Premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił te informacje dziś podczas wystąpienia na targach turystycznych Fitur, odbywających się w Madrycie – podaje agencja Reutera.
Jak powiedział, z udogodnień na początek skorzystają podróżni z wybranych 10 krajów spoza wspólnoty, w których liczba zakażeń koronawirusem jest mała. Chodzi m.in. o Wielką Brytanię, Australię, Chiny, Singapur, Koreę Południową, Nową Zelandię i Izrael.
CZYTAJ TEŻ: Hiszpania: Nie ścigamy się z innymi w otwieraniu turystyki
W tej chwili osoby podróżujące do Hiszpanii muszą przedstawić negatywny wynik testu PCR na koronawirusa, wykonanego najwcześniej na 72 godziny przed podróżą. Nie dotyczy to tylko dzieci do 6 roku życia. Przed wyjazdem trzeba też wypełnić formularz Ministerstwa Zdrowia.
Hiszpania przed kryzysem była drugim najczęściej odwiedzanym kierunkiem na świecie. Uzyskiwała dzięki turystyce 12 procent PKB. Z powodu pandemii koronawirusa liczba przyjazdów spadła w zeszłym roku o 80 procent.
Dotąd w kraju na covid-19 zachorowało 3,6 miliona ludzi, a 78 tysięcy z nich zmarło. Wraz z postępującymi szczepieniami sytuacja się poprawia, dzięki czemu można luzować kolejne obostrzenia. Od 9 maja w Hiszpanii nie obowiązuje już stan wyjątkowy, co spowodowało wzrost liczby rezerwacji w hotelach.
Sanchez twierdzi, że dzięki wprowadzeniu nowych zasad podróżowania liczba przyjazdów powinna dojść do końca roku do 70 procent wartości sprzed pandemii. W sezonie letnim gości ma być między 30 a 40 procent wobec sezonu z 2019 roku.
ZOBACZ TEŻ: Bruksela – jest porozumienie w sprawie certyfikatu covidowego
Hiszpańskie Stowarzyszenie Przewoźników Lotniczych ALA przyjęło informację z zadowoleniem, ale jego prezes, Javier Gandara, podkreśla, że nadal nie wszystkie problemy są rozwiązane. Chodzi między innymi o to, że Hiszpania nie znalazła się na zielonej liście krajów, ale na pomarańczowej, jaką sporządził rząd Wielkiej Brytanii. W związku z tym brytyjscy turyści wracający z wakacji w Hiszpanii do domu muszą nie tylko wykonać dwa testy PCR, ale i odbyć kwarantannę w domu.
Z kolei federacja hotelarska CEHAT zarzuca władzom krajowym i europejskim, że wprowadzanie certyfikatu covidowego trwa zbyt długo. Gdyby został wdrożony wcześniej, być może ważne dla hiszpańskiej branży miesiące maj i czerwiec nie byłyby stracone.