Linia upada, konkurencja ożywa

Dziesięć miesięcy odbudowywał się węgierski ruch lotniczy po bankructwie Malevu. Skorzystały na tym przede wszystkim linie niskokosztowe - Ryanair i Wizz Air

Publikacja: 18.12.2012 08:15

Linia upada, konkurencja ożywa

Foto: Bloomberg

Początkowo, po uziemieniu węgierskiej linii, utrata ruchu była poważna - w lutym 2012  odleciało z Budapesztu o 22 procent mniej pasażerów, niż w tym samym okresie rok wcześniej. We wrześniu było to  nadal o 6,1 proc. mniej, niż w tym samym miesiącu 2011.

Zwiększyły liczbę połączeń także  linie tradycyjne. Najwięcej zyskała Lufthansa, najsilniejszy zachodni przewoźnik w naszym regionie, którego udział wzrósł z 7 proc.  z czasów operacji Malevu do 12 proc. obecnie.

Dzisiaj z Budapesztu można polecieć do 88 portów i od tego czasu pojawiło się tam 6 nowych przewoźników i 13 nowych tras. Do  jesieni 2012 na  38 z 58 tras należących do Malevu zostało już „obsadzonych" przez konkurencję upadłej linii.  Np. na trasie  Budapeszt-Warszawa lata jedynie LOT, a odpowiedzialni za siatkę naszego przewoźnika, który znalazł się teraz w bardzo nieciekawej sytuacji uznali ,że lepiej jest wypełnić jeden samolot,niż dodawać  rejs.

Teraz największe bitwy toczą się między Ryanairem, który otworzył bazę w Budapeszcie w kilkanaście dni po upadku Malevu i Wizz Airem. Te dwie linie mają dzisiaj na swoim koncie  łącznie 42 proc. wszystkich połączeń ze stolicy Węgier, z tym że Irlandczycy jednak są sprawniejsi, zgarniając ok. jednej czwartej wszystkich pasażerów wylatujących z Budapesztu. Ryanair  w ciągu niespełna dwóch tygodni bo bankructwie Malevu otworzył połączenia do Sztokholmu  Skavsta, Barcelony, Madrytu, Dublina, Londynu Stansted i Karlsruhe. I to pomimo,że zimą 2011/12 rozstał się z Węgrami po podniesieniu opłat w Budapeszcie. Po tych 6 trasach uruchomił dalsze 26, a prezes linii, Michael O'Leary nie ukrywał, że takiego sukcesu na rynku jeszcze nie miał.

Wizz Air natomiast dodał 6. samolot do bazy w Budapeszcie i w efekcie latem miał 32 połączenia.

Za nimi ciągną tam również i pozostałe liczące się na europejskim rynku low-costy- easyJet i coraz aktywniejszy na rynku Norwegian Air Shuttle. Do połączeń  z Budapesztem szykuje się też tania linia należąca do KLM - Transavia, która ma latać do Rotterdamu, chociaż ma już połączenie z Amsterdamem.

W każdym razie w pierwszej dziesiątce największych przewoźników na węgierskim rynku, to nadal linie tradycyjne  przy tym wśród nich (na trzecim miejscu na liście największych przewoźników) ma Lufthansa, bo połączenie z Frankfurtem pozostało najpopularniejszym dla samolotów odlatujących ze stolicy Węgier.

Ale mimo wszystko, po przejęciu większości operacji przez tanie linie,pasażerowie nie mają już tak wygodnych podróży.Znaczniej trudniejsze są przesiadki, bo Ryanair i Wizz Air oferują loty z  jednego lotniska na drugie, bez możliwości kontynuowania podróży. Tymczasem Malev zapewniał także tranzyt, jak chociażby najtańsze (po ukraińskim Aerosvicie) połączenie z Europy Środkowej do Bangkoku. Na razie więc stolica Węgier  przestała być portem przesiadkowym (hubem)  i dopóki nie stanie się nim ponownie nie ma szans na odbudowanie ruchu w Budapeszcie, bo proste metody połączeń oferowanych przez linie niskokosztowe już się wyczerpały.

Wizz Air czeka teraz na zezwolenie by móc otworzyć połączenia Budapesztu z Moskwą i trasy Budapeszt- Stambuł, gdzie latają wyłącznie odpowiednio- Aerofłot i Turkish Airlines.

Pozostały jeszcze ceny biletów - które zależnie od tras poszły w górę - o 5-10 proc. zależnie od kierunku i przewoźnika.

Plany na rok przyszły są następujące: Budapeszt zamierza stworzyć zachęty dla nowych przewoźników, którzy zdecydują się otworzyć połączenia. Nie ma jednak wątpliwości, że jaka by nie była strategia, to Węgry pozostają bez własnej narodowej linii. Tyle, że kto wie, czy nie jest to najlepsza strategia dla  rynku lotniczego w naszym regionie, kiedy to okazało się, że narodowe linie nie są w stanie przetrwać naciskane z jednej strony low-costami, a z drugiej - przewoźnikami z potężnych zachodnioeuropejskich linii. Wniosek może być jeden: jeśli tak się stanie, polecimy mniej wygodnie i drożej.

Początkowo, po uziemieniu węgierskiej linii, utrata ruchu była poważna - w lutym 2012  odleciało z Budapesztu o 22 procent mniej pasażerów, niż w tym samym okresie rok wcześniej. We wrześniu było to  nadal o 6,1 proc. mniej, niż w tym samym miesiącu 2011.

Zwiększyły liczbę połączeń także  linie tradycyjne. Najwięcej zyskała Lufthansa, najsilniejszy zachodni przewoźnik w naszym regionie, którego udział wzrósł z 7 proc.  z czasów operacji Malevu do 12 proc. obecnie.

Pozostało 87% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy