PKS-y wciąż padają, górą pociągi

Fot. Shutterstock

Powołanie Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych w maju zeszłego roku nie zatrzymało likwidacji PKS-ów, z których część to aktywa państwowe.

Rządowa pomoc mająca wskrzesić PKS-y nie spełnia oczekiwań. Poziom wykorzystania Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych jest znikomy. Jeśli w 2019 roku łączny limit funduszy wynosił 300 milionów złotych, to wykorzystano z niego zaledwie 18 milionów złotych. W tym roku ma być niewiele lepiej. Według danych branżowej firmy analitycznej JMK Analizy Rynku Transportowego, z puli 800 milionów złotych samorządy wykorzystają około 60 milionów złotych.

Fundusz na wybory

Z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych dofinansowywane ma być przywracanie lokalnych połączeń autobusowych. Wsparcie powinno obejmować linie komunikacyjne niefunkcjonujące od co najmniej trzech miesięcy przed wejściem w życie ustawy. Umowa o świadczenie na nich usług publicznego transportu zbiorowego ma być zawarta po wejściu przepisów w życie.

Zdaniem analityków rynku słabe zainteresowanie funduszem ma wynikać z jego niedopracowania: tworzony był zbyt szybko, pod wybory samorządowe.

CZYTAJ TAKŻE: Premier: Lepsze siermiężne PKS-y niż ich brak

Jest także finansowo niedoszacowany – stawka dopłaty wynosi 1 złoty za przejechanie kilometra wobec rynkowego poziomu 47 złotych za kilometr. Problemem jest także brak rozwiązań długoterminowych. Umowy przewozowe są podpisywane na rok. A to skutecznie eliminuje możliwość zakupu nowych i ekologicznych pojazdów, co z kolei uniemożliwia poprawienie atrakcyjności zbiorowego transportu.

Ustawa o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych weszła w życie w lipcu 2019 roku. Od tamtej pory przeprowadzono trzy nabory wniosków o dofinansowanie.

W wyniku ostatniego naboru na rok 2020 dopłatą objętych zostanie 1741 linii (w pierwszym naborze było ich około 1300, w drugim 1500). Dofinansowane przewozy funkcjonować będą na obszarze 964 gmin i obejmą nieco ponad 14 milionów mieszkańców. Jak podaje JMK, najwięcej linii objętych dopłatą jest na Mazowszu i Podkarpaciu – po 251. Kolejne jest województwo wielkopolskie – 186 linii, z kolei najmniej połączeń uruchomiono w Warmińsko-Mazurskiem – 25, Zachodniopomorskiem – 37 i Lubuskiem – 58.

Nie do uratowania

Tymczasem PKS-y dalej upadają. Od ubiegłego roku w likwidacji jest PKS Częstochowa, jeden z największych w tej grupie przewoźników. W grudniu ubiegłego roku wniosek o ogłoszenie upadłości złożył w sądzie PKS w Gnieźnie. Kilka tygodni wcześniej przewoźnik ograniczył kursy na kilku liniach, między innymi pomiędzy Gnieznem a Wrześnią, gdzie w czerwcu 2018 roku Koleje Wielkopolskie reaktywowały zamknięte sześć lat wcześniej połączenia Gniezno-Września-Jarocin.

Z kolei w połowie stycznia, po wielokrotnych bezskutecznych próbach ratowania, ogłoszona została upadłość PKS w Zamościu, należącego do samorządu województwa lubelskiego. Pasażerskie międzymiastowe przewozy autobusowe maleją praktycznie w całym kraju.

ZOBACZ TAKŻE: Powstała polska sieć krajowych połączeń autobusowych

Jak podaje GUS, w 2018 roku skorzystało z nich 336,5 tysiąca osób, o 11 procent mniej niż rok wcześniej. Największy spadek miał miejsce w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie liczba podróżnych zmalała w porównaniu z 2017 rokiem o prawie 31 procent – do 40,7 tysiąca. Niepokojący jest fakt, że na 14 województw jedynie w czterech odnotowano wzrost popytu na przejazdy autobusami: w pomorskim, podkarpackim, zachodniopomorskim oraz podlaskim, przy czym w tym ostatnim niemal trzykrotnie.

Kurczą się także krajowe linie regularnej komunikacji autobusowej. Na koniec grudnia 2018 roku ich liczba wynosiła nieco ponad 11,6 tysiąca, podczas gdy rok wcześniej było ich przeszło 13 tysięcy. W rezultacie łączna długość w kilometrach skróciła się w tym czasie z 627,5 tysiąca kilometrów do 559,3 tysiąca kilometrów. Zarazem, o ile liczba linii dalekobieżnych w całym kraju pozostała praktycznie na takim samym poziomie (357 linii w 2017 roku i 356 w 2018), o tyle liczba linii regionalnych stopniała w latach 2017-2018 z 1877 do 1562, a linii podmiejskich z 10643 do 9557.

