W środę w Grecosie ruszyła sprzedaż kolejnego sezonu letniego, przyszłorocznego. Biuro podróży oferuje na początek sto najpopularniejszych i najlepiej ocenianych przez klientów hoteli ze swojego programu.
– Chcemy być wcześniej niż zwykle na rynku. Widzimy, że jest sporo klientów, gotowych rezerwować już teraz ulubione hotele. To ci, którzy mają stabilną sytuację ekonomiczną, mogą więc planować wakacje z rocznym wyprzedzeniem – mówi wiceprezes Grecosa Janusz Śmigielski.
Rodziny z dziećmi, a czasem nawet po kilka rodzin planujących wyjazdy wspólnie, i grupy znajomych, potrzebują kilku pokojów w tym samym obiekcie i terminie. Teraz właśnie mogą sobie je zarezerwować.
Czytaj więcej
Biuro podróży Nekera ogłosiło start sprzedaży wyjazdów na sezon letni 2024 roku. „Przygotowaliśmy wiele nowości, ale również sprawdzonych od lat ki...
Nowe połączenia z polskich miast
W sprzedaży znalazły się wszystkie kierunki greckie i Cypr. W sumie jest ich 16. Touroperator oferuje też od razu podróże z wszystkich dziesięciu polskich miast. Zaplanował również nowe trasy – z Lublina będzie można polecieć na wakacje do Heraklionu, z Warszawy do Kawali, z Krakowa na Rodos, z Rzeszowa do Chanii, a z Gdańska na Cypr. Transport zapewnią linie lotnicze z którymi biuro podróży współpracuje od lat – Ryanair Sun, Sky Express i Enter Air.
Jak mówi Śmigielski, ceny skalkulowane na 2024 rok są „dobre”, chociaż generalnie o kilka procent wyższe niż w poprzednim sezonie. – Będzie jednocyfrowy wzrost, ale nie taki, jak między 2022 a 2023 rokiem, kiedy mieliśmy kulminację wzrostu cen paliwa lotniczego i spadku wartości złotego wobec euro i dolara – podkreśla.
Do wczesnego podejmowania decyzji w sprawie przyszłorocznego wypoczynku mają zachęcać klientów korzystne warunki rezerwowania – w tym niska zaliczka (10 procent), niski koszt gwarancji niezmienności ceny (39 złotych) i ubezpieczenia na wypadek rezygnacji (49 złotych). - Z takimi benefitami klienci powinni czuć się bezpieczni. Nawet, jeśli zmieni się otoczenie ekonomiczne, nie mają nic do stracenia – tłumaczy Śmigielski.
Popyt wrócił w czerwcu
Sto hoteli to dopiero jedna trzecia oferty, którą na 2024 rok planuje Grecos. Kolejne obiekty będą sukcesywnie dodawane do systemu rezerwacyjnego. Biuro podróży planuje, że w 2024 roku sprzeda więcej wyjazdów niż w 2023, ale na razie nie chce precyzować, jaki to będzie wzrost.
Do optymizmu, co do przyszłego sezonu skłaniają touroperatora wyniki obecnego lata. – Po okresie od maja do połowy czerwca, kiedy słabsza sprzedaż zmuszała nas do obniżania cen, wrócił popyt, dzięki któremu samoloty wypełniają się regularnie w 80-90 procentach na kilka tygodni naprzód. Tempo sprzedaży wyjazdów na lipiec, sierpień i wrzesień jest lepsze niż rok temu. Jeśli więc czasem na niektórych kierunkach i w niektórych terminach ceny last minute są rzeczywiście okazyjne, nie dzieje się nic złego – wyjaśnia Śmigielski.