Europejskie laptopy pod amerykańską lupą

Amerykańska telewizja CBS dotarła do dokumentów Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, z których wynika, że władze chcą zakazać wnoszenia na pokład samolotów lecących do USA sprzętów elektronicznych większych niż telefon komórkowy

Publikacja: 11.05.2017 12:19

Europejskie laptopy pod amerykańską lupą

Foto: AFP

Decyzja nie została podjęta, ale wiadomo, że tak, jak to już obowiązuje w przypadku 10 krajów Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Turcji, zakazem miałyby zostać objęte największe lotniska europejskie.

Według CBS linie lotnicze już otrzymały odpowiednie informacje i przygotowują się do nowego systemu odpraw. Na dzisiaj w Waszyngtonie planowane jest spotkanie przedstawicieli władz amerykańskich z przewoźnikami. Rzecznik departamentu (DHS) Dave Lapan zapewnia jednak, że ostateczna decyzja nie została podjęta, choć rzeczywiście jest rozważana. Jego zdaniem DHS nieustannie zajmuje się oceną zagrożenia i wprowadzi zmiany wówczas, kiedy uzna, że leży to w interesie pasażerów.

Według CBS nie ma takiej możliwości, żeby zakaz został wprowadzony już dzisiaj. Dziennikarze stacji zaznaczają jednak, że sytuacja szybko się zmienia, bo zdaniem DHS nieustannie zwiększa się ryzyko zamachów terrorystycznych, w których narzędziem może stać się właśnie duży sprzęt elektroniczny wnoszony na pokład. Materiały wybuchowe ukryte w tabletach i laptopach są w tym wypadku niemożliwe do wykrycia podczas normalnej kontroli bezpieczeństwa polegającej na prześwietleniu bagażu, ponieważ mogą zostać umieszczone w baterii. Amerykanom chodzi przede wszystkim o sympatyków tzw Państwa Islamskiego, którzy mogliby podróżować z lotnisk w Europie Zachodniej, z europejskimi paszportami, a więc nie będą potrzebowali wiz na wjazd do USA.

W ostatni wtorek unijna komisarz ds transportu Violeta Bulc i Dimitris Avramopulos, komisarz ds spraw wewnętrznych, obywatelstwa i migracji, wysłali listy do sekretarz transportu Elaine Chao i szefa DHS Johna Kelly’ego, w których w trybie natychmiastowym proponują spotkania. Miałyby one odbyć się na poziomie „politycznym i technicznym”, tak aby była możliwa wspólna ocena ryzyka i ewentualne wprowadzenie wspólnych środków zapobiegawczych.

Lotniska i linie lotnicze mają zostać zawiadomione na więcej niż 96 godzin przed planowanym wprowadzeniem zakazu. W marcu 2017, kiedy wprowadzano taki zakaz w stosunku do krajów Bliskiego Wschodu i Afryki, przewoźnikom i portom dano właśnie 4 dni na przygotowanie odpowiednich procedur.

Linie lotnicze są zaniepokojone możliwością wprowadzenia nowych środków zapobiegawczych i sugerują DHS, że znacznie prościej byłoby wprowadzić na niektórych lotniskach tzw. explosive trace detection, które wykrywałyby ślady materiałów wybuchowych, bądź odpowiednie skanery do bagażu podręcznego. Koszt jednego takiego urządzenia wynosi minimum 15 tys. dolarów. Oczywiście byłby to kolejny wydatek dla lotnisk, ponieważ – w zależności od wielkości portów – potrzeba byłoby przynajmniej kilkadziesiąt takich urządzeń, a w samych Stanach Zjednoczonych program ich testowania jest opóźniony o rok. Dla linii lotniczych byłoby to również wielkim wyzwaniem, ponieważ obsługują one miliony pasażerów tranzytowych, którzy musieliby zostać poddani dodatkowej kontroli bądź zmuszeni byliby do obierania bagażu w porcie tranzytowym i pakowania do walizek laptopów i tabletów. Wielu przewoźników również musiałoby zmienić taryfy, ponieważ najtańsze bilety są oferowane pasażerom podróżującym wyłącznie z bagażem podręcznym, a zdecydowana większość z nich przewozi w nim elektronikę. Przewoźnicy wskazują również, że transport takiego sprzętu, który jest zasilany bateriami litowo-jonowymi pod pokładem stwarza ryzyko pożaru. Zdaniem DHS te wszystkie problemy mogą być jednak łatwo rozwiązane.

Są już pierwsze reakcje linii lotniczych. Holenderski KLM zapewnia, że jeśli zajdzie taka potrzeba, zrobi to, co konieczne. Prace przygotowawcze zaczynają się już na londyńskim Heathrow, bo już wiadomo, że także Wielka Brytania i największe londyńskie lotniska znajdą się na amerykańskiej liście.

Decyzja nie została podjęta, ale wiadomo, że tak, jak to już obowiązuje w przypadku 10 krajów Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Turcji, zakazem miałyby zostać objęte największe lotniska europejskie.

Według CBS linie lotnicze już otrzymały odpowiednie informacje i przygotowują się do nowego systemu odpraw. Na dzisiaj w Waszyngtonie planowane jest spotkanie przedstawicieli władz amerykańskich z przewoźnikami. Rzecznik departamentu (DHS) Dave Lapan zapewnia jednak, że ostateczna decyzja nie została podjęta, choć rzeczywiście jest rozważana. Jego zdaniem DHS nieustannie zajmuje się oceną zagrożenia i wprowadzi zmiany wówczas, kiedy uzna, że leży to w interesie pasażerów.

Pozostało 82% artykułu
Przejazdy
Bruksela: Zmusić koleje do sprzedawania biletów przez agentów internetowych
Przejazdy
Lotnisko Chopina – w lipcu najlepsze wyniki od początku pandemii
Przejazdy
Wizz Air: W sierpniu będziemy latać jak przed pandemią
Przejazdy
Lotnisko Chopina: W marcu czartery rosły nam najmocniej
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Przejazdy
Zakaz lotów przedłużony do końca roku
Przejazdy
Stany Zjednoczone zezwolą na podróże z Europy?