Prezes linii lotniczej Emirates sir Tim Clark wystosował list do klientów tego przewoźnika. Opisuje w nim sytuację z ostatnich dni, kiedy to Dubaj nawiedziły najsilniejsze od 75 lat deszcze i burze. Jak pisze, to spowodowało, że był to dla Emirates jeden z najtrudniejszych tygodni w historii.
Czytaj więcej
Ryanair wzmacnia swoją obecność na lotnisku w Katowicach. Dodał do bazy boeinga 737-800NG, zwiększając tym samym liczbę swoich maszyn do trzech, a...
Clark opisuje, że lotnisko w Dubaju, które jest hubem Emirates, pozostało otwarte, ale ruch lotniczy został ograniczony ze względu na bezpieczeństwo. Do tego zalane drogi utrudniały klientom, pilotom, personelowi pokładowemu i pracownikom samego lotniska dotarcie na lotnisko. Utrudniony był też dowóz posiłków i niezbędnych podczas lotu produktów.
Emirates we wtorek przekierowały dziesiątki lotów, a w następnych trzech dniach odwołały prawie 400 lotów i opóźniły wiele innych.
Powódź sparaliżowała ruch w Dubaju
Pracowników trzeba było skierować do innych niż zwykle zajęć. „Musieliśmy [przez to] zawiesić odprawę pasażerów wylatujących z Dubaju, wprowadzić embargo na sprzedaż biletów i tymczasowo wstrzymać ruch pasażerów przesiadkowych z naszej siatki połączeń do Dubaju” - opisuje sytuację prezes.
Firma zatrudniła dodatkowych ludzi, aby pomóc zespołom na lotnisku i w centrum kontaktowym w zmienianiu rezerwacji i uruchomiła dodatkowe loty do miejsc, w których czekało najwięcej klientów.
Wysłała ponad 100 wolontariuszy, którzy opiekowali się pasażerami w hali odlotów na lotnisku w Dubaju i w strefie tranzytu, „traktując priorytetowo przypadki medyczne, osoby starsze i innych podróżnych w potrzebie”. Wynajęła ponad 12 tysięcy pokojów hotelowych w Dubaju, dla klientów, których loty zostały zakłócone oraz wydała 250 tysięcy bonów na posiłki, dużo butelek z wodą i koców.
„Za kulisami tysiące pracowników pomagało w przywróceniu prawidłowego funkcjonowania naszej działalności”.
Zgodnie z tym, co pisze Clark, od rana w sobotę, 20 kwietnia, przywrócono regularne rozkłady lotów. Pasażerowie, którzy wcześniej utknęli w strefie tranzytowej lotniska, zmienili rezerwacje i są w drodze do swoich miejsc docelowych. Jednocześnie specjalna grupa pracowników lokalizuje, sortuje i dostarcza 30 tysięcy pozostawionych bagaży.
Linie lotnicze Emirates przepraszają
„Nadrobienie zaległości w zakresie przebookowanych pasażerów i bagażu zajmie nam jeszcze kilka dni, dlatego prosimy naszych klientów o cierpliwość i wyrozumiałość.
Wiemy, że nasza reakcja była daleka od doskonałości. Zdajemy sobie sprawę i rozumiemy frustrację naszych klientów wynikającą z zatorów, braku informacji i zamieszania w terminalach. Przyznajemy, że długie kolejki i czas oczekiwania są nie do przyjęcia.
Czytaj więcej
Ranking krajów, które w pierwszym półroczu br. mogą pochwalić się najlepszą łącznością lotniczą, otwierają Stany Zjednoczone. Na podium znalazły si...
Bardzo poważnie podchodzimy do naszych zobowiązań wobec klientów i wyciągnęliśmy wnioski z ostatnich kilku dni, aby naprawić sytuację i ulepszyć nasze procesy” - czytamy w oświadczeniu.
Na koniec prezes dziękuje pracownikom i partnerom za wysiłek, a pasażerów przeprasza, za zakłócenia.