ECTAA (Europejska Organizacja Związków Biur Podróży Unii Europejskiej) zaapelowała niedawno do polityków Unii Europejskiej o wprowadzenie nowych zabezpieczeń dla przewoźników lotniczych na wypadek ich upadłości. Powodem wystosowania listu do Komisji ds. Transportu były ostatnie bankructwa trzech dużych przewoźników – brytyjskiego Monarch Airlines, niemieckiego Air Berlin i austriackiego Niki. Organizacje zrzeszające przewoźników lotniczych zaprotestowały jednak przeciwko tej propozycji. Zarówno ERA (Europejski Związek Przewoźników Regionalnych) jak i IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych) podkreślają, że nowe zabezpieczenia nie są potrzebne.

ERA argumentuje, że do bankructw przewoźników lotniczych rzadko dochodzi, a z raportu Komisji Europejskiej wynika, że między 2011 a 2020 rokiem upadłościami dotkniętych będzie około 0,07 procent pasażerów, którzy wykupią w liniach sam przelot. Z szacunków tych wykluczone są jednak imprezy lotnicze organizowane przez touroperatorów. Co więcej, ze wspomnianych 0,07 procent w momencie ogłoszenia upadłości przez linię jedynie 12 procent (czyli 0,0084 procent wszystkich pasażerów) będzie przebywać za granicą i potrzebować pomocy w zorganizowaniu powrotu. Organizacje podkreślają też, że już dziś istnieją mechanizmy zabezpieczające pasażerów na wypadek zawieszenia przez linię lotniczą działalności, m.in. określane w zasadach płatności poprzez kartą kredytową, ubezpieczeniach na karcie kredytowej i ubezpieczeniach turystycznych. Sprzedawcy biletów są zaś chronieni przez system rozliczeń IATA, BSP (Billing and Settlement Plan).

Zarówno ERA jak i IATA podkreślają, że liniom lotniczym potrzeba jedynie rewizji już obowiązujących przepisów. Ważne jest, by znalazł się w nich zapis pozwalający przewoźnikom znajdującym się stanie upadłości realizować dalej połączenia, dzięki czemu więcej osób będzie mogło skorzystać z zakupionych usług. Zdaniem obu organizacji potrzebna jest też regulacja sankcjonująca pierwszeństwo klientów w ubieganiu się o zwrot pieniędzy w momencie upadłości przewoźnika.

– ERA całkowicie popiera IATA. Branża lotnicza ma duże doświadczenie w organizacji powrotów dla pasażerów, którzy zostali pozostawieni sami sobie – mówi Montserrat Barriga, dyrektor generalny ERA. Jego zdaniem liczba osób dotkniętych upadłościami przewoźników w porównaniu z liczbą wszystkich pasażerów lotniczych jest na tyle mała, że nie usprawiedliwia tworzenia nowego funduszu. Co więcej, wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń obniży konkurencyjność linii lotniczych wobec innych firm transportowych.

– Sektor lotniczy odgrywa znaczącą rolę w gospodarce europejskiej, generuje przychody i tworzy miejsca pracy, a dalsze regulacje, takie jak utworzenie funduszu, mogą przynieść nieoczekiwane skutki, włączając w to podniesienie kosztów podróży i zaburzenie konkurencji na rynku – ocenia dyrektor ERA.