Polacy latają coraz chętniej

W pierwszym półroczu, zawsze trudniejszym od drugiego dla branży lotniczej, najważniejsze ?lotniska zanotowały wzrost ruchu pasażerów. Nadal kłopoty mają porty w Bydgoszczy i Łodzi

Publikacja: 08.07.2014 10:05

Polacy latają coraz chętniej

Foto: Rzeczpospolita

– Niespodzianek nie ma: największe lotniska rosną. Przykładem są porty w Katowicach i Gdańsku, które w czerwcu odnotowały rekordowe wyniki. Rośnie też oferta Modlina, skąd niedawno Ryanair uruchomił połączenia krajowe do Gdańska i Wrocławia – mówi Krzysztof Moczulski, analityk rynku lotniczego. Po chudych latach zwiększa się również udział lotów czarterowych. Na wzrosty oprócz nowych połączeń linii niskokosztowych wpływa też ofensywa Lufthansy, która umacnia się w regionach.

– Niestety, ten optymistyczny trend nie dotyczy najmniejszych portów. Poza Lublinem, który przyciągnął do siebie Eurolot i Lufthansę, nie widać dla Łodzi czy Bydgoszczy żadnych oznak poprawy, jeśli chodzi o zwiększenie liczby kierunków – dodaje Moczulski.

Warto zwrócić uwagę na wyniki warszawskiego lotniska im. Chopina. Przemysław Przybylski, rzecznik PPL, nie ukrywa, że były obawy o to, jak będzie kształtował się ruch po odlocie Ryanaira na niskokosztowe lotnisko w Modlinie. Irlandzka linia zapewniała warszawskiemu portowi około 10 procent pasażerów.

Ale nowe połączenia oraz podstawienie większego samolotu przez dubajską linię Emirates spowodowało, że pierwsze półrocze Chopin zakończył zaledwie o 0,2-procentowym spadkiem.

1,6 mln pasażerów planuje w tym roku obsłużyć lotnisko w Modlinie

– Niestety, mamy świadomość, że w tym roku, z powodu przenosin Ryanaira oraz ograniczenia siatki przez LOT, wymuszonego ubieganiem się o pomoc publiczną, nie uda nam się przekroczyć 10 mln pasażerów – przyznaje Przybylski.

To, co jest stratą dla Warszawy, jest wygraną Modlina. Dzięki Ryanairowi można z tego podwarszawskiego lotniska polecieć do 26 miast, chociaż poza kilkoma wyjątkami (Dublin, Manchester, Wrocław, Gdańsk, Marsylia) głównie do portów drugorzędnych. Według prognoz portu, Modlinowi uda się w tym roku obsłużyć około 1,6 mln pasażerów, co pozwoli uplasować się na trzeciej pozycji, za Chopinem i krakowskimi Balicami.

Dobrze idzie także ruch krajowy do Wrocławia i Gdańska. Od początku roku Modlin obsłużył 27,3 tys. podróżnych, którzy skorzystali z połączeń wewnętrznych, z czego prawie połowa w czerwcu.

3 lipca Lufthansa dwa razy w tygodniu zaczęła latać na trasie Lublin – Frankfurt. Wypełnienie samolotu w rejsie inauguracyjnym wyniosło prawie 60 procent. Jak na początek, nieźle. Bart Buyse, dyrektor generalny niemieckiego przewoźnika w Polsce, mówił: – Jesteśmy bardzo zadowoleni z dużego zainteresowania tą trasą, szczególnie wśród Polaków, Niemców i obywateli USA. Dla pasażerów z regionu to szansa na skorzystanie z naszej globalnej siatki połączeń. Lublin jest ósmym polskim miastem, w którym jesteśmy obecni.

To najmłodsze polskie lotnisko (nie licząc Radomia, które jeszcze nie funkcjonuje), jak widać, ma szanse na rozwój. Wbrew prognozom, Lublin nie odebrał też pasażerów rzeszowskiej Jasionce. Mimo ubytku trzech kierunków Ryanaira, Rzeszów ma aż 9,4-procentowy wzrost ruchu w pierwszym półroczu, a 3-procentowy w czerwcu.

