Gminy chcą więcej zarobić na opłacie klimatycznej

Nawet ponad 200 zł opłaty klimatycznej zapłaci czteroosobowa rodzina, która w przyszłym roku wybierze się na dwa tygodnie na narty lub nad morze. Gminy turystyczne i uzdrowiskowe ratują swoje budżety

Publikacja: 28.11.2011 10:00

Gminy chcą więcej zarobić na opłacie klimatycznej

Foto: Fotorzepa, Szymon Łaszewski

Samorządy, które borykają się z problemami finansowymi, na gwałt szukają dochodów, podnosząc tzw. opłatę miejscową, a w kurortach – uzdrowiskową. Uchwalając budżet na 2012 rok, z reguły sięgają po niemal maksymalne ustawowe stawki.

Sposób na kryzys

– Jest kryzys, a nie chcemy ograniczać inwestycji czy nakładów na edukację – tłumaczy rzecznik prezydenta Świnoujścia Robert Karelus. W tym zachodniopomorskim kurorcie podstawowa stawka wzrośnie o 30 proc.: z 3 do 4 zł za dobę (dla uzdrowisk ustawowa granica stawki to 4,06 zł, dla pozostałych - 2,08 zł, dla małych dzieci są ulgi).

– Szukamy pieniędzy, gdzie się da, to efekt ustawy o finansach publicznych – wyjaśnia Kazimiera Egielman, skarbnik położonego w Beskidach Szczyrku, który podniesie stawkę do 2 zł za dobę. – Przypuszczam, że w przyszłym roku opłaty miejscowe będą wyższe w większości turystycznych gmin.

Także w Darłowie (Zachodniopomorskie) stawka wzrośnie do prawie maksymalnych 2 zł. – To było nieuniknione – uważa burmistrz Arkadiusz Klimowicz. – Pretensje trzeba mieć jednak do ministra finansów, który tnie subwencje i ogranicza możliwość kredytowania, a nie do samorządów, którym zrzuca się na barki coraz więcej zadań, ale nie daje na to pieniędzy.

W Sopocie w przyszłym roku będzie obowiązywać 4-złotowa opłata klimatyczna (podwyżka o 10 groszy). Do 30-proc. podwyżki przymierza się Ustka (też uzdrowisko), gdzie opłata skoczy z 2 do 2,6 zł za dobę.

Wyjątkiem jest Kołobrzeg, gdzie radni zdecydowali pozostać przy 3-złotowej stawce. – Bo i tak jest dość wysoka – mówi rzecznik magistratu Michał Kujaczyński. Tu miasto uzupełni jednak dochody m.in. dzięki znaczącej podwyżce podatku od nieruchomości.

Klimatyczne, czyli podatek lokalny ściągany od przebywających czasowo w danej miejscowości w celach wypoczynkowych, turystycznych lub szkoleniowych, pobiera się, wliczając do rachunku za nocleg.

– To dla samorządów łatwy pieniądz – przyznaje Klimowicz. – Na dodatek ściągany nie od mieszkańców, lecz przyjezdnych, a ci nie głosują.

Miliony oraz bonus od państwa

W grę wchodzą poważne pieniądze, bo opłaty klimatyczne to po dochodach z PIT, CIT oraz podatku od nieruchomości, jedno z największych źródeł dochodów gmin turystycznych.

Na przykład małe środkowopomorskie Mielno (opłata wzrośnie z 1,90 do 2 zł) ściąga rocznie 1,6 mln zł klimatycznego, czyli tyle co Sopot.

A uzdrowiska mają superbonus – państwo dopłaca im drugie tyle z tytułu rekompensaty za ograniczenia (np. inwestycyjne) związane z ich statusem. I tak np. Kołobrzeg nawet przy dotychczasowych stawkach może liczyć łącznie na ponad 7 mln zł (pobrał w tym roku od turystów 3,5 mln zł). Podobnie Świnoujście, które po podwyżce zarobi dodatkowo ponad 2 mln zł.

Nie wszystkie gminy podnoszą opłatę. Część z nich dodatkowych pieniędzy poszuka w inny sposób – spróbuje uszczelnić system ich poboru. Bowiem wielu wynajmujących kwatery nie inkasuje opłat klimatycznych. – Wynajmujący coraz częściej unikają ściągania z turystów tego podatku, bojąc się, że to wystraszy gości – przyznaje Feliks Rosik, sekretarz położonej w Karkonoszach Szklarskiej Poręby. Jak ocenia, szara strefa klimatycznego sięga tu aż 40 proc. Szklarska Poręba podniosła opłatę klimatyczną do 1,95 zł.

Świeradów-Zdrój, uzdrowisko w Górach Izerskich, pozostawi opłatę na dawnym poziomie 2,5 zł. Za to burmistrz Roland Marciniak zapowiada działania, dzięki którym trudniej będzie unikać jej płacenia.

Cezary Molski, wicedyrektor departamentu współpracy regionalnej w Polskiej Organizacji Turystycznej, uspokaja: – Opłaty najczęściej rosną o 10 – 20 gr, więc nie jest to wzrost przerażający. Poza tym ten podatek coraz częściej służy poprawie jakości pobytu w danym miejscu.

Samorządy, które borykają się z problemami finansowymi, na gwałt szukają dochodów, podnosząc tzw. opłatę miejscową, a w kurortach – uzdrowiskową. Uchwalając budżet na 2012 rok, z reguły sięgają po niemal maksymalne ustawowe stawki.

Sposób na kryzys

Pozostało 93% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek