2 stycznia Aerosvit wystąpił do sądu w Kijowie o ochronę przed wierzycielami. Pierwsza rozprawa ma się odbyć 23 stycznia. Linia jednocześnie rozpoczęła restrukturyzację i przenoszenie operacji do innego przewoźnika - Ukraine International (UIA).
Powodem zatrzymania ukraińskiego Boeinga były niezapłacone rachunki na warszawskim lotnisku. Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rzeczpospolita", zadłużenie linii wobec polskiego portu wynosi około 30 tysięcy dolarów i nie widać szansy, by linia mogła dług uregulować. Całkowite zadłużenie linii sięga 1,6 mld złotych, przy jednoczesnej wartości rynkowej linii sięgającej jednej trzeciej tej kwoty.
Podobne długi Aerosvit miał także w stosunku do lotniska Szeremietiewo w Moskwie i Boryspola w Kijowie. Obydwa porty na jakiś czas wstrzymały operacje Aerosvitu, ale od kilku dni umożliwiają im normalne funkcjonowanie. 4 stycznia z tych samych powodów został aresztowany samolot ukraińskich linii w Kopenhadze.
W tej chwili trwa restrukturyzacja linii i przenoszenie jej majątku i operacji do mniejszego przewoźnika z tego kraju - Ukraine International.
Kilka godzin po incydencie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Kijowie poinformowało, że 22 z ponad 30 obywateli Ukrainy, pasażerów zatrzymanego samolotu, wróciło do kraju.
Aerosvit nadal normalnie sprzedaje bilety. W niedzielę rano można było np. wykupić po bardzo korzystnej cenie (ok. 200 euro) bilet na trasie Warszawa - Kijów - Warszawa. Bilet LOT-u na tej samej trasie był dwukrotnie droższy. Polski przewoźnik, który sam ma ogromne problemy finansowe odmawia honorowania biletów ukraińskiego partnera. Nie jest wykluczone, że Aerosvit jest również zadłużony w LOT-cie.