Minister transportu Francji, Patrice Vergriete, zapowiada w rozmowie z gazetą „Le Parisien”, że w czasie igrzysk olimpijskich nad Paryżem pojawią się dwuosobowe drony. To taksówki powietrzne, które, poza pilotem, zabiorą tylko jednego pasażera – donosi niemiecki portal T-online. – To postęp technologiczny, który może okazać się użyteczny – dodaje minister.
Drony wylądują na Sekwanie
Maszyny będą latać z maksymalną prędkością 110 kilometrów na godzinę, będzie można z nich korzystać w wyznaczonych porach. Co więcej, nie będą one dostępne dla szerokiej publiczności. Drony będą miały cztery lądowiska wyznaczone w granicach metropolii, między innymi na lotnisku Charlesa de Gaulle’a i na mniejszym — Le Bourget. Pojawi się też pływająca platforma na Sekwanie w zachodniej części Paryża, będzie służyć za lądowisko.
Volocopter napędzany jest elektryczną baterią
Producent dronów, niemiecka firma Volocopter, porozumiała się w tej sprawie z operatorem lotniska ADP, zarządzającymi komunikacją autobusową i metrem RATP i paryskimi władzami.
Taksówki powietrzne — transport dla bogatych
Zanim drony zostaną wprowadzone do szerokiego użytku, francuskie władze muszą się przekonać, ze ten środek transportu jest rzeczywiście przyjazny środowisku - dzięki temu, że działa na baterie, ma być rozwiązaniem niskoemisyjnym.
– W czasie rozgrywek przeprowadzimy testy. Jeśli się okaże, że nie przynoszą one oczekiwanych efektów, a drony powodują zbyt wiele hałasu, wyciągniemy konsekwencje – zapowiada Vergriete. Minister nie jest zwolennikiem nazywania tego rozwiązania latającą taksówką.
Koncepcja już budzi sprzeciw. Rada Miasta Paryża wypowiedziała się jednogłośnie przeciwko rozwiązaniu. – To greenwashing w najczystszej formie, środek transportu dostępny dla ultrabogatych, którzy się spieszą. W dronie jest miejsce tylko dla jednego pasażera – tłumaczy zastępca burmistrza Paryża Dan Lert, cytowany przez agencję informacyjną AFP.