Na mizerii autobusów skorzysta kolej

Na kłopotach przewoźników autobusowych powinna korzystać kolej. W pierwszych 11 miesiącach 2019 roku (ostatnie dane Urzędu Transportu Kolejowego) z usług kolei skorzystało w Polsce ponad 307,4 miliona pasażerów.

To prawie 8 procent więcej niż w podobnym okresie rok wcześniej. – Rok 2019 potwierdza stabilny wzrost zainteresowania pasażerów usługami transportu kolejowego – komentuje Ignacy Góra, prezes urzędu.

Popyt wykorzystują przewoźnicy regionalni, rozszerzając ofertę. Przykładem są Koleje Wielkopolskie – od grudnia 2019 roku zaczęły kursować do Piły. Przewoźnik zakłada, że po modernizacji linii pomiędzy Poznaniem a Szczecinem zacznie jeździć także do Krzyża.

Atutem kolei regionalnych staje się także odmładzany tabor, a nowoczesne pojazdy spalinowe pomagają odbudowywać lokalne połączenia. Ocenia się, że rosnąć będą zwłaszcza przewozy aglomeracyjne, bo korki na drogach są coraz większe, a punktualność przewoźników kolejowych poprawia się. To także działa na niekorzyść autobusów.

Nadmiar starych, nowych brak

Zwłaszcza że wiele do życzenia pozostawia również ich wiek. Z danych GUS-u wynika, że wśród 119,5 tysiąca pojazdów na koniec 2018 roku najliczniejsza grupę stanowiły te mające 31 lat i więcej – 29,6 tysiąca. Z kolei autobusów nowych, do roku, było 4,6 tysiąca, dwuletnich niespełna 2 tysiące, trzyletnich niecałe 1,7 tysiąca. Trudno się tym proporcjom dziwić, zważywszy na duży prywatny import używanych autobusów i małe zakupy pojazdów nowych.

Według danych JMK w 2019 roku zarejestrowano w Polsce przeszło 31 razy więcej używanych autobusów międzymiastowych niż nowych – na 1210 sztuk pojazdów pochodzących z rynku wtórnego przypadło zaledwie 39 nowych. W dodatku ta różnica wciąż się powiększa. Rejestracje nowych autobusów międzymiastowych maleją (w 2018 roku zarejestrowano ich o przeszło połowę więcej), a używanych rosną (w ubiegłym roku wzrost do roku 2018 wyniósł 19 procent, to jest o 194 sztuki).

– To pokazuje, że dzięki rządowemu Funduszowi Rozwoju Przewozów Autobusowych zyskuje rynek wtórny – komentują eksperci JMK. Traci na przykład Autosan należący do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, nadzorowanej przez Ministerstwo Aktywów Państwowych.

Aleksander Kierecki, szef JKM Analiz Rynku Transportowego: W puli Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych na 2020 rok znalazło się 800 milionów złotych. To ponad 44 razy więcej niż zostało w ogóle wykorzystanych w toku dwóch rozstrzygniętych konkursów w 2019 roku, gdy z kwoty 300 milionów złotych rozdysponowanych zostało niespełna 18 milionów złotych. Liderami w odtwarzaniu połączeń autobusowych są województwa mazowieckie i podkarpackie. Uruchomiono tam najwięcej linii objętych dopłatą. W ogonie są województwa warmińsko-mazurskie, zachodniopomorskie i lubuskie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Przejazd z Kairu do Szarm el-Szejk krótszy o połowę

Cztery godziny, zamiast dotychczasowych ośmiu potrwa przejazd nową autostradą łączącą Kair z Szarm el-Szejk. ...

Amadeus: Blockchain zmieni turystykę

Wyobraźmy sobie, że podczas kontroli na lotnisku udostępniamy dane z paszportu za pomocą aplikacji ...

Betlej: Rekordowy wzrost cen wycieczek

294 złote – o tyle średnio zdrożały wakacje z biurami podróży w porównaniu z ...

Z Olsztyna do Bremy z Wizz Airem

Wizz Air ogłosił dzisiaj otwarcie nowej trasy z lotniska Olsztyn Mazury do Bremy w ...

TFG: Nowy system ułatwi rozliczenie i kontrolę

Na początku przyszłego roku ruszy pilotażowo nowy system informatyczny Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego. Platforma ma ...

Betlej: Połączenie agentów się opłaci

Skonsolidowanie się Wakacji.pl z My Travel to dobry ruch biznesowy. Pozwoli agentom turystycznym dotrzeć ...