Sprint hotelowy w Soczi

Nieukończone hotele bez nazw, meldowanie nowych gości w zajętych już pokojach, centra handlowe z nieczynnymi sklepami. Trwa wyścig z czasem przed igrzyskami w Soczi

Publikacja: 06.02.2014 09:07

Sprint hotelowy w Soczi

Foto: ROL

Oficjalne maskotki zimowej olimpiady w Soczi to miś polarny, zając i puma. Ale kiedy chodzimy wokół obiektów, na których odbędą się igrzyska z piątkową ceremonią otwarcia, to dochodzimy do wniosku, że najbardziej oczywistymi rekwizytami są koparki, wiertarki i szufle - piszą dziennikarze New York Timesa.

Na terenie całego Soczi trwają prace, a niektóre obiekty będą potrzebowały jeszcze kilkunastu dni do ich ukończenia. Są tam niegotowe hotele, w połowie gotowe sklepy i dom handlowy, w którym jest czynny tylko jeden sklep z ciasteczkami cynamonowymi - czytamy na łamach NYT.

Co jest hotelem

Obserwując wszystko, co się tu dzieje, ma się wrażenie ogromnych ambicji wyrażonych w milionach stóp kwadratowych nowych budynków, okazałych dworcach, nowoczesnych pociągach, lśniących autobusach. Zobaczymy też Park Olimpijski, gdzie urządzenia sportowe wyglądają na ukończone. Cała ta kombinacja jest prosta. Przedsięwzięcie, które jest wspaniałe i czyste duchem, w wielu miejscach nagle okazuje się "zepsute".

Spójrzmy na publiczne obiekty w tzw. strefie nadbrzeżnej, gdzie będą rozegrane zawody łyżwiarskie i gdzie znajduje się stadion, na którym odbędzie się ceremonia otwarcia. Chciałoby się docenić tutejsze hotele, ale trudno uważać je za hotele. To raczej rzadka okazja doświadczenia życia w centralnie planowanej gospodarce rodem ze Związku Radzieckiego. Tylko tak zrozumiemy szczególną mieszankę zadęcia i brzydoty powstałych tu budynków. Chociaż nazywa się je hotelami, to przypominają one raczej gospody z olbrzymimi, rozdętymi apartamentami i wielkimi korytarzami, które są wszędzie takie same, z wyjątkiem koloru ścian, pomalowanych na żółto, buro i fiołkowo.

Te budynki nie mają nazw. Zamiast tego je ponumerowano. Ale jeszcze do ostatniego weekendu tych numerów nie dowieziono. A jeśli nawet dowieziono, to nie przybito ich na budynkach. Zamiast tego wydrukowano kartki papieru i przylepiono do ścian.

Śniadania można zjeść w budynku nr 10. Ale nie dość, że trudno go znaleźć, to nie ma żadnych oznaczeń, że jest tam restauracja. A samo miejsce, które nie ma nazwy, przypomina podziemne bary hipsterów na Brooklynie. Żeby się przekonać, że jest się we właściwym miejscu, trzeba kilkakrotnie okrążyć budynek. Najlepiej też zerknąć przez okno, bo można  zobaczyć kobietę w fartuchu.

Wchodząc do budynku można spotkać mężczyznę na drabinie, który przy czymś pracuje. Tutaj to zwyczajny, powszechny widok. Te wszystkie naprawy w ostatniej chwili staną się znakiem igrzysk przynajmniej do czasu, kiedy będzie można używać śrubokrętów. Lista niedoróbek w Soczi jest niesamowicie długa. Są tu unieuruchomione urządzenia grzewcze, niedziałająca klimatyzacja, a także wiele bezużytecznych elementów wyposażenia obiektów olimpijskich.

To jest Rosja

W niedzielę mężczyzna łatał jakąś dziurę w suficie w korytarzu. Wszystko to w pobliżu migającej choinki. Choinka? - To jest Rosja - mówi jedna z młodych kobiet, która tu pracuje. I to jest uniwersalne wyjaśnienie dla wszystkich zadających pytań gości -  "to jest Rosja".

To będzie też dobre wyjaśnienie dla pewnego reportera, który obudził się o godzinie 3 nad ranem i zobaczył w swoim pokoju dżentelmena, mówiącego ze skandynawskim akcentem. Ów mężczyzna chciał się koniecznie dowiedzieć, dlaczego ktoś śpi w pokoju, w którym go zameldowano i wręczono mu klucze. To tylko jedne z wielu pytań, które padają w tych okolicznościach: "Kiedy zacznie jeździć winda?", " Co oznacza słowo Mystery na telewizyjnym odbiorniku? Czy jest to marka, czy może nieśmiałe wyjaśnienie, dlaczego ten telewizor nie działa?". I na koniec: "Kiedy w recepcji będzie zainstalowany system, który uniemożliwi wydawanie kluczy do zajętych już pokojów?".

Po śniadaniu można pojechać autobusem do centrum prasowego olimpiady. Jak większość rzeczy w tym mieście, autobus jest ozdobiony tutejszym sloganem: "Hot. Cool. Yours." Brzmi to jak dawna reklama kanapki z McDonalda, która obiecywała ciepłego burgera z zimną sałatą.

