Alexandre de Juniac: Okno dla rządów się zamyka

Alexandre de Juniac
Alexandre de Juniac
Fot. Bloomberg

Ktoś kiedyś powiedział, że historia się nie powtarza, tylko rymuje. Dzisiaj, gdy linie lotnicze na całym świecie stoją w obliczu kataklizmu spowodowanego pandemią covid-19, przychodzą mi na myśl wspomnienia okresu po katastrofie WTC z 11 września 2001. Jednak kryzys, z którym aktualnie się mierzymy, jest znacznie gorszy i nie miał dotąd precedensu.

W ciągu kilku tygodni linie lotnicze odnotowały totalny spadek popytu na przewozy pasażerskie. Na przykładzie większości przewoźników widzimy, że rynek podróży lotniczych jest pod kreską – liczba osób odwołujących loty przekracza liczbę nowych rezerwacji. Nie jest to zaskakujące, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że rządy ponad sto państw zamknęły granice dla obcokrajowców i/lub nałożyły długie kwarantanny, które mają ten sam praktyczny efekt.

Konsekwencją zaniku sprzedaży biletów jest spadek dziennych przychodów gotówkowych, a przecież nawet najlepiej skapitalizowane linie lotnicze muszą płacić rachunki. Niestety rachunki nie zniknęły, mimo że przychody, z których są opłacane – owszem. Linie lotnicze robią wszystko, co w ich mocy, aby spowolnić stały odpływ gotówki. Uziemiają setki samolotów, eliminując usługi, narzucają obniżki wynagrodzeń i liczbę pracowników. W desperacji niektórzy upatrują nadzieję na przetrwanie kryzysu w całkowitym zamrożeniu działalności.

CZYTAJ TEŻ: IATA: Koronawirus będzie kosztował linie 113 miliardów dolarów

Straty ekonomiczne dla branży lotniczej, jej pracowników i bazy dostawców są ogromne. A ponieważ lotnictwo nie działa w próżni, straty rozciągają się praktycznie na każdy sektor globalnej gospodarki. Nie ulega wątpliwości, że współczesny świat opiera się na łączności lotniczej. Lotnictwo generuje w działalności gospodarczej 2,7 bilionów dolarów, co stanowi 3,6 procent światowego PKB.

Ponadto na całym świecie linie lotnicze zatrudniają około 2,7 miliona osób. Każdy z tych 2,7 miliona oddanych pracowników pomaga w tworzeniu kolejnych 24 miejsc pracy w branży transportu lotniczego i turystyce, takich jak miejsca pracy w hotelach, restauracjach, parkach rozrywki i muzeach. To daje, na całym świecie, łącznie 65,5 miliona miejsc pracy, które są bezpośrednio lub pośrednio związane z liniami lotniczymi.

W Polsce sektor transportu lotniczego generuje 137 tysięcy miejsc pracy, a wartość dodana brutto wynosi 4 miliardy euro. Około 1 procent polskiego PKB generowane jest przez transport lotniczy i zagranicznych turystów przybywających do Polski samolotem. Zakłócenia w ruchu lotniczym, spowodowane przez covid-19, stanowią oczywiste zagrożenie dla wszystkich tych miejsc pracy i realnej możliwości transportu lotniczego, by wspomagać odbudowę gospodarki po opanowaniu wirusa.

ZOBACZ TAKŻE: Linie lotnicze szukają oszczędności, bo tracą przez koronawirusa

Niestety rządy nie podejmują kroków w celu pomocy branży lotniczej. A czas ucieka. IATA oszacowało, że typowa linia lotnicza dysponowała na początku roku zabezpieczaniem gotówkowym na działalność przez zaledwie dwa miesiące, ale już najnowsze dostępne dane wskazują, że liczba pasażerów lotniczych na świecie w marcu spadła o połowę w porównaniu z rokiem poprzednim. Środki wsparcia są zatem pilnie potrzebne.

Na świecie, według naszych wstępnych szacunków, potrzebna jest pomoc w wysokości do 200 miliardów dolarów. Powinno to obejmować takie elementy, jak bezpośrednie wsparcie finansowe w celu zrekompensowania zmniejszonych przychodów z biletów, które można bezpośrednio przypisać ograniczeniom w podróżowaniu. Pomogą również pożyczki i/lub gwarancje pożyczkowe wspierane przez rząd lub bank centralny, podobnie jak tymczasowa ulga podatkowa i rabaty podatkowe płacone w tym roku.

Te łącznie środki zapewnią liniom lotniczym krytyczną przestrzeń na przetrwanie do czasu ustąpienia kryzysu. W przypadkach, w których ograniczenia wjazdu/wyjazdu i kwarantanny sprawiają, że usługi lotnicze są niemożliwe do utrzymania, odpowiednie wydaje się, aby rządy zawiesiły przepisy konsumenckie, które nakładają na linie lotnicze odpowiedzialność finansową za odwołania i zmiany rozkładów.

CZYTAJ TEŻ: Linie lotnicze w kryzysie – chcą zwalniać pracowników

Lotnictwo nazywam biznesem wolności, ponieważ uwalnia nas od ograniczeń czasu, odległości i geografii oraz stwarza możliwości wzajemnego poznania kultur. Nawet dzisiaj, w stanie osłabienia, to lotnictwo transportuje lekarzy, pielęgniarki oraz krytycznie potrzebne lekarstwa i zestawy testowe do obszarów najbardziej dotkniętych przez covid-19. Jeśli jakiś przedmiot musi się szybko znaleźć w danym miejscu, zostaje wysłany właśnie drogą powietrzną. Okno dla zdecydowanych działań rządu się zamyka. Branża, której racją bytu jest łączenie ludzi, kultur i handlu, nie przetrwa długo w dzisiejszych warunkach a świat będzie bez niej znacznie uboższy.

Alexandre de Juniac jest dyrektorem generalnym Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA)

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Groźba strajku zawisła ponownie nad Lufthansą

Fiaskiem zakończyły się wczorajsze rozmowy związku pracowników pokładowych Lufthansy UFO z rozjemcami. Znowu pojawiła ...

Ryanair połączy Szczecin i Kraków

Ryanair zapowiedział, że w kwietniu przyszłego roku otworzy loty między Szczecinem i Krakowem, trzy ...

Zielonogórskie lotnisko ze 176 procentami wzrostu

Lotnisko w Zielonej Górze odprawiło w listopadzie 2180 pasażerów, czyli o 176 procent więcej ...

W Rosji do muzeum tylko bez plecaka

Rosyjskie Ministerstwo Kultury rozważa zaostrzenie przepisów bezpieczeństwa w muzeach. Ma to związek z niedawnymi ...

W Zermatt cena karnetu zależy od liczby turystów

24 listopada ruszy nowy sezon zimowy w szwajcarskim Zermatt. Pierwszy raz ceny karnetów będą ...

Prezes Wakacji.pl: Musimy przewidywać potrzeby turystów

Automaty i roboty jeszcze długo nie zastąpią agentów turystycznych. Ale na rynku następować będzie ...