Z kolei wyraźnie kłopoty ma Łódź. Wprawdzie fatalny wynik pierwszego półrocza (minus 38,7 proc.) został spowodowany także remontem pasa startowego w maju, ale tak głęboki spadek w porównaniu z pierwszym półroczem 2013 r. powinien skłonić władze portu do poważnego zastanowienia się nad przyszłością tego biznesu i szansami na jego naprawę.

Może powinny one przeczytać tekst „Bądź gotów na zmianę" z ostatniego wydania wydawanego przez ich port magazynu, gdzie jest mowa o tym, że autostrada A2 do Warszawy zachęca do korzystania ze znacznie atrakcyjniejszego portu Chopina.

Szukający gdzie się tylko da klientów skandynawski SAS zamknął operacje i nie równoważy go słoweńska Adria, która korzystając z otwartego nieba nad Europą, lata między portem im. Władysława Reymonta a Monachium.

Trudną przyszłość ma przed sobą także lotnisko w Bydgoszczy, które odnotowało spadek ruchu w pierwszym półroczu o 24 procent. To efekt zawieszenia przez Ryanair letnich połączeń do Dusseldorfu Weeze i Glasgow Prestwick oraz połączenia do Girony, w związku z tym podobne wyniki utrzymywać się będą do jesieni. – Od października pasażerowie będą mogli ponownie latać do Weeze i Prestwick, co z pewnością wpłynie pozytywnie na statystyki – zapewnia Joanna Sowińska, rzeczniczka bydgoskiego lotniska.

Opóźniają się nowe regulacje

Potrzebne otwarte europejskie niebo

Europejskie przewozy wzrosły w I półroczu jedynie o 3,4 proc . – podało Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA). To drugi najgorszy po Ameryce Płn. (2,4 proc.) wynik ze wszystkich regionów. W przypadku Azji i Pacyfiku wzrost wyniósł 5,4 proc., Ameryki Łac. 4,9 proc., Afryki 7,2, a Bliskiego Wschodu 9,3 proc. Jeśli jednak dojdzie do zwiększenia aktywności gospodarczej w Europie i wzrost PKB przyspieszy, II półrocze może być znacząco lepsze, wynika z analizy IATA. Za główny powód niskiego tempa rozwoju rynku europejskiego Tony Tyler, dyr. generalny IATA, uważa opóźnienia we wprowadzaniu reformy wspólnego europejskiego nieba (SES). Jest na nim znacznie więcej granic niż na ziemi, a to podbija koszty. – Tylko w 2012 r. straconych zostało ponad 130 mln godzin, które mogli wykorzystać pracownicy produkcyjni; mogli w tym czasie wyprodukować dobra i usługi o wartości 6 mld euro. Musieli jednak czekać na spóźnione samoloty bądź skorzystać z innych środków transportu – mówi Tyler. Według Eurocontrol (do tej organizacji należy Polska Agencja Żeglugi Powietrznej) właśnie z powodu opóźnień we wprowadzaniu SES w 2012 r. loty w Europie były spóźnione o 70 mln minut i jest to równoważne z uziemieniem 133 maszyn średniej wielkości. Linie straciły 3 mld euro, a w atmosferze znalazło się dodatkowych 7,8 mln ton CO2. – Wprowadzenie SES poprawi bezpieczeństwo operacji lotniczych, zmniejszy opóźnienia, obniży emisję CO2 i stworzy 320 tys. miejsc pracy – uważa Tyler. – Nasze analizy wskazują, że żaden z kontrolerów lotniczych, którzy tak bardzo obawiają się tej reformy, nie straci pracy – dodaje.

– Niespodzianek nie ma: największe lotniska rosną. Przykładem są porty w Katowicach i Gdańsku, które w czerwcu odnotowały rekordowe wyniki. Rośnie też oferta Modlina, skąd niedawno Ryanair uruchomił połączenia krajowe do Gdańska i Wrocławia – mówi Krzysztof Moczulski, analityk rynku lotniczego. Po chudych latach zwiększa się również udział lotów czarterowych. Na wzrosty oprócz nowych połączeń linii niskokosztowych wpływa też ofensywa Lufthansy, która umacnia się w regionach.

Pozostało 92% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek