Marittimo” w nazwie.

„Sama ta idea jest szalona” – powiedział w rozmowie z CNN Darius Arya, archeolog i dyrektor organizacji Ancient Rome Live, określając plan Malosso jako „diabelski” i „straszny”.

Koniec iluzji i wyrok sądu. „Oczywiste fałszerstwo”

Bańka pękła w październiku 2016 r., gdy sprawą zajęły się lokalne służby oraz specjalny oddział karabinierów ds. ochrony dziedzictwa kulturowego (TPC).

– Teatr był tak oczywistym fałszerstwem, że inspekcję zakończono w ciągu jednego dnia – poinformował CNN ppłk. Giuseppe Marseglia, dowódca TPC w Monzy. Proceder określił on mianem „wręcz obscenicznego” oszustwa, zauważając, że w swojej 25-letniej karierze nigdy wcześniej nie spotkał się ze sfałszowaniem całego stanowiska archeologicznego.

Po długiej batalii sądowej, w której Malosso bezskutecznie argumentował m.in., że jego fałszerstwo było tak oczywiste, iż nikt nie mógł w nie uwierzyć, sprawa trafiła do włoskiego Sądu Kasacyjnego. Ostatecznie utrzymano wyrok 28 miesięcy pozbawienia wolności, grzywnę oraz pokrycie kosztów sądowych. Obecnie teren został zajęty przez państwo, a sąd nakazał Malosso rozbiórkę obiektu.