Prezydent Rady Teneryfy (Tenerife Cabildo) Pedro Martin ogłosił, że w 2021 roku działać zacznie linia lotnicza, dzięki której wyspa uniezależni się od touroperatorów (czartery) i przewoźników lotniczych – podaje portal Canarian Weekly.

Ci ostatni zdaniem Martina utrzymują wysokie ceny biletów. Na przykład po ogłoszeniu, że rząd będzie dopłacał 75 procent do przelotów krajowych, bilety wcale nie staniały. Tymczasem zarówno osoby mieszkające w lądowej części Hiszpanii, które mają na Teneryfie rodziny, jak i turyści, powinni móc przylecieć na wyspę za „rozsądną cenę”.

CZYTAJ TEŻ: Wyspy Kanaryjskie chcą dopłacać do lotów z Polski

Początkowo przewoźnik ma latać do Hiszpanii kontynentalnej, z czasem uruchomić może także rejsy międzynarodowe. Proces administracyjny powołania nowego przewoźnika ma się zacząć najwcześniej w lutym. Wcześniej „trzeba podpisać umowy i zaproponować rozkład lotów, a następnie pozyskać samolot”.

Rząd Teneryfy planuje zainwestować w projekt 700 tysięcy euro. Lokalne władze mają już udziały w innych firmach transportowych, choćby w kolejce linowej na wulkan Teide – przypomina Canarian Weekly.

Już w 2019 roku, kiedy Ryanair zapowiadał likwidację baz na Wyspach Kanaryjskich, co tłumaczył koniecznością oszczędzania, a co faktycznie miało ostudzić oczekiwania płacowe pilotów, z którymi był w sporze, kanaryjscy hotelarze mówili, że potrzebują własnej linii lotniczej, która pozwoli im przywozić z Europy klientów. A w czerwcu zeszłego roku ogłosili już nawet, że zakładają taką firmę: Hotelarze z Kanarów zakładają linię lotniczą. Mają już samolot.