„Nowa linia będzie należeć w całości do Air France i nie będzie można jej sprzedać. Air France zachowa wszelkie uprawnienia do wykonywania lotów” — brzmi propozycja rozwoju firmy, którą Air France przedstawiło związkowi pilotów. Projekt umowy gwarantuje ponadto, że flota nowej linii, o tymczasowej nazwie „Boost”, nie przekroczy 18 samolotów średniego zasięgu i 10 dalekiego, a przewoźnik zatrudni pilotów Air France zgodnie z zasadami i wynagrodzeniem spółki-matki. Mają też otrzymywać premie, których wysokość będzie uzależniona od wyników finansowych.

Pracę na pokładach samolotów nowej linii, która wykonałaby pierwszy lot średniego zasięgu na jesieni, a latem 2018 roku zaczęłaby latać na inne kontynenty, ma dostać tysiąc osób. Firma chce też zatrudniać po 200 pilotów rocznie, aby zastępować odchodzących na emeryturę i zapewnić obsługę na spodziewany wzrost przewozów. Stawiając na młodszych pilotów, zaczynających od niższych zarobków, Air France spodziewa się zaoszczędzić 35 mln euro.

Aby nowa linia była naprawdę opłacalna, dyrekcja AF przewiduje obniżenie kosztów zatrudnienia. W przypadku pilotów oszczędności sięgną 15 procent, a w przypadku personelu pokładowego – o 40 procent. Z tym ostatnim prowadzi odrębne negocjacje i ma nadzieję zakończyć je w lutym.

– Wydaje się, że utworzenie filii firmy jest niezbędnym warunkiem do powstania nowej linii, która będzie miała niższe koszty operacyjne, ale takie same warunki socjalne — wyjaśnił jej dyrektor Franck Terner. — Wprowadzenie 40-procentowej obniżki kosztów całego personelu kabinowego Air France zmusiłoby nas do znacznych zmian w umowie społecznej, co nie jest ani realne, ani pożądane — dodał.

Przewoźnik ma negatywne doświadczenia. Próba rozwijania w Europie taniej linii Transavia wywołała długi strajk pilotów w 2014 roku. Obecne negocjacje też są pod presją, bo Air France musi do 24 lutego zawrzeć z pracownikami nowy układ zbiorowy. Poza zmianą tonu, wynikającą z nowego planu „Trust Together” dla całej grupy Air France-KLM, dyrekcja francuskiej linii mnoży więc osłony i zachęty, aby przekonać pilotów do zaakceptowania nowej linii i wcześniej odrzuconego planu – „Transform 2015”.

Krajowy związek pilotów liniowych SNPL, mający większość w AF, zorganizował od 3 do 13 lutego referendum, w którym zapytał swoich członków, czy akceptują utworzenie nowej linii. Mimo przeprowadzonych w grudniu 15-dniowych negocjacji, związki uznały jednak  propozycję dyrekcji za przedwczesną. — Negocjacje nie zakończyły się. Uważamy to za metodę jednostronnego proponowania tekstu umowy — stwierdziła Véronique Damon z SNPL.

– Ta umowa jest jak posiłek jednodaniowy, są w niej rzeczy, których nie powinno być, jak np. dopięcie planu Transform. Jeśli zakłada się nową linię, to trzeba mieć na to środki, a nie wykorzystywać dorobek przeszłości, licząc, że się uda — uznał Grégoire Aplincourt, szef APAF, organizacji pilotów w Air France.