Wciąż nie udało się ugasić pożaru, który wybuchł we wtorek w okolicach Arafo i Candelarii, na obrzeżach parku narodowego otaczającego wulkan Teide.

Wczoraj po południu prezydent Wysp Kanaryjskich Fernando Clavijo przekazał mediom, że obwód obszaru objętego ogniem wynosi już 84 kilometry (to dwa razy więcej niż kilka dni temu), a jego powierzchnia - prawie 12 tysięcy hektarów.

Czytaj więcej

Pożar na Teneryfie wymyka się spod kontroli

Niesprzyjająca pogoda (wysoka temperatura i wiatr) sprawiła, że pojawiło się kilka nowych ognisk, a niektóre obszary już „ustabilizowane” przez strażaków znów zajęły się ogniem. Prezydent przypomniał, że wszystkie drogi prowadzące do rejonu pożaru są zamknięte.

Władze poinformowały, że ewakuowano ponad 12 tysięcy osób, korygując wcześniejsze dane mówiące o 26 tysiącach. Dotąd nikt nie ucierpiał w pożarze.

W akcji gaśniczej bierze udział około 500 żołnierzy i strażaków oraz 23 samoloty i helikoptery.

Władze uważają, że pożar to skutek podpalenia. Nie podały jednak, czy podejrzany o podłożenie ognia został zatrzymany.