Centralne lotnisko zmiecie małe porty

123RF

Być może niektóre lotniska regionalne w Polsce mają przed sobą już tylko kilkanaście lat działania. Centralny Port Lotniczy będzie dla nich zagrożeniem

Otwarcie Centralnego Portu Lotniczego w okolicy Babska bądź Mszczonowa zatrzęsie regionalnymi portami. Ofiarą padnie stołeczne Lotnisko Chopina i port w Łodzi. Z tym drugim nie będzie problemu, bo łodzianie już teraz zdecydowanie wolą latać z Warszawy, z którą ich miasto łączy autostrada. Z łódzkiego lotniska korzysta miesięcznie ok. 20 tysięcy ludzi. Mało logiczne będzie także dalsze funkcjonowanie portu w Radomiu, niepewny jest los Bydgoszczy. Nie wiadomo, jaka będzie polityka Ryanaira i innych niskokosztowych linii lotniczych korzystających z lotniska w Modlinie. Lotnisko to może więc przetrwać, jeśli umocni się tam czarterowy biznes. Ale w nieoficjalnych rozmowach szefowie polskich lotnisk nie ukrywają swoich obaw przed konkurencją CPL. I wiedzą, że teraz mają jedyną szansę, żeby przyciągnąć do siebie przewoźników i zachęcić mieszkańców regionu do latania. Jeśli ich biznes będzie silny, a ruch będzie rósł, CPL wcale nie musi im zagrozić.

– Wielokrotnie podważano sens istnienia lotnisk w Szczecinie czy Poznaniu, argumentując, że Polacy po otwarciu granic będą woleli latać z Berlina. Ale zagrożenie się nie zmaterializowało. Na wzrost liczby odpraw pasażerskich w tych dwóch portach wpłynęło z pewnością przedłużająca się budowa megalotniska Berlin Brandenburg. Ale nie tylko. Polacy polubili latanie z bliskich portów, bo tak jest wygodniej i taniej – mówi Kurt Hoffmann, analityk europejskiego rynku lotniczego.

– Transport lotniczy w Polsce ma wielką przyszłość – przekonuje Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury i budownictwa. Jego zdaniem regiony będą się rozwijały, a to przełoży się na ruch lotniczy i to nie tylko na północy i południu kraju, zwłaszcza w Gdańsku czy Krakowie. Zyskać mogą także te najmniejsze. – Radom, Szymany, Lublin czy Bydgoszcz mają szansę na dojście do poziomu miliona pasażerów rocznie, a taki jest próg wymagany do utrzymania rentowności portu – mówił w ostatnią środę minister Szmit podczas konferencji w Warszawie.

A rynek faktycznie dynamicznie się rozwija. W ostatni czwartek niskokosztowy Ryanair otworzył piątą polską bazę, tym razem w Poznaniu. I natychmiast ogłosił uruchomienie z tego lotniska siedmiu nowych kierunków – do Tel Awiwu, Ejlatu, Billund, Castellon, Madrytu, Oslo Torp i Aten. Prezes poznańskiego portu Mariusz Wiatrowski nie ukrywa, że negocjacje z Irlandczykami były trudne. – Ale utworzenie bazy dla samolotu Ryanaira to ogromna szansa na szybki rozwój siatki połączeń, tak istotnej dla relacji biznesowo-turystycznych miasta – mówił prezes Wiatrowski na ceremonii otwarcia bazy. I ujawnił, że Madryt, który znalazł się już w siatce, to pierwszy krok w realizacji umowy z Ryanairem. – Na kolejne czekamy – podkreślił prezes Wiatrowski.

15 nowych kierunków, w tym sześć z regionalnych, otworzy w tym roku LOT. Linia uruchomi od czerwca loty do Tel Awiwu z Wrocławia, Poznania, Lublina i Gdańska. Od lipca narodowy przewoźnik poleci z Krakowa do Chicago. Dwa tygodnie temu samolot LOT wrócił zaś na trasę do Zielonej Góry.

O przyszłość swoich lotnisk mogą być spokojni zarządzający portami np w Rzeszowie, Katowicach, Gdańsku, Lublinie czy Krakowie. Bo najczęściej pasażerowie latający stamtąd do Warszawy przesiadają się w stolicy i potem lecą dalej. A to, czy tranzyt będzie w Warszawie czy pod Mszczonowem, jest im obojętne.

O swoje lotnisko spokojny jest Radosław Włoszek, prezes Kraków Airport. Ponad 17-procentowy wzrost ruchu w pierwszych dwóch miesiącach roku 2017 to efekt dużego zainteresowania otwartymi w sezonie zimowym nowymi połączeniami, chociażby do Genewy. Tylko Ryanair ogłosił z Krakowa 15 nowych tras. Liczba dostępnych kierunków podróży z tego miasta przekroczyła sto. I to nie jest koniec. – Negocjacje i rozmowy z przewoźnikami cały czas trwają, czego potwierdzeniem są m.in. ogłaszane w ciągu ostatnich trzech miesięcy nowe połączenia – mówi prezes Włoszek.

Jacek Krawczyk, ekspert lotniczy:

Chciałbym wiedzieć, jakie korzyści osiągnie Polska w wymiarze rozwoju biznesu, lokując centralny port koło Mszczonowa? I z likwidacji lotnisk w Warszawie, Radomiu, Łodzi, Modlinie. Pewnie też w Bydgoszczy. Bo nie jest tak, że Unia Europejska daje pieniądze i można z nimi zrobić co się chce i jak się chce. Komisja Europejska dokładnie wie, że zbyt wiele lotnisk wybudowano w Europie na podstawie obietnic, które nigdy nie zostały spełnione. Dodatkowo Bruksela jest bardzo krytycznie nastawiona do budowy nowych portów, natomiast nie ma wątpliwości, że jest problem z ich przepustowością. Bo są porty w Polsce, przez które można by przetransferować o wiele pasażerów więcej. Tylko że ich nie ma. Parlament Europejski zażądał już od Komisji Europejskiej i Europejskiego Trybunału Rozrachunkowego danych dotyczących lotnisk i z pewnością szczegółowo je będzie analizował.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Meksyk: Zalegalizujmy narkotyki, turystyka zyska

39 milionów zagranicznych turystów przyjechało w zeszłym roku do Meksyku. Kraj może wkrótce znaleźć ...

Nie wyślemy już Amerykanów do Korei Północnej

Biuro podróży Young Pioneer Tours, które wysłało amerykańskiego studenta Otto Warmbiera do Korei Północnej, ...

Minister turystyki Egiptu wymienia kadry na młodsze

Dywersyfikacją rynków źródłowych, bliższą współpracą z touroperatorami i nowym wizerunkiem Egiptu chwali się Rani ...

Nowy dyrektor hotelu lotniskowego w Krakowie

Kaja Wachowska, dotychczasowy kierownik sprzedaży i marketingu w hotelu Hilton Garden Inn Kraków Airport, ...

Hotelarze: Nad Bałtykiem zapowiada się dobry sezon

Zapowiada się kolejny bardzo dobry sezon – mówią hotelarze nad morzem. Zaczął się wcześnie, ...

Zima w Rainbow sprzedaje się lepiej niż rok temu

Biuro podróży Rainbow podało, że sprzedało już 23 tysiące wyjazdów na zimę 2018/2019 Wielkość ...