Hiszpania - jest kolej, nie ma pasażerów

Hiszpania ma najdłuższą w Europie sieć super szybkiej kolei, tutaj zwanej AVE. Na świecie, więcej kilometrów mają tylko Chiny. Jednak hiszpańska kolej jest nierentowna

Publikacja: 08.01.2013 15:21

Hiszpania - jest kolej, nie ma pasażerów

Foto: Bloomberg

Korzysta z niej bowiem kilkakrotnie mniej pasażerów niż w innych krajach. Przypomina się o tym, bo dzisiaj następca hiszpańskiego tronu książę Filip, szef rządu Hiszpanii Mariano Rajoy i premier Katalonii Artur Mas otworzyli kolejny odcinek - z Barcelony do Figueras przy granicy hiszpańsko-francuskiej.

Odcinek liczy 131 kilometrów, a kosztował ponad 3,7 mld euro. Usprawni połączenie z Francją.

Pierwsze połączenia pasażerskie zostaną uruchomione na tej trasie w środę. Aby kontynuować podróż z Madrytu czy Barcelony do Paryża, w Figueras trzeba będzie przesiąść się do francuskiego pociągu TGV. Podróż ze stolicy Hiszpanii do stolicy Francji szybką koleją potrwa tylko 10 godzin.

Nowa trasa zwiększyła o 131 kilometrów hiszpańską sieć szybkiej kolei, która liczy obecnie około 3 tysiące kilometrów. Hiszpania jest drugim po Chinach krajem na świecie i pierwszym w Europie jeśli chodzi o długość tras szybkiej kolei, na których pociągi osiągają prędkość co najmniej 300 km na godzinę.

Z Gerony szybką koleją dotrzemy do Barcelony w 37 minut, a do Madrytu w 3,5 godz. Dotychczas Gerona była jedyną stolicą prowincji w regionie Katalonii bez stacji szybkiej kolei AVE.

Ale jest i ciemna strona AVE. Ze wszystkich jej  linii, rentowne są tylko dwie: z Madrytu do Sewilli i z Madrytu do Barcelony. Jak obliczono, rocznie na każdy kilometr linii przypada tam osiem tysięcy pasażerów. Jest to wciąż 30 razy mniej niż na najbardziej uczęszczanych liniach w Japonii i o 7 razy mniej niż w Niemczech i we Francji.

Rentowna ma być też linia, która połączy Madryt i Barcelonę z Paryżem, której część otwarto właśnie. Budowa całości potrwa jednak długo - brakuje funduszy, bo ministerstwo przemysłu musi dofinansowywać nie przynoszącą zysków całą sieć AVE.

Nie pomogło nawet zamknięcie linii w Castylii i la Manchy, której budowa kosztowała 400 milionów euro, a z której dziennie korzystało... 16 osób.

Jak wynika z badań Uniwersytetu w Barcelonie, ponad połowę linii wybudowano niepotrzebnie. Biegną przez tereny mało zaludnionych, bilety są drogie, a przystanki wyznaczono w miejscach, w których nie ma ruchu. Przykładem jest Tardienta - niewielka wioska pod Saragossą, która nie ma żadnych atrakcji, albo stacje w Andaluzji, na których - jak zapewniają autorzy raportu - z pociągu wysiada najwyżej 5 pasażerów.

Korzysta z niej bowiem kilkakrotnie mniej pasażerów niż w innych krajach. Przypomina się o tym, bo dzisiaj następca hiszpańskiego tronu książę Filip, szef rządu Hiszpanii Mariano Rajoy i premier Katalonii Artur Mas otworzyli kolejny odcinek - z Barcelony do Figueras przy granicy hiszpańsko-francuskiej.

Odcinek liczy 131 kilometrów, a kosztował ponad 3,7 mld euro. Usprawni połączenie z Francją.

Pozostało 84% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek