Pekin już w zeszły wtorek zamknął parki i muzea, a Szanghaj zaostrzył zasady wjazdu - podaje Reuters.

W minionym tygodniu statystyki zachorowań zbliżyły się do rekordowych wartości licząc od kwietnia, przy czym około połowa z ponad 28 tysięcy przypadków zanotowanych w poniedziałek dotyczyła znajdującego się na południu miasta Guangzhou i leżącego w środkowych Chinach Chongqing.

W Pekinie każdego dnia liczba zakażeń rośnie, a władze miasta wzywają mieszkańców do pozostania w domach. Jeśli chcą wejść do budynków publicznych powinni przedstawić negatywny wynik testu nie starszy niż 48 godzin.

W miniony wtorek Szanghaj ogłosił, że od czwartku ludzie nie mogą wchodzić do miejsc takich jak centra handlowe i restauracje w okresie pięciu dni od momentu przybycia do miasta, ale nadal będzie im wolno chodzić do biur i korzystać z transportu. Wcześniej to 25-milionowe miasto nakazało zamknięcie obiektów kulturalnych i rozrywkowych w siedmiu z 16 dzielnic po zgłoszeniu 48 nowych lokalnych infekcji.

W poniedziałek, 28 listopada, liczba zakażeń znów wzrosła po tym, jak w weekend przez kraj przetoczyła się fala protestów – podają władze. Ludzie wychodzą na ulice, by protestować przeciwko polityce "zero covid", surowym restrykcjom i lockdownom, ale często dodają do tego postulaty polityczne, na przykład „chcemy wolności”. W sobotę takie manifestacje miały miejsce między innymi w Pekinie, Szanghaju, Xianie, Nankinie.

Na wydarzenia zareagowały też rynki – ceny akcji i ropy naftowej gwałtownie spadły, ponieważ protesty wywołały obawy co do sposobu zarządzania pandemią i polityki zero covid przyjętej przez chińskie władze.

7 grudnia LOT wznawia bezpośrednie rejsy do Pekinu. Trasa była zamknięta przez prawie dwa lata.