Decyzja dotyczy lotniska Berlin-Brandenburg, a 40 procent to 19 tras i 230 połączeń tygodniowo.

W Niemczech przewoźnik inwestuje za to w Norymberdze i Lipsku, gdzie jak tłumaczy koszty są konkurencyjne. Podobną decyzję linia podjęła już w marcu tego roku w odniesieniu do Frankfurtu (jesienią wobec Aten i Brukseli).

Ryanair przekonuje, że niemiecki rynek ucierpi w wyniku tej decyzji, szczególnie że w ostatnim czasie ceny biletów podniosła Lufthansa, i to mimo że dostała od państwa 9 miliardów euro w ramach pomocy covidowej.

Czytaj więcej

Ryanair: Potrzebujemy zachęt, by rozwijać się w Grecji. Minister: Zachęty będą

Tego lata ruch generowany przez Ryanaira w Niemczech spadł o 28 procent, podczas gdy na innych rynkach można było zaobserwować wzrost. Dotąd przewoźnik osiągnął 115 procent wielkości ruchu notowanego przed covidem.

- Jako największa linia lotnicza w Europie Ryanair żałuje, że z powodu wyższych opłat lotniskowych musi ogłosić rozkład lotów z Berlina mniejszy o 40 procent wobec planu z 2019 roku - mówi cytowany w komunikacie prezes Ryanaira Michael O’Leary. Jak tłumaczy, linii bardziej opłaca się przenieść ruch do innych części kraju i Europy.

O’Leary apeluje zarówno do niemieckiego rządu, jak i do dużych portów lotniczych o obniżenie opłat i podatków, żeby wzmocnić odbudowę ruchu lotniczego i turystyki i wspierać tworzenie nowych miejsc pracy.