Można też trafić do dziwacznych budynków, które powstały w tej części miasta. I to jest istna mieszkanka starych kościołów, smukłych biurowców i ulic świeżo pokrytych asfaltem. Po drodze mija się mnóstwo brudnych pół, upstrzonych świeżo posadzonymi drzewkami. Z centrum prasowego autobus zawiezie nas do parku olimpijskiego, gdzie można podglądać rozgrzewki drużyn.

Tutejsze obiekty są najbardziej imponującą częścią igrzysk. Jeśli imprezy odbędą się tu bez zakłóceń, to nikt nie będzie pamiętał tych wszystkich spóźnień i napraw. Wszystko pójdzie w niepamięć. Choć niektóre z budynków mieszkalnych przywodzą na myśl sztukę, którą wystawiono bez odpowiedniej liczby prób.

Większość obiektów jest już przygotowana: Ice Cube Curling Center, Shayba Arena, gdzie odbędą się zawody hokejowe, i Adler Arena, gdzie zaplanowano zawody w łyżwiarstwie szybkim. Jednym małym wyjątkiem jest Bolshoy, w którym jeden z reporterów urwał klamkę. Trzeba było wezwać stolarza.

Wokół tego obiektu kręci się para bezpańskich psów. Zwierzęta przyciągają mnóstwo uwagi, ponieważ jest domniemanie, że miasto może je wyłapywać przed olimpiadą. Ale te dwa zwierzaki są chyba znacznie sprytniejsze od ich potencjalnych prześladowców. Jednemu z nich udało się przedostać do strzeżonego centrum prasowego, i wszyscy odnieśli wrażenie, że  pies uważa się za reportera - piszą dziennikarze NYT.

Otwarcie wkrótce

Druga część olimpiady to dyscypliny rozgrywane na śniegu. I ta część odbędzie się w górach. By tam dotrzeć, potrzebna jest 40-minutowa przejażdżka autobusem. Droga prowadzi przez kilka długich tuneli, wyrytych w z powodu olimpiady. I cokolwiek by nie sądzić o szkodach wyrządzonych środowisku, to nie sposób dyskutować z rezultatem - podróż jest naprawdę szybka. Rosjanie zbudowali w górach obiekty średniej i wysokiej klasy ośrodka narciarskiego wraz ze sklepami, restauracjami i hotelami. Chociaż tak naprawdę nie są one jeszcze ukończone.

Na wielkiej fotografii zdobiącej ściany domu towarowego Gorky Gorod Mall widnieje modelka o powłóczystym spojrzeniu. Napis głosi: "Otwarcie wkrótce". Tyle że na razie nie ma czego otwierać. Bo choć drzwi do tego domu handlowego są otwarte, to poszczególne sklepy już nie. I tylko mężczyzna w kostiumie misia tańczy sobie na pierwszym piętrze przy dźwiękach muzyki. Bardziej to straszne, niż śmieszne.

Sklepy są pełne mężczyzn transportujących palety z towarami, rozpakowujących szkło wystawowe i pudła. Sklep odzieżowy Benettona wygląda jakby potrzebował jeszcze co najmniej tygodnia do otwarcia.

Sytuacja jest jeszcze gorsza po wjechaniu na górę kolejką linową. Jest tu wioska, którą wszyscy nazywają 960. To jej wysokość nad poziomem morza. A parę tutejszych hoteli jest położonych na takim odludziu, że wielu się wydaje, że mogłyby być siedzibą złych ludzi z filmów o Bondzie.

Idąc w dół wioski po ceglanej ulicy, możemy zobaczyć luksusowe hotele z holami i korytarzami pełnymi sprzętu i rozgorączkowanych pracowników. Jeden z otwartych hoteli, który jeszcze nie przyjął gości, to Swissotel. Miały tu powstać dwa takie hotele, jednak budowa jednego z nich tak się opóźniała, że kierownictwo postanowiło skoncentrować się na budowie jednego obiektu. Goście przyjadą w czwartek. - Hotel będzie miał pełne obłożenie do 15 lutego - mówi menedżer hotelu. Co spowodowało opóźnienia w budowie? - Deszcz. Całe mnóstwo deszczu tego lata - mówi z grymasem na twarzy, wskazującym, że nie jest to pełne wyjaśnienie.

Artykuły sugerujące, że igrzyska nie są przygotowane, są na pierwszych stronach wszystkich gazet.  Ale przestaną mieć znaczenie, gdy przybędzie znicz olimpijski. Soczi sobie poradzi.

Menedżer Swissotelu jest w tych okolicznościach zaskakująco spokojny. Siedzi wygodnie w purpurowym fotelu naprzeciw windy i obserwuje dostawców towarów. - Właśnie przyjechałem po otwarciu hotelu z Ułan Bator - mówi. - To wszystko już widziałem - tłumaczy.

Oficjalne maskotki zimowej olimpiady w Soczi to miś polarny, zając i puma. Ale kiedy chodzimy wokół obiektów, na których odbędą się igrzyska z piątkową ceremonią otwarcia, to dochodzimy do wniosku, że najbardziej oczywistymi rekwizytami są koparki, wiertarki i szufle - piszą dziennikarze New York Timesa.

Na terenie całego Soczi trwają prace, a niektóre obiekty będą potrzebowały jeszcze kilkunastu dni do ich ukończenia. Są tam niegotowe hotele, w połowie gotowe sklepy i dom handlowy, w którym jest czynny tylko jeden sklep z ciasteczkami cynamonowymi - czytamy na łamach NYT.

Pozostało 93% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy