Lotnictwo - tej kury już bardziej skubać nie wolno

W polskim Produkcie Krajowym Brutto transport lotniczy ma udział zaledwie 0,5 procent. W światowym — 3,5 procent. Jeszcze bardziej niekorzystnie wygląda zatrudnienie, jakie na świecie i w Polsce daje ta branża

Publikacja: 15.05.2012 16:39

Lotnictwo - tej kury już bardziej skubać nie wolno

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Dlaczego? Na to pytanie łatwo odpowiedzieć - bo rozwój lotnictwa w Polsce hamują dziesiątki przepisów, podatki, opłaty. Nie mówiąc już o tym, że paliwo lotnicze z niewiadomego powodu należy w Polsce do najdroższych w Europie.

Jednak podczas wtorkowej konferencji IATA (Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych) w Warszawie chwalono polskie władze. Przede wszystkim za to, że obecny prezes LOT-u, Marcin Piróg, jest najdłużej urzędującym szefem LOT-u od 8 lat. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a jest taka szansa, bo LOT poprawia wyniki, to Piróg dotrwa przynajmniej 24 miesiące na tym stanowisku. To w ciągu tych 8 lat już będzie rekord absolutny.

Mała w tym zasługa władz, które wreszcie zrozumiały, że najlepiej jest nie przeszkadzać, większa samego LOT-u, który wiedząc, że jest skazany na przejęcie przez którąś z konkurencyjnych linii, robi wszystko, żeby to przejęcie odbyło się na jak najlepszych dla niego warunkach.

Czyli gorzej być nie może? Może! Wtedy, kiedy Unia Europejska w pełni wprowadzi opłaty za korzystanie z usług tej branży. Małe pocieszenie, że dodatkowy podatek będzie tak samo bolał konkurencję.

Czy może być lepiej? Oczywiście. Jeśli na serio zastanowią się nad tym wszyscy, którzy mają w tej sprawie coś do powiedzenia.

Bo nie ma powodu, aby Komisja Europejska każdą transakcję pozbycia się zbędnego majątku przez LOT badała, czy przypadkiem nie jest to pomoc publiczna. Gdyby nie nakładała nowych podatków w czasie, gdy europejskie lotnictwo ponosi straty. Gdyby urzędnicy w Brukseli zastanowili się, czy rzeczywiście korzystny dla przewoźników jest zapis, że inwestor spoza Unii Europejskiej nie może przejąć więcej, niż 50 procent udziałów w lotniczej linii Europejskiej. I gdyby zastanowili się, czemu od początku roku zbankrutowało w Europie już ośmiu przewoźników.

Tych spraw, nad którymi Bruksela powinna się zastanowić jest o wiele więcej. Jak chociażby, dlaczego tak opornie idzie stworzenie wspólnej przestrzeni lotniczej w Europie, co liniom lotniczym dałoby korzyści nie do przecenienia. Pośrednio także i rządom krajów unijnych, bo większy ruch lotniczy, to większe wpływy z podatków, większe zatrudnienie, więcej ruchu w gospodarce.

Kto i kiedy z tego wszystkiego wyciągnie wnioski? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Dobrze, że IATA podczas konferencji w Warszawie podsunęła polskim i europejskim władzom tematy do przemyślenia. Na razie wniosek jest jeden: nie warto bez litości i zastanowienia skubać kury, która znosi jajka. Może nie są one złote, bo te czasy już minęły, ale robi to regularnie i dobrze rokuje na przyszłość.

Dlaczego? Na to pytanie łatwo odpowiedzieć - bo rozwój lotnictwa w Polsce hamują dziesiątki przepisów, podatki, opłaty. Nie mówiąc już o tym, że paliwo lotnicze z niewiadomego powodu należy w Polsce do najdroższych w Europie.

Jednak podczas wtorkowej konferencji IATA (Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych) w Warszawie chwalono polskie władze. Przede wszystkim za to, że obecny prezes LOT-u, Marcin Piróg, jest najdłużej urzędującym szefem LOT-u od 8 lat. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a jest taka szansa, bo LOT poprawia wyniki, to Piróg dotrwa przynajmniej 24 miesiące na tym stanowisku. To w ciągu tych 8 lat już będzie rekord absolutny.

Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek