Podróże za rok będą droższe

AFP

W przyszłym roku średnia cena biletu lotniczego na świecie będzie o 2,6 procent większa niż w tym roku, a nocleg w hotelu podrożeje o 3,7 procent

W wypadku Europy Zachodniej różnice będą jeszcze większe i wyniosą odpowiednio 4,8 i 5,6 procent. Tak przewidują stowarzyszenie firm specjalizujących się w podróżach służbowych Global Business Travel Association i Carlson Wagonlit Travel.

Powodem są rosnące koszty paliwa, presja na podwyżki płac, nowe opłaty i podatki narzucane przez rządy na turystykę i podróże biznesowe, a także brak ludzi do pracy w lotnictwie.

Same koszty paliwa to w wypadku linii lotniczych ogromne kwoty. Lufthansa podała, że w pierwszym kwartale 2018 roku jej rachunki były o 250 mln euro większe niż rok temu. Japońskie linie ANA już w drugim kwartale zanotowały straty, a obniżenie prognozy zysków zapowiedziały wszystkie największe linie amerykańskie. Straty ma też Air France/KLM. Z kolei LOT po zysku wynoszącym 225 mln złotych w 2017 roku zapowiada zaledwie podtrzymanie tego wyniku, co i tak będzie wielkim sukcesem.

– Nie mamy co liczyć, że zyski będą takie, jakich oczekiwaliśmy jeszcze w grudniu 2017 roku – przyznaje dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) Alexandre de Juniac.

Piloci kosztują

– Biorąc pod uwagę braki kadrowe, przewoźnicy będą musieli oferować pilotom i personelowi pokładowemu coraz wyższe wynagrodzenia. Będą też próbowali przerzucać te koszty na pasażerów, podnosząc ceny biletów. Jednak na tych rynkach, gdzie konkurencja jest największa, zwłaszcza ze strony linii niskokosztowych, ceny nie pójdą w górę tak szybko – mówi „Rzeczpospolitej” Dominik Sipiński z Ch-Aviation, analityk rynku lotniczego.

Jego zdaniem najlepsze linie w ostatnich, bardzo dobrych latach, wypracowały dwucyfrowe marże, mogą więc pozwolić sobie na obniżenie zysków i niewielkie podwyżki taryf. Problemy mogą mieć mniej rentowni przewoźnicy, tacy jak LOT, którego marża nie przekracza 5 procent. – Będą miały wybór – albo powoli podnosić ceny biletów i tym samym tracić konkurencyjność w oczach pasażerów, albo przygotować się na wyraźny spadek zysków lub nawet straty – wyjaśnia Sipiński.

– Linie dysponujące najnowocześniejszymi samolotami, takimi jak dreamlinery czy boeingi 737 MAX lub airbusy A320neo, w mniejszym stopniu odczują podwyżki cen paliw. Jednak wzrost kosztów pracy, a także rosnące obciążenia związane z zatłoczeniem unijnej przestrzeni powietrznej i strajkami kontrolerów uderzą już we wszystkich tak samo – dodaje.

Zarobi rząd, zarobi linia

Zmiany na rynku już odczuwają pasażerowie. Większość przewoźników azjatyckich już teraz na lotach międzynarodowych bierze od 50 do 200 dolarów więcej, w zależności od kierunku. Prezes Lufthansy Carsten Spohr twierdzi, że linie nie mogą przenosić wyższych kosztów na pasażerów, ale „dostosują je” do rynku. Jak zwał, tak zwał, oznacza to podwyżkę.

Podróże drożeją również dlatego, że rządy zobaczyły w dużej skłonności do latania szansę na zwiększenie przychodów państw. Nakładają nowe opłaty na przewoźników. Odlatując z Wielkiej Brytanii poza Unię Europejską do każdego biletu, zależnie od kierunku i taryfy, pasażer dopłaca od 13 do nawet 470 funtów. Ale w cenach biletów znajdujemy najróżniejsze koszty – na przykład lot amerykańską Deltą z Nowego Jorku do Londynu i z powrotem to wydatek 1557 dolarów. Tymczasem sam przelot został wyceniony na 1012 dolarów. 320 dolarów to „dopłata wprowadzona przez przewoźnika na rejsie międzynarodowym”, a inne podatki i opłaty – 225 dolarów. Czyli oprócz kwoty podstawowej znaczące sumy idą do kasy linii lotniczej.

Koszty paliwa wciąż w górę

W 2017 roku średnia cena ropy naftowej oscylowała poniżej 50 dol. za baryłkę. Rok wcześniej Brent kosztował nawet 29 dol. Średnia na ten rok to 70 dol. za baryłkę, a może być więcej.

Tegoroczne wydatki przewoźników na paliwo lotnicze wyniosą 188 mld dol. Rok temu było to 149 mld, a dwa lata temu 135 mld. Nadal jednak daleko jest do rekordowych lat 2012–2014, kiedy przewoźnicy płacili po ok. 230 mld dol., a wydatki te stanowiły ponad jedną trzecią wszystkich kosztów operacyjnych. W tym roku jest to ponad 24 proc. Przed zwyżką cen linie bronią się transakcjami zabezpieczającymi (hedgingiem) i wykupują je przynajmniej na część dostaw. Większość przewoźników europejskich ma hedging na poziomie ok 50 proc., bo wtedy czuje się bezpieczna. Linie inwestują również w nową flotę, bo takie maszyny jak Dreamliner, A 350 czy A320 neo zużywają 15-proc. paliwa mniej niż samoloty poprzedniej generacji.

Opinia

Pekka Varuamo, prezes Finnaira

Wprowadzenie dopłat paliwowych z powodu drożejącej ropy naftowej musi się w pewnym momencie przełożyć na ceny biletów lotniczych. Przecież teraz więcej kosztuje też tankowanie samochodów, narzekamy i płacimy. Widzę, że już kilku przewoźników, bez informowania rynku, zdecydowało się na takie działanie. I pewnie również Finnair będzie musiał iść w tę stronę. Przy tak drogiej ropie same dopłaty nie rozwiążą problemu. Na rynku, zwłaszcza europejskim, jest ogromna konkurencja, przede wszystkim ze strony linii niskokosztowych, a one dopłat paliwowych nie wprowadzą. Przewoźnicy tradycyjni będą musieli znaleźć jakieś inne rozwiązanie, zwłaszcza ?w sytuacji, kiedy niskokosztowa konkurencja zaczyna latać także na trasach długodystansowych..

Mogą Ci się również spodobać

Islandia coraz popularniejsza, więc droższa

Prawie 40 tysięcy Polaków odwiedziło w zeszłym roku Islandię. To o 13 tysięcy więcej ...

Bitwa nad Kabulem – na latawce

Młodzi Afgańczycy lubią na wzgórzach Kabulu puszczać latawce. Kto ładniejszy, kto wyżej. Na miejscu ...

Afryka czy Europa – który kierunek wybrać na wakacje?

Afryka czy Europa, to z pewnością jedno z pytań, jakie może chodzić po głowie ...

LOT: Seul trafiony na 83 procent

Na rejsy Warszawy do Seulu jest większy popyt niż LOT zakładał. Dlatego linia lotnicza ...

Duży ruch na stanowiskach regionalnych przedstawicieli biur podróży

Początek roku zaowocował kilkoma zmianami kadrowymi w biurach podróży. Jakub Koput, Michał Paczkowski i ...

TFG pierwszy raz wypłacił pieniądze klientom zbankrutowanego biura podróży

Turystyczny Fundusz Gwarancyjny wypłacił pieniądze klientom poszkodowanym w wyniku upadku biura podróży Martin z ...