W sobotę media państwowe podały, powołując się na zaktualizowaną liczbę ofiar MSW, że liczba rannych wyniosła 1831.
Najwięcej ludzi zginęło w trudno dostępnych obszarach górskich.
Czytaj więcej
W wakacje w wielu regionach Europy Południowej - od wysp greckich po wybrzeże Portugalii – wybuchły pożary. Grecja teraz zmaga się z największymi p...
Setki ofiar
Jak pisze agencja Reutera, mieszkańcy Marakeszu, dużego miasta położonego najbliżej epicentrum, twierdzili, że na starym mieście, wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, zawaliły się niektóre budynki. Lokalna telewizja pokazała zdjęcia zawalonego minaretu meczetu z gruzami leżącymi na rozbitych samochodach.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zaapelowało o zachowanie spokoju i podało, że trzęsienie ziemi nawiedziło prowincje Al Haouz, Ouarzazate, Marakesz, Azilal, Chichaoua i Taroudant. Według Centrum Geofizycznego Maroka w rejonie Ighil w Atlasie Wysokim miało siłę 7,2 w skali Richtera. Służba Geologiczna Stanów Zjednoczonych określiła jednak siłę trzęsienia na 6,8 i dodała, że miało ono miejsce na stosunkowo małej głębokości, bo 18,5 kilometra. Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi w historii pomiarów w tym kraju.
Jak przypomina agencja, to trzęsienie ziemi przyniosło więcej ofiar niż podobne wydarzenie z 2004 roku, w pobliżu Al Hoceima w północnych górach Rif, w którym zginęło ponad 600 osób.
Polacy nie ucierpieli
Reuter przywołuje wypowiedź mieszkańca górskiej wioski Asni, w pobliżu epicentrum, które opowiada, że większość tamtejszych domów została uszkodzona. - Nasi sąsiedzi są pod gruzami, a ludzie ciężko pracują, aby ich uratować, korzystając ze środków dostępnych we wsi – relacjonuje.
Z kolei nauczyciel z okolic Taroudant powiedział, że „ziemia trzęsła się przez około 20 sekund. Drzwi same się otwierały i zamykały, kiedy schodziłem po schodach z drugiego piętra”.
Według świadków, do których dotarł Reuter, mieszkańcy stolicy Maroka, Rabatu, około 350 km na północ od Ighil i nadmorskiego miasta Imsouane, około 180 km na zachód, również opuścili swoje domy w obawie przed trzęsieniem ziemi.
W Casablance, około 250 km na północ od Ighil, ludzie, którzy spędzili noc na ulicach, byli zbyt przerażeni, aby wrócić do swoich domów.
Jak powiedział w radiu RMF FM minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau, według informacji konsula polskiego w Maroku wśród ofiar i rannych trzęsienia ziemi nie ma Polaków.