Paryski Luwr zwiększy w przyszłym roku opłatę za wstęp o 29 procent, z 17 euro do 22 euro. To pierwsza podwyżka od 2017 roku. Dyrekcja muzeum wyjaśniła w oświadczeniu, na które powołuje się agencja prasowa Reuters, że większa taryfa pomoże placówce uporać się z wyższymi kosztami energii i sfinansuje bezpłatny wstęp dla wybranych kategorii zwiedzających (m.in. niepełnoletni, mieszkańcy krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego poniżej 26. roku życia, nauczyciele, dziennikarze).
Luwr to najliczniej odwiedzane muzeum na świecie, w ubiegłym roku gościło 7,8 miliona zwiedzających - to o 170 procent więcej porównaniu z rokiem 2021 i o 19 procent mniej względem 2019 roku. Aż 40 procent zwiedzających skorzystało z bezpłatnych wejściówek.
70 procent ogółu gości stanowili cudzoziemcy, byli to gównie Amerykanie (18 procent), Niemcy i Włosi (po 8 procent), Brytyjczycy (6 procent) i Hiszpanie (5 procent).
W czerwcu zeszłego roku dyrekcja podjęła decyzję o ograniczeniu dziennej liczby wejść z 45 tysięcy do 30 tysięcy, aby, jak tłumaczyła, „zapewnić turystom większy komfort zwiedzania i poprawić warunki pracy personelu”.
Czytaj więcej
Francuski rząd chce zakazać korzystania z niektórych papierosów elektronicznych, a te tradycyjne mają być dużo droższe. Pojawią się też strefy woln...
Metro dwa razy droższe
Podwyżka szykowana przez Luwr nie jest jedyną, na jaką muszą przygotować się turyści planujący wyjazd do Paryża latem. Podczas igrzysk olimpijskich (26 lipca - 11 sierpnia) i paraolimpijskich (28 sierpnia - 8 września) ceny biletów na metro będą niemal dwukrotnie wyższe - za jednorazowy bilet trzeba będzie zapłacić 4 euro (obecnie 2,1 euro).
Prezydent regionu Île-de-France, obejmującego Paryż i siedem okolicznych departamentów, Valerie Pecresse, zapowiedziała niedawno, że zostanie również stworzony specjalny karnet „Paryż 2024” umożliwiający podróżowanie transportem publicznym po całym regionie Île-de-France - dzienny ma kosztować 16 euro, a tygodniowy najwyżej 70 euro. Przed podwyżkami chronieni będą mieszkańcy, zaś turyści zapłacą „uczciwą cenę” - stwierdziła Pecresse.
Hotelarze windują ceny
To nie wszystko - poszybowały również ceny hoteli. Wedle raportu przedstawionego przez zastępcę burmistrza Paryża ds. turystyki i życia nocnego Frederica Hocquarda średnia cena noclegu w hotelu w regionie paryskim w lipcu tego roku wynosiła 169 euro, w lipcu 2024 roku ma wzrosnąć do 699 euro.
- W wypadku hoteli dwugwiazdkowych wzrost cen wynosi 366 procent, zaś trzygwiazdkowych 475 procent - mówi Hocquard, cytowany przez agencję Reutera, i przewiduje, że turyści będą wynajmować pokoje za 200 euro za noc w Nantes, Lille lub Rennes i dojeżdżać do Paryża pociągiem, by zaoszczędzić.
- Chcemy, aby igrzyska przyciągnęły turystów, ale nie przyciągną, jeśli nocleg kosztować będzie 700 euro. Podczas igrzysk w Londynie ceny były zbyt wysokie, obłożenie hoteli spadło o 12 procent. Nie można potroić ceny pokojów. Można pozwolić sobie na podwyżkę o 10 czy 15 procent, ale nie o 300 procent. To nie zadziała - mówi zastępca burmistrza. - W ten sposób nakarmimy bestię Airbnb - dodaje.
Raport gani także paryskich hotelarzy za zbyt długie zwlekanie z otwarciem rezerwacji na czas igrzysk. Około 66 procent hoteli nadal nie jest dostępnych na platformach rezerwacyjnych - czytamy w nim.