Autokary odbierają pasażerów kolei

Materiały prasowe

Konkurencja w dalekobieżnych przewozach autobusowych wymusza spadek cen, lepszą ofertę i poprawę komfortu podróżowania. A to złe wieści dla kolejarzy

Darmowy dostęp do najpopularniejszych seriali telewizyjnych, filmów, gier, magazynów i audiobooków poprzez wi-fi mają od tego tygodnia pasażerowie FlixBusa. Przewoźnik uruchomił w blisko 60 autokarach system pokładowej rozrywki Flixtainment, a Polska jest kolejnym po Szwecji, Danii i Francji krajem, w którym on działa. Podróżni mogą wybierać z oferty serwisów Amazon Prime i Audible. Wystarczy, że zalogują się z własnego urządzenia mobilnego do pokładowej sieci. – To kluczowy element, by uatrakcyjnić przejazd pasażerom, aby nie musieli zwracać uwagi na niedogodności, jak np. długi czas podróży – mówi Michał Leman, dyrektor FlixBusa Polska.

W środę przewoźnik uruchomił możliwość kupowania biletu głosowo za pośrednictwem Asystenta Google’a: od sprawdzenia dogodnego połączenia do sfinalizowania transakcji. Ta usługa ma być przydatna m.in. dla osób starszych, mających trudności w korzystaniu z internetu. – Wykorzystując różnego rodzaju technologie, chcemy być lepsi konkurencji – dodaje Leman.

Klimatyzacja, wideo i defibrylator

W nowoczesność i wygodę inwestują także pozostali przewoźnicy. Przykładowo rzeszowski Marcel wprowadził na trasy Rzeszów – Kraków i Rzeszów – Lublin dziesięć komfortowych autokarów Irizar wyposażonych m.in. w klimatyzację, lodówkę, minibarek, WC, dostęp do szybkiego internetu. Mają nawet defibrylatory umożliwiające przełączenie ich w tryb pediatryczny umożliwiający ratowanie dzieci. – Działania związane z wyposażaniem autokarów w coraz to nowe rozwiązania technologiczne oraz zwiększanie wygody i bezpieczeństwa podróży bardzo dynamicznie się rozwijają. Każdy przewoźnik chce przebić konkurencję – stwierdza Aleksander Kierecki, szef branżowej firmy analitycznej JMK Analizy Rynku Transportowego.

Za wygodą idzie wzrost efektywności: na trasie Warszawa – Kraków – Budapeszt mają się pojawić dwupokładowe Neoplany Skyliner, mogące w komfortowych warunkach zabrać więcej pasażerów. Firmy inwestują, bo rynek dalekobieżnych przewozów autokarowych mimo silnej konkurencji ma w Polsce bardzo duży potencjał rozwoju. I podbiera pasażerów kolei. Sprzyja mu m.in. takie ukształtowanie sieci kolejowej, które wymusza przejazd pociągów dalekobieżnych przez Warszawę, choć może to znacząco wydłużać dystans pomiędzy docelowymi miastami.

Autokary nie muszą tak jeździć i oszczędzają czas. Na ich korzyść pracuje także rosnąca skala inwestycji w remonty i modernizację torów. Jeśli w pierwszym kwartale 2018 r. inwestycje wymagały ok. 190 zamknięć torowych, to w analogicznym okresie 2019 r. zaplanowano już blisko 250 zamknięć. A to wiąże się z dodatkowym wydłużeniem czasu podróży, przesiadkami czy korzystaniem z komunikacji zastępczej.

Z pociągami wygrywają cennikiem

Kolejny atut autokarów to ceny niższe od pociągów ekspresowych. – Za przejazd drugą klasą pociągiem PKP InterCity pomiędzy Warszawą a Trójmiastem, Krakowem czy Katowicami trzeba zapłacić 139–150 złotych. To mniej więcej tyle, ile za bilet lotniczy na dwa tygodnie przed wylotem – porównuje Michał Beim, ekspert z Instytutu Sobieskiego. Autobusy są zdecydowanie tańsze. Rozrywką też wygrywają. W pociągach oferta jest zdecydowanie uboższa, nie zawsze działa poprawnie, a w pendolino dopiero teraz zaczęto uruchamiać bezprzewodowy internet.

Nic dziwnego, że niemiecki FlixBus, który od 2013 r. stworzył największą w Europie sieć 350 tys. kursów dziennie, już w ubiegłym pierwszym pełnym roku działalności w Polsce przewiózł ponad 4 mln pasażerów. Obecnie ma tu 140 autokarów, latem będzie ich 200. A do wejścia na rynek przymierzają się kolejne firmy, m.in. BlaBlaCar. Część jej udziałów przejęły w końcu ubiegłego roku francuskie państwowe koleje SNCF wnosząc aportem spółkę autobusową OuiBus. W rezultacie powstała marka BlaBlaBus, która w najbliższych kilku tygodniach uruchomi połączenia autokarowe pomiędzy kilkudziesięcioma miastami w Niemczech i krajach Beneluxu. W Polsce już szuka dyrektora oddziału.

