Eurowings wraca pełnej działalności operacyjnej. Jak mówi prezes tej linii lotniczej Jens Bischof, tego lata do służby powrócą wszystkie samoloty typu Airbus 320 – w sumie 81. Wszystko dzięki dużemu zainteresowaniu podróżami lotniczymi – pisze niemiecki portal branży turystycznej Reisevor9.

Wzmożony popyt nie ogranicza się tylko do wyjazdów typowo wakacyjnych. Dobrze sprzedają się też loty krajowe i europejskie, z których korzystają podróżujący służbowo. Obłożenie samolotów jest dobre, ale większość rezerwacji jest na lato i wpływa do przewoźnika w ostatniej chwili. Zaledwie 30 procent sprzedaży dotyczy terminów jesiennych lub późniejszych.

CZYTAJ TEŻ: Bilety lotnicze nie mogą być tańsze od opłat lotniskowych

Na razie jest jeszcze nieco za wcześnie na uruchomienie lotów do dalekich krajów, bo wiele kierunków w Ameryce Północnej i Azji jest nadal dla Niemców zamkniętych. Nadzieje na przywrócenie lotów transatlantyckich dawał szczyt G7, ale żadne deklaracje w tej sprawie nie padły, wszystko pozostaje w sferze spekulacji.

Bischof upatruje szans na dalszy rozwój raczej w Europie. Eurowings otworzył właśnie swoją czwartą zagraniczną bazę – w Pradze. Od października zamierza stamtąd latać także do dalekich krajów. Po bankructwie Czech Airlines na rynku pojawiła się luka. Linia stacjonuje swoje samoloty także w Palmie de Mallcorca, Prisztinie i Salzburgu.

ZOBACZ TAKŻE: Lotniska zadłużone po uszy

Prezes uważa, że rynek lotniczy w Europie zostanie podzielony na nowo, on sam upatruje w tym szansy dla firmy, którą prowadzi. Jak zapewnia, nie chodzi jednak o to, by walczyć o klienta dumpingowymi cenami. Co prawda linia także oferuje przeloty od 29 euro za odcinek, ale jak twierdzi rzecznik przewoźnika, liczba takich miejsc jest bardzo ograniczona, a standardowo bilety kosztują od 39 euro na lot w jedną stronę.