Prezes Wizz Aira: Jesteśmy zdyscyplinowani, a przed nami tylko wzrost

Fot. Bloomberg

W Europie Środkowo-Wschodniej lata 20-25 procent mieszkańców, a w Europie Zachodniej połowa. To nasza szansa – mówi prezes Wizz Aira József Váradi.

Danuta Walewska: Największe linie europejskie informują o spadających zyskach, o wojnie cenowej w Wiedniu i ograniczeniach siatki. Tymczasem Wizz Air chwali się rosnącym zyskiem. Czy was nie dotyczą kłopoty na europejskim rynku lotniczym?

József Váradi: Po prostu jesteśmy bardzo zdyscyplinowani. Dlatego potrafimy szybko dostosować się do każdych warunków znacznie efektywniej niż nasza konkurencja.

Na jakie rynki postawi teraz Wizz Air? Gdzie szanse na wzrost przewozów są największe?

To przede wszystkim Europa Środkowa i połączenia z Europą Zachodnią. Przy tym rynek środkowo- i wschodnioeuropejski nadal powinien rosnąć, ponieważ w dalszym ciągu obywatele krajów z tych regionów latają znacznie rzadziej niż ci mieszkający na zachodzie kontynentu. To dlatego właśnie wschodnia część kontynentu wydaje się szczególnie atrakcyjna dla Wizz Aira.

Przy tym nie zamierzamy znacząco zagęszczać siatki na zachodzie Europy, a na przykład w Wiedniu pojawiliśmy się w szczególnych okolicznościach. Gdyby takie możliwości pojawiły się w innych portach, z pewnością z nich skorzystamy. Na razie jednak skupiamy się na rozwoju naszej rosyjskiej siatki, mamy coraz więcej lotów na Ukrainę, w Gruzji. Jeśli chodzi o kraje południowe, to Wizz Air stał się największą linią zagraniczną w Izraelu. Latamy również do Dubaju.

CZYTAJ TEŻ: Wizz Air wzmocni rejsy z Ukrainy do Polski

Czy nie obawia się pan, że skoro w tanich liniach dominuje cyfryzacja, a nie każdy potencjalny klient ma w domu internet, a jeśli już ma, to często kupując bilet online popełnia błędy, co go słono kosztuje, to jest to potężna bariera rozwoju?

Nie sądzę, żeby to mogło się okazać problemem hamującym wzrost. Staramy się z nim uporać już od 15 lat, a nasi pasażerowie coraz lepiej radzą sobie z internetem. Dla mnie szansą jest to, że w Europie Środkowo-Wschodniej lata dzisiaj 20–25 procent mieszkańców, a w Europie Zachodniej połowa. Skłonność do korzystania z transportu lotniczego zależy od dwóch czynników – jak ekonomicznie jest rozwinięty dany kraj i czy mieszkańców stać na podróżowanie i czy mają dostęp do taniego latania. W tym drugim wypadku  Wizz Air jest bardzo pomocny.

Jeśli chodzi o zamożność mieszkańców wschodniej części naszego kontynentu, to trzeba przyznać, że PKB rośnie tam zadowalająco, znacznie szybciej niż na zachodzie.

Zresztą jest jeszcze trzeci czynnik. Europa Środkowo-Wschodnia stała się atrakcyjnym miejscem do odwiedzenia, stąd jesteśmy świadkiem rosnącego ruchu z Zachodu na Wschód.

Czy Wizz Air jest gotowy na brexit?

Na przygotowania mieliśmy trzy lata i chyba jesteśmy już gotowi na każdą ewentualność. Jednocześnie znacznie więcej niepewności wiąże się z przygotowaniami do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, niż będzie ich kiedy to się już stanie.

Gdyby się okazało, że po brexicie popyt w Wielkiej Brytanii spada, jesteśmy gotowi w każdej chwili przenieść podaż na inne rynki. Ale mamy na Wyspach własną firmę. I naprawdę nie mogę dzisiaj powiedzieć, że obawiam się brexitu.

ZOBACZ TAKŻE: Wizz Air: 20 milionów pasażerów w Warszawie w 15 lat

Wizz Air istnieje już 15 lat. Ma gęstą siatkę w Europie, rozszerzacie działalność na Bliskim Wschodzie. We flocie macie airbusy 321 o dalszym zasięgu. Czy rozważał pan, żeby latać gdzieś dalej?