Sposobem na zwiększenie skuteczności rynkowej ekspansji mają być także wspólne działania przewoźników już obecnych na rynku. W końcu marca współpracę podjęły Polonus i estoński Lux Express: pasażerowie mogą zaplanować poprzez stronę Polonusa wyjazd z Warszawy do Wilna lub zarezerwować podróż łączoną z Wilna do Lwowa z przesiadką w Warszawie.

Biurokratyczne hamulce

Ale rynek autokarowy rozwija się nie bez problemów. Jednym z nich jest konkurencja kolei, mocno dotowanej na zakupy taborowe, posiadającej szeroki katalog ulg ustawowych. Innym – skomplikowane regulacje związane z uruchamianiem nowych połączeń. Polska na tle innych krajów Europy ma jeden z najbardziej skomplikowanych modeli uzyskiwania zezwoleń. Jest on na dodatek tak zbudowany, że nawet kilkuosobowe stowarzyszenie może zablokować nawet na kilkanaście miesięcy starania każdego przewoźnika.

Przykładem są podjęte blisko trzy lata temu wnioski Polskiego Busa o zezwolenie na połączenie Lublin–Kraków jeszcze nie zostały sfinalizowane. – Żeby wystąpić o zezwolenie, trzeba najpierw mieć pojazd. Płaci się za niego raty leasingowe po 15–20 tys. złotych, ale autokar stoi, więc nie zarabia. I tu jest problem, bo mało który przewoźnik chce brać na siebie takie ryzyko – twierdzi Leman.

Kolej może stać się atrakcyjniejsza, jeśli pojawią się nowi przewoźnicy

O potencjalnych korzyściach z konkurencji na rynku kolejowym może świadczyć to, co wydarzyło się na rynku przewozów autokarowych. Przykładem jest wejście Polskiego Busa na linie dalekobieżne, które podniosło jakość i nauczyło polskich przewoźników nowoczesnego kalkulowania biznesu. Konkurencja wymusiła lepsze dbanie o pasażerów, o tabor, kazała wymyślać inne połączenia niż te realizowane od wielu lat.

Na razie na polskie tory wrócił Leo Express. Zaczął jeździć z Krakowa do Pragi. Duże perspektywy widzi dla siebie także czeski RegioJet. Jego pociągi jeżdżą już na Słowacji, w Austrii, mają pojawić się także w Niemczech. Przewoźnik miałby wjechać do Polski w przyszłym roku, prawdopodobnie z wprowadzeniem nowego rozkładu jazdy 2020/2021. Bardzo możliwe, że starania o polski rynek podejmie FlixTrain. Ten należący do FlixMobility przewoźnik, który wyrósł w Niemczech na sukcesie autokarowego FlixBusa, dysponując czterema parami pociągów, przewiózł w zeszłym roku 750 tys. pasażerów. Dzięki atrakcyjnym cenom miał obłożenie przeszło 70-procentowe, podczas gdy Deutsche Bahn (na długich trasach) ma niecałe 50 procent. Kolejną firmą mogącą w przyszłości wprowadzić do Polski pociągi jest BlaBlaCar. W branży mówi się, że SNCF ma zamiar powołać spółkę BlaBlaTrain, na co wskazuje m.in. wykupienie domen internetowych BlaBlaTrain.com. Do rozwijania komercyjnych dalekobieżnych połączeń przymierza się niemiecka Arriva, teraz obsługująca dotowane trasy na Kujawach i Pomorzu. Polską ma być również zainteresowana należąca do Włochów Netinera.

Mogą Ci się również spodobać

Kreskówka wyjaśni nową ustawę

Niemiecki Związek Turystyczny stworzył kreskówkę, w której wyjaśnia turystom, jakie zmiany niesie ze sobą ...

Rekordowy ruch na lotnisku we Wrocławiu

W czerwcu na wrocławskim lotnisku zarówno tanie linie lotnicze, jak i przewoźnicy sieciowi odnotowali ...

ABTA: Klienci muszą znać zakres ochrony

Jasna informacja o ochronie przy upadłości linii lotniczej i równe traktowanie wszystkich klientów to ...

Minister turystyki Cypru spotka się z touroperatorami

Cypryjski minister turystyki Savvas Perdios jedzie w podróż po Europie, Bliskim Wschodzie i Stanach ...

Ruszył remont hotelu Courtyard by Marriott

Po 16 latach od otwarcia hotel Courtyard by Marriott przy Lotnisku Chopina przejdzie generalny ...

Travelplanet: Dużo więcej chętnych na wakacje 2019

O 35 procent rośnie sprzedaż wycieczek z biurami podróży na lato przyszłego roku w ...