Lufthansa i International Consolidated Airlines Group osiągnęły wstępne porozumienie w sprawie sprzedaży British Midland (BMI) – głosi komunikat niemieckiego właściciela.
– Przewidziano podpisanie umowy w najbliższych tygodniach – dodał podczas telefonicznej konferencji prasowej dyrektor Lufthansy ds. kontaktów z inwestorami Frank Huelsmann. – Chodzi o to, by transakcja została dopięta w I kwartale 2012.
Do tego dnia obie strony ustalą szczegóły transakcji, zwłaszcza cenę. Analitycy wyceniają BMI na 400 mln funtów (463 mln euro). IAG zbada księgi rachunkowe BMI, a umowa musi uzyskać aprobatę organów antymonopolowych. - Już zwróciliśmy się do Komisji Europejskiej – ujawnił dyrektor.
Jak informują media, zakupem BMI był również zainteresowany Virgin Atlantic. Spółka była zainteresowana zakupem ze względu na atrakcyjne sloty (czas startów i lądowań) na lotnisku Heathrow. Huelsmann nie chciał tego komentować, stwierdził jedynie, że podczas negocjacji IAG zaoferował lepsze warunki z punktu widzenia BMi i Lufthansy. IAG kupi MBI w całości łącznie ze slotami. Według dziennika "Handelsblatt", BMI wraz z British Airways mają 51 proc. tych slotów na Heathrow.
Niemcy są właścicielami brytyjskiej linii lotniczej od 2008 r. Niedawne kryzysy w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie uniemożliwiły im przywrócenie rentowności. Po 9 miesiącach BMI ma stratę operacyjna 154 mln euro, rok wcześniej miała 90 mln.
IAG złożona z British Airways i Iberii istnieje od stycznia 2011, w III kwartale zanotowała spadek zysku netto o 26 proc. do 267 mln euro z powodu drogiego paliwa. Rok wcześniej miała 362 mln zysku. Obroty wzrosły o 2,2 proc. do 4,49 mld, ale koszty paliwa zwiększyły się o 23,7 proc.
Głównym wyzwaniem w 2012 r. będzie wchłonięcie rosnących cen paliwa przy spodziewanym mniejszym popycie na przewozy – uważa ta spółka.
- Kupno BMI to „fantastyczna historia" i dobre wyjście dla brytyjskiej gospodarki i dla konsumentów – uważa szef IAG Willie Walsh. – Rozbudujemy nasze sieci połączeń, zwłaszcza na długich trasach, które SA tak ważne dla brytyjskiej gospodarki. Umowa pozwoli nam też zbliżyć się bardziej do wschodzących rynków – dodaje.