Zbieranie pieczątek z miejsc, które odwiedziliśmy, od lat zyskuje na popularności wśród turystów. Niedawno jednak pojawił się nowy trend. „Stamp hunting DIY” polega na samodzielnym tworzeniu odcisków. Zjawisku przyjrzał się portal Well.pl.
Na czym polega stamp hunting? Nowy trend idzie o krok dalej
Tradycyjne zbieranie pamiątkowych pieczątek znane jest turystom m.in. z japońskich stacji kolejowych czy amerykańskich parków narodowych. Polega na odbijaniu gotowych stempli dostępnych w takich miejscach w dedykowanych notesach. Pamiątkowe stemple można znaleźć także w wielu muzeach, znanych kawiarniach czy punktach widokowych. Ostatnio jednak coraz większą popularność w sieci zyskuje wersja „zrób to sam”.
Zamiast szukać oficjalnych punktów, podróżni wykorzystują masę plastyczną oraz poduszkę z tuszem. W ten sposób przenoszą fakturę miejskich elementów na papier. Na nagraniach pokazują, jak dociskają masę do wybranego detalu, a następnie ostrożnie zdejmują powstały „negatyw” i przykładają do poduszki z tuszem, po czym odbijają go np. w notesie. Uwieczniają w ten sposób m.in. strukturę zabytkowych kafli, żeliwne pokrywy studzienek kanalizacyjnych, ozdobne kołatki drzwi czy płaskorzeźby na fasadach budynków. Zwolennicy tej metody przekonują, że pozwala to stworzyć unikalną pamiątkę odzwierciedlającą autentyczny charakter odwiedzanego miejsca.
Czytaj więcej
Słoneczna pogoda i przedłużony weekend przyciągnęły w polskie Tatry prawdziwe tłumy, wywołując lawinę skrajnych komentarzy w sieci. Sytuacja na szl...
Zagrożenia i kontrowersje: Obawy o zniszczenie zabytków
Zagrożeniem może być w tym przypadku bezrefleksyjne podążanie za trendem i przykładanie plasteliny lub masy modelarskiej do wiekowych, delikatnych powierzchni. Tego typu działania wywołują obawy historyków sztuki, miejskich aktywistów oraz zarządców zabytków, którzy od lat zwracają uwagę na ryzyko niszczenia historycznej tkanki miejskiej. Ich obawy wzbudzają zwłaszcza:
- Resztki substancji – w porach materiałów, szczelinach i zagłębieniach rzeźb mogą pozostawiać drobiny tłustej plasteliny lub chemicznych mas. Pod wpływem słońca i czasu substancje te mogą trwale wniknąć w strukturę zabytku, powodując jego odbarwienie lub niszczenie;
- Chemiczne uszkodzenia tuszem - przypadkowe zabrudzenie historycznych powierzchni tuszem to kolejne ryzyko, na które zwracają uwagę specjaliści od ochrony zabytków.
Czytaj więcej
Krynica-Zdrój jest o krok bliżej do realizacji wyczekiwanej od lat inwestycji sportowej w regionie. Jak informują władze miasta, wydana została dec...
Jak uprawiać „stamp hunting” bez szkody dla miast?
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest sięgnięcie po gotowe, pamiątkowe pieczątki dostępne w odwiedzanych miejscach. Turyści, którzy chcą na własną rękę stworzyć oryginalną pamiątkę w postaci faktur i wzorów, powinni zachować szczególną ostrożność. W celu wyeliminowania ryzyka uszkodzenia miejskiej architektury polecane są metody takie, jak:
- Użycie gumki chlebowej – zamiast tłustej plasteliny czy mas modelarskich do zdejmowania delikatnych odcisków wykorzystuje się gumkę chlebową. Jest to materiał miękki i plastyczny. Od lat stosują go konserwatorzy, oczyszczając powierzchnie papieru i dzieł sztuki, ponieważ nie pozostawia tłustych plam ani chemicznych śladów.
- Metoda „suchego frottage'u” (papier i ołówek) - użycie cienkiego, ale wytrzymałego papieru i miękkiego ołówka. Znana od pokoleń technika polega na przykładaniu papieru do płaskich detali (np. inskrypcji na metalowych tablicach) i delikatnym ich odrysowaniu.
- Wybór współczesnych elementów miejskich oraz unikanie zabytków i delikatnych struktur - przy odciskaniu detali lepiej ograniczyć się do nowoczesnych, metalowych pokryw studzienek miejskich, które nie mają wartości historycznej ani artystycznej i zrezygnować z robienia odcisków na historycznych fasadach, wiekowych rzeźbach, zabytkowej ceramice oraz elementach kamiennych, które łatwo uszkodzić mechanicznie lub chemicznie.