Do miasta nad Canal Grande przyjeżdżają wypełnione niemal do ostatniego miejsca pociągi. Duży ruch panuje na lotnisku.

W wielu hotelach jest komplet gości. Ceny noclegów w historycznym centrum w niektórych hotelach o niskim i średnim standardzie sięgają 300-500 euro za noc. W wielu innych są one jeszcze wyższe.

Hotele, które zwykle wraz z nadejściem jesieni obniżały ceny, w tym roku utrzymują je na bardzo wysokim poziomie.

Czytaj więcej

Władze Wenecji: 10 euro za wejście do miasta to za mało. Może 30 euro powstrzyma turystów

Polacy zdziwieni tłumami w Wenecji, liczyli na większy luz

Wśród turystów jest wielu Polaków. Jak mówią dziennikarzowi PAP, są zdumieni tłumami, jakie widzą w rejonie placu Świętego Marka i w wąskich uliczkach.

– Niebywałe tłumy są wszędzie. Tego się nie spodziewaliśmy. Specjalnie postanowiliśmy przyjechać w październiku, żeby ominąć największy tłok i letni upał. A teraz mówią nam, że ruch jest większy niż w lecie – mówi Agnieszka, oprowadzająca po placu Świętego Marka grupę kilkunastu osób.

Turyści z Warszawy nie wykluczyli, że obecne nasilenie ruchu turystycznego to także efekt tego, że nie obowiązuje już opłata za wstęp do miasta w wysokości 5 lub 10 euro, pobierana w newralgiczne dni latem i wiosną od osób, które nie nocują w Wenecji i przybywają tylko na kilkugodzinne zwiedzanie. 

Kempingi pod miastem otwarte, ale pełne

Konsul honorowy Polski w Wenecji, Marco Ferruzzi Balbi, zauważa, że na dwóch pobliskich kempingach jest już komplet gości. Oba obiekty dostały nagrodę za przedłużenie sezonu.

– Wenecja jest masowo odwiedzana także ze względu na trwające do 22 listopada Biennale Sztuki. Ono przyciąga zawsze ludzi z całego świata, bardziej niż Biennale Architektury – dodaje.

Konsul przypomina, że wszystko wskazuje, że władze Wenecji podniosą do 30 euro opłatę za wstęp do miasta pobieraną od turystów, którzy w nim nie nocują. Dominują głosy, że opłata w dotychczasowym wymiarze nie przyniosła oczekiwanego efektu.