Już dzisiaj możemy wykonywać rejsy sześciogodzinne. A są już modele airbusów, A321XLR, które mogą polecieć na odległość 8,7 tysięcy kilometrów, czyli wykonać rejsy ponad ośmiogodzinne. Oczywiście, że im się przyglądam, ale na razie cieszę się, że z naszą flotą jestem w stanie polecieć z Katowic do Dubaju, chociaż niestety nie mogę wykonać takiego rejsu z Warszawy. Rzeczywiście A321XLR dałby nam możliwość pokonania trasy z Warszawy do Dubaju czy na Teneryfę. Nie sądzę jednak, że jest sens w porywaniu się na tanie loty międzykontynentalne.

Linie tradycyjne skarżą się na bariery w infrastrukturze. Czy pan też ma takie problemy?

Problemy mamy bardzo podobne, a najpoważniejszym pozostaje kontrola lotów, podobnie jak przepełnione lotniska. Pojawiają się także coraz to nowe pomysły dodatkowego opodatkowania podróży lotniczych, jak chociażby podatek na ochronę środowiska czy podatki solidarnościowe. Na szczęście na razie w Europie Środkowej i Wschodniej nie ma takich tendencji.

Co pan myśli, kiedy Greta Thunberg mówi o „wstydzie latania”, a prezes Lufthansy Carsten Spohr przekonuje, że podróże krajowe, ale także część europejskich na krótkich dystansach, powinny odbywać się koleją?

Cokolwiek ktokolwiek by mówił, to jednak Skandynawowie latają w roku dziesięciokrotnie częściej niż pasażerowie z Europy Środkowej. Trzeba więc zachować rozsądne proporcje. Również Europa Zachodnia zawdzięcza rozwój uprzemysłowieniu, czyli automatycznie znacznie bardziej szkodzi środowisku niż nasze kraje. Ale moim zdaniem zabronione powinno być latanie na krótkich rejsach klasą biznes. Taki pasażer zajmuje dwa, czasami nawet trzy razy więcej miejsca niż pasażer klasy ekonomicznej, czyli jest odpowiedzialny za dwu-, trzykrotnie większą emisję dwutlenku węgla niż ten, który siedzi z tyłu samolotu. Na przykład w takich liniach jak LOT klasa biznes powinna być zlikwidowana natychmiast we wszystkich lotach trwających krócej niż pięć godzin.

CZYTAJ: Wizz Air: Klasa biznes się skończyła

Jest pan dzisiaj najdłużej zarządzającym prezesem linii lotniczej w Europie. Jakie ma pan jeszcze plany dla Wizz Aira?

Uważa pani, że powinienem się podać do dymisji? (śmiech). Ale na poważnie, dla mnie tych 15 lat to fascynująca historia i z pewnością kolejne 15 lat będą jeszcze ciekawsze. Dzisiaj mamy najmniejsze koszty operacyjne w europejskiej branży, z naszą nową flotą jesteśmy także w Europie najbardziej „zieloni”. A przed nami tylko wzrost. I zamierzam z tego skorzystać.

József Váradi ma 54 lata. Jest współzałożycielem linii lotniczej Wizz Air i jej prezesem od 2003 roku. Wcześniej był przedstawicielem Procter & Gamble na Europę Środkową i Wschodnią, a w latach 2001-2003 prezesem narodowego przewoźnika Malev, który zbankrutował w 2012 roku. Absolwent Akademii Ekonomicznej w Budapeszcie i University of London.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Taba chce mieć nowe lotnisko

Budowa nowego lotniska w Tabie miałaby się rozpocząć już w tym roku. Jak szacują ...

Betlej: W biurach podróży za dużo Grecji, a za mało Egiptu

Może polskie biura podróży mają kłopot ze sprzedaniem wakacyjnych ofert, bo przygotowały za dużo ...

Egipt połączył turystykę z ochroną zabytków

Khaled al Anani został nowym ministrem starożytnego dziedzictwa i turystyki Egiptu. To wynik połączenia ...

Targi branżowe – gastronomia z hotelami pod jednym dachem

Poznać ofertę producentów sprzętu hotelowego. Zamówić ręczniki, wykładziny lub firany do swojego obiektu. Umówić ...

Klienci nie wychodzą z biur podróży

Trwa szczyt wyjazdów wakacyjnych. Nie zawsze jednak pokrywa się on z wysoką sprzedażą. W ...

Tajlandia: Nasi goście będą lepiej chronieni

Prawie 230 zagranicznych gości zmarło w zeszłym roku podczas wyprawy do Tajlandii. Tamtejsze